To samo od nowa
Poznaniacy nie mają coś szczęścia do swojego corocznego Marszu Równości. Wydawało się, że w tym roku demonstracja nie będzie budzić już żadnych kontrowersji. Jednak trasa tegorocznego marszu, zaplanowanego na 17 listopada, została zakwestionowana przez polityków PO oraz PiS. Powodem do niezadowolenia jest miejsce zbiórki- placu Adama Mickiewicza, gdzie znajduje się pomnik Poznańskiego Czerwca 1956.
"Dla mnie to niedopuszczalne" - tak wybór trasy skomentowała na łamach "Gazety Wyborczej" Aleksandra Banasiak - kombatantka Poznańskiego Czerwca, która startowała do Sejmu z listy PO w Poznaniu.
W podobnym tonie wypowiada się, co wcale nie dziwi, radny PiS Norbert Napieraj:
"Plac Mickiewicza kojarzy się poznaniakom z walką o fundamentalne prawa obywatelskie i naciąganie tego przez środowisko gejów i lesbijek to gruba przesada".
"Zaczynamy na placu Mickiewicza, bo to miejsce należy do wszystkich poznaniaków" ripostuje jedna z organizatorek tegorocznego marszu, Katarzyna Grajewska. "Rok temu było tu spokojnie, mam nadzieję, że tak samo będzie i w tym roku."
Prośba o zgodę na przemarsz trasą wyznaczoną przez komitet organizacyjny wpłynęła już do Urzędu Miasta. Władze, wg zapisów ustawy, mają 3 dni na ewentualną odmowę. I oby z niej nie skorzystały.
(ro, mk)
Socjaldemokracja Polska
Poznań
STANOWISKO WS. MARSZU RÓWNOŚCI W POZNANIU
Dokładnie 17 listopada br. po raz czwarty, jako uwieńczenie Dni Równości i Tolerancji, ulicami Poznania przejdzie Marsz Równości. Marsz, którego głównym zadaniem nie jest, wbrew opinii prawicowych polityków, promowanie zboczeń i dewiacji, a zwrócenie uwagi na problemy, z jakimi borykają się członkowie mniejszości – nie tylko seksualnych, ale i etnicznych, rasowych czy wyznaniowych.
Prawicowi politycy ze stolicy Wielkopolski nie byliby sobą, gdyby nie sprzeciwili się tej inicjatywie i gdyby, jak to mają w zwyczaju, nie przedstawili jej w złym i nieprawdziwym świetle, by przy okazji zyskać trochę politycznego kapitału.
Radni prawicy zarówno z PiS jak i PO wyrażają na łamach prasy swoją dezaprobatę dla planowej trasy marszu, która, podobnie jak w zeszłym roku, miałaby swój początek na pl. Mickiewicza. Według nich prawa człowieka są stopniowalne i dzielą się na ważniejsze i mniej ważne, lepsze i gorsze. Nie można ich zdaniem porównywać walki z Czerwca ’56, walki z komunistycznym reżimem, do walki osób o odmiennej orientacji seksualnej o tolerancję i szacunek.
Socjaldemokracja Polska jest oburzona takimi wypowiedziami. Uważamy, że każdy okres historii podlega innym uwarunkowaniom politycznym i społecznym i w każdym okresie walka toczy się o inna sprawę. Dawniej, poznaniacy walczyli o wolność, godne warunki pracy i wynagrodzenie, dzisiaj – o szacunek dla różnorodności. Tak długo, jak walka ta nie jest sprzeczna z Konstytucją RP i obowiązującymi aktami prawnymi, powinno się ją szanować i popierać. A prawa człowieka nie podlegają stopniowaniu, każde z nich – prawo do życia, tolerancja czy szacunek dla odmienności, jest równie ważne.
Poznań, 05.11.2007 r.
to JEST walka o fundamentalne prawa obywatelskie
Trzeba było się zastanowić przez chwilę, czy chcecie poprzeć homofobów. Ok. 70% z nas głosowało właśnie na PO; po cholerę oddawać głos na kogoś kto Was nienawidzi?
A czymże są nasze Marsze Równości jeżeli nie właśnie walką o fundamentalne prawa obywatelskie? Zacznijmy od tego że prawo do manifestacji jest fundamentalnym prawem obywatelskim. Pan Napieraj wykazuje się wyjątkowym cynizmem argumentując swój sprzeciw wobec marszu właśnie w taki sposób, co zresztą typowe jest dla przedstawicieli jego partii. Szkoda tylko że politycy PO popierają takie poglądy, no ale cóż - można się było tego spodziewać.
Dziwi mnie że tak wielu gejów i lesbijek poparło PO w ostatnich wyborach, teraz moi państwo proszę sie nie dziwic że was nie chcą, nie jestescie platformersom potrzebni. Tylko deprawujecie "zdrową" częśc społeczeństwa.Przykre to ale prawdziwe, obywatelska tylko z nazwy:(