Tomasz Szypuła o sobotnich zajściach
Mam 25 lat. Urodziłem się 4 miesiące przed Sierpniem '80. Nie pamiętam innej Polski niż III RP. Przyjechałem w sobotę rano do Poznania wziąć udział w konferencji i w Marszu Równości. Już w piątek dowiedziałem się, że wojewoda z SLD podtrzymał decyzję Prezydenta Poznania. Pomyślałem jednak, przecież mamy konstytucję, prawo unijne - na pewno policja nas ochroni.
Na konferencji 100 osób. Studenci UAM, głównie dziewczyny. Większość nie należy do żadnej organizacji, pozostali to feministki z "Konsoli", ludzie z Partii Zieloni 2004, kilka osób z organizacji gejowskich spoza Poznania. Rozmawiamy o wykluczeniu, nie tylko gejów i lesbijek, ale przecież i tak media i politycy prawicy zrobili z Dni Równości "Paradę Gejów".
15:00 wychodzimy z Księgarni Bookarest idziemy na Półwiejską. Do starego rynku mamy zaledwie kilkaset metrów.
Jest nas kilkaset. Może 300, może 500. Już po kilku minutach policja zagradza nam drogę z przodu i z tyłu. Jesteśmy zamknięci. Nie możemy iść ani do przodu ani wstecz. Krzyczymy: "Przepuśćcie nas!, Równość! Wolność! Tolerancja!. Zza policjantów słyszymy tylko: "Pedały!, Pedały!, Zboczeńcy! Zboczeńcy!. Lecą jajka. Jednym dostaję w ucho. Wycieram. Ucho trochę boli, ale nic - krzyczę: Tolerancja! Po chwili wiemy, policja nas nigdzie nie przepuści. Zaczynamy, więc chodzić dookoła od jednego do drugiego szeregu policji. Cały czas krzyczymy: "Demokracja na okrągło".
Po półtorej godzinie chodzenia dookoła, powiewania tęczowymi flagami, wykrzykiwania "Równi, ale różni", wyciągamy świece i zapalamy je. Kilkaset osób trzyma świece i krzyczy" "To jest pogrzeb demokracji!" Po chwili prowadzące demonstrację dziewczyny wchodzą na podest i zaczynają dziękować za przybycie. Wszyscy zastanawiamy się jak teraz wyjdziemy. I wtedy zaczyna się...
Ktoś krzyczy: "Na ziemię!" Odwracam się i widzę zamaskowanych policjantów z tarczami, którzy do nas biegną. Biorę pod rękę swoich przyjaciół padam na ziemię. Policjant szarpie dziewczynę przede mną. Ona krzyczy. Policjant ma ze 2 metry wzrostu. Dziewczyna się poddaje. Trzymam się mocno osób wokół mnie i wtedy policjant w masce ciągnie mnie za nogę. Ktoś mnie z tyłu trzyma, a on szarpie. Sunę plecami po Półwiejskiej, krzyczę: "Niech mnie Pan zostawi!" Podnoszę się policjant chwyta mnie za ręce z tyłu i pcha do samochodu. Boję się.
Przy samochodzie 8 osób spisują nasze nazwiska. "Nazwisko!" - krzyczy policjant. "Szypuła" - próbuje z siebie wydusić. Dziewczyna obok mnie płacze. Inna wymiotuje. Płacząca dziewczyna nie wytrzymuje i zaczyna się zanosić płaczem. Obejmuję ją, ma na imię Dąbrówka - mówię, że nic nam nie zrobią. Dąbrówka ma 20 lat i jest razem z siostrą (też zatrzymaną), są studentkami UAM i przyszły, bo chcą pokazać swoją solidarność z Marszem.
Jedziemy na sygnale. W suce jest 9 osób. Dzwonię do swojego chłopaka i mówię: "Wiozą mnie na posterunek! Kocham Cię. Później zadzwonię." - trzęsą mi się ręce. Chłopak z dredami obok robi się blady. Zatrzymujemy się, drzwi się otwierają. Policjant wyczytuje nazwiska wychodzimy. Jesteśmy prowadzeni na III piętro w sali jest nas 22 osoby. Nie wiem gdzie jestem. Ktoś z Poznania patrzy przez okno i mówi, że to Komenda Poznań-Nowe Miasto. Blady chłopak z dredami prosi o wodę.
Przy składaniu wyjaśnień dowiaduję się, że jestem podejrzany o złamanie art. 50 Kodeksu Wykroczeń. Mówię, że nie rozumiem, policjantka odpowiada - "udział w nielegalnym zbiegowisku". Pyta się czy się przyznaję. Nie wytrzymuję i mówię: - "A co z konstytucja, a co z prawem unijnym, co z wolnością zgromadzeń?". Policjantka odpowiada, że taką ma pracę. Składanie wyjaśnień przerywa telefon. Dzwoni jej chłopak, a może mąż. Ona mówi: "Kochanie nie zdążymy do kina. Mam jeszcze przesłuchać sześciu".
Czuję złość. Nieprzyznaję się do popełnienia wykroczenia. Wygłaszam mowę o konstytucji, ble ble..., o Unii ble... ble..., prawach obywatelskich. Ona wszystko beznamiętnie zapisuje.
Składam podpis w polu "Podejrzany". Wychodzę z komendy. Czuję się okropnie. Zastanawiam się co, lepsze dostać w gębę od wszechpolaka, czy przeżyć to co przeżyłem. Decyduję, że już chyba wole w gębę.
Wracam na Stare Miasto w Cafe Mięsna trwa koncert w ramach Dni Równości. Dzielimy się swoimi opowieściami. Moi przyjaciele byli na innej komendzie. Uspokajamy się.
Marsz zorganizowało 7 dziewczyn w moim wieku. To nie była manifestacja gejów, bo facetów było po prostu mniej. Jednak Pan Prezydent, Pan Wojewoda i Pan Biskup stwierdzili, że stwarzamy zagrożenie. Policja potraktowała nas jak pseudokibiców po meczu. Jeśli taki właśnie ma być porządek w IV RP to oczywiście, że jesteśmy zagrożeniem i to wielkim. Bo my wierzymy w demokrację.
Tomasz Szypuła
Kampania Przeciw Homofobii
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3032238.html
"Kurwa znowu jakaś pedalska parada!"... Dziś powiedział: "Jak w Warszawie zabronią parady w tym roku, to ide tam jako pierwszy i zabieram kumpli, nie będę żył w ciemnogrodzie".
i wyrazy szacunku w Twoją stronę.
Ludzi się tak nie traktuje. Miejmy nadzieję, że Europa nas poprze i upomni polske w jakis sposob - MIEJMY NADZIEJE ze tak wlasnie bedzie, ze kaczki nie beda kwakac jak im sie podoba.