Kampania PR polskiego rządu
Nie lubią nas za granicą. Kiedyś dla przeciętnego mieszkańca zachodnioeuropejskiego państwa polak był małym pijaczkiem z wąsikiem, kradł samochody, albo przynajmniej perfumy w supermarketach. Dziś wizerunek Polaka za granicą zupełnie się odmienił. Nie ma już wąsika i nawet jakby mniej kradniemy. Nie lubimy za to pedałów i Żydów, jesteśmy radykalnymi katolikami i powoli, ale pewnie dryftujemy w kierunku narodowego socjalizmu. Negatywny wizerunek naszego kraju jest z pewnością wyolbrzymiony, ale nie jest bezpodstawny.
Innego zdania jest polski premier: "Sytuacja jest zadziwiająca. Mamy dobre wyniki gospodarcze podziwiane w innych krajach. Nasza pozycja w UE jest silna. Niestety, nie ma to żadnego przełożenia na zachodnie media, gdzie jesteśmy pokazywani jako dziwny, ultrakonserwatywny i zaściankowy kraj" - powiedział premier dobrego wizerunku dziennikarzom "Życia Warszawy". Ten sam premier powiedział prawie rok temu, że homoseksualizm jest chorobą oraz, że "promocja homoseksualizmu jest naruszaniem wolności innych obywateli".
Premier zachęca także swoich zastępców do przyłączenia się do akcji reklamowej. Wicepremier Lepper oraz Giertych zachęcani są do "liczniejszych spotkań z prasą zachodnią".
Panie Premierze - niech Pan wreszcie powie narodowi jaki ma być: zaściankowy i ultrakonserwatywny czy jednak bardziej otwarty. A może otwarty, ale tylko trochę i tylko czasami? Równy z Pana chłop, Panie Premierze. Muszę jednak przyznać, że trochę się w tym wszystkim gubię. Skoro chodzi o poprawę naszego wizerunku, to premiera Giertycha nie powinno zachęcać się do kontaktów z prasą - szczególnie zachodnią. Wicepremier Giertych się na pewno stara, ale starali się też nasi piłkarze i co z tego wyszło?
(ro)