Wtorek, 21.01.2020 2 słynne muzea rezygnują z patronatu Radia Kraków
Czwartek, 23.05.2019 Mikołaj Milcke: po prostu piszę o życiu, nie tylko gejów
Poniedziałek, 23.04.2012 Media, pop i seksualność u Grodzkiej
Czwartek, 01.10.2009 Krakowska tolerancja okiem kamery
Piątek, 15.05.2009 Organizatorzy Marszu Tolerancji bojkotują TVP
We wszystkich tego typu rozmowach i dyskusjach zwykle pada z drugiej strony zarzut/pytanie typu: "dlaczego wy wychodzicie na ulice ze swoją orientacją, to jest wasza prywatna sprawa z kim śpicie". I słychać na to zwykle odpowiedź, że chcemy pokazać że jesteśmy częścią tego społeczeństwa i że przecież nikt na ulicy nie uprawia seksu - i tak dalej.
Brakuje mi tu jednej rzeczy (nikdy nie słyszałem, by ktoś odpowiadający na powyższy zarzut poszedł ze swoją argumentacją w tę stronę - a ten aspekt wydaje mi się wart podkreślania na każdym kroku).
Wszak pojęcie "orientacji seksualnej" jest pewnym uproszczeniem, bo w rzeczywistości nie wiąże się tylko i wyłącznie ze sferą seksualną. Dużo właściwszym określeniem byłaby "orientacja psychoseksualna". Fakt, że lesbijki i geje wiążą się z partnerami tej samej płci implikuje cały szereg innych skutków, zachowań społecznych i postaw, których nie da się ukryć lub nie pokazać tak, by inni nie domyślili się faktu homoseksualności danej osoby (a w tym momencie przecież można by już zarzucić "epatowanie swoją seksualnością).
Zapytałbym osobę postulującą, byśmy "robili to w domu po kryjomu", czy ma męża/żonę lub partnera/partnerkę. I czy w ich związku chodzi tylko o seks, czy też może jest tam coś więcej - miłość, chęć wspierania się nazwajem, bliskość... Trzeba podkreślać, że tak samo jest w przypadku związków homoseksualnych (inaczej nadal większości naszych rodaków na dźwięk słowa "homoseksualizm" będzie stawała przed oczami kopulująca, jednopłciowa para - zapewne wąsata i w skórzanych czapkach na głowach w przypadku panów lub różowych tipsach, ostrym makijażu i długich blond włosach w przypadku pań). Trzeba uzmysławiać ludziom, że orientacji seksualnej w rzeczywistości nie da się ukryć (wystarczy wybrać się na spacer ze swoją drugą połówką lub pójść z nią na firmową imprezę czy oficjalny bankiet - i już wszyscy sobie zdają sprawę, jakiej orientacji seksualnej jesteśmy), że homoseksualizm to problem przede wszystkim społeczny, a nie seksualny i nie medyczny. I że w naszych demonstracjach i paradach chodzi właśnie o zwrócenie uwagi społeczeństwa na ten aspekt sprawy. A prawa jakich się domagamy nie są - w kontekście tego wszystkiego - żadnymi przywilejami, a rzeczywistą równością.