"Kulisy" o outingu
W "Kulisach" z 30 marca znajdziecie rozmowę z Łukaszem Pałuckim oraz Seriguszem Wróblewskim na temat ujawniania nazwisk prominentnych gejów.
"Może już niedługo dowiemy się, którzy polscy politycy są homoseksualistami. Kto ich ujawni? Wkurzeni na nich geje!
Wśród wielu z nich uważa, że należy zrywać "kołdrę obłudy" z tych, którzy atakują własne środowisko. Jeszcze nie wiedzą, kto się odważy, będzie tym pierwszym, ale może do tego dojść.
- Wiecie, co boli gejów? - mówi Sergiusz Wróblewski, publicysta gejowski. - Że homoseksualni homofobii zajmujący się polityką, aby odrzucić od siebie podejrzenia o odmienność, zwalczają gejów. Ale komuś mogą puścić nerwy i powie, którzy z nich też są homoseksualistami.
Dlatego lada moment wielką karierę może zrobić angielskie słowo „outing”, oznaczające ujawnianie nazwisk polityków homoseksualistów wrogo nastawionych do innych homoseksualistów.
- Jestem przeciw temu, nie wierzę, aby do tego doszło, ale mogę zrozumieć, że ktoś chce napiętnować kłamcę i obłudnika, i być może puszczą mu nerwy - mówi Łukasz Pałucki, mówi działacz gejowski z Warszawy. - Znam nazwisko jednego, który na to zasługuje, choć jest ich więcej. Tamci jednak zachowują się normalnie.
W Polsce jeszcze outingu nie było, ale to może stać się niemal w każdej chwili. Homoseksualiści mają wyostrzone ucho na temat każdego słowa ich dotyczącego, a teraz ze zdwojoną uwagą wsłuchują się w wypowiedzi polityków prawicy. Bo z tej strony są atakowani. Nazwisko jednego polityka już wisi w powietrzu.
- Jeżeli środowiska prawicowe będą radykalizowały swoje poglądy, rośnie niebezpieczeństwo, że politycy zostaną wyoutowani - twierdzi Łukasz Pałucki. - Nie ma co się dziwić, bo gdy z jednej strony podkręca się śrubkę, z drugiej też robi się ciasno. Geje przeważnie są ofiarami, a nie agresorami. Ale nie wszyscy zawsze chcą być ofiarami.
Outing może dosięgnąć także Kościoła, który w Polsce ma jednoznaczne stanowisko wobec homoseksualistów.
- Na portalach gejowskich jest wiele ogłoszeń: „duchowny pozna chłopców do cichych spotkań” - mówi Pałucki. - I to nie są prowokacje, bo tego są tysiące, a poza tym, bardzo łatwo można sprawdzić, kto je wysyłał. Z jakiego numeru IP komputera, z którego budynku i jakiej organizacji. Gejowski internet w Polsce jest dość mocno rozwinięty technicznie i właściciele serwisów, posiadają takie informacje.
Homoseksualiści rośnie bunt, bo nigdy dotąd nie było tylu ataków na ich środowisko, co w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W ubiegłym roku po raz pierwszy zabroniono im maszerować przez Warszawę.
- Chociaż płacimy podatki i to wyższe niż heteroseskualna większość - podkreśla Pałucki. - Nigdy żaden gej nie zaatakował Młodzieży Wszechpolskiej, ale gdy szliśmy przez krakowskie uliczki, a Młodzież Wszechpolska rzuciła się na nas. Ludzie zostali poodwożeni do szpitali, byli ranni. A przede wszystkim czuli się zaszczuci.
W odpowiedzi na te i inne oznaki „niechęci” nikt jeszcze nie posunął się do klasycznego outingu. Jednak w Internecie pojawiają się profile erotyczne niektórych polityków (np. z dopiskiem „spotkam się z mężczyznami, ale proszę i dyskrecję, mam żonę i dzieci”). Jak ktoś dobrze poszuka, zwłaszcza na stronach gejowskich, to znajdzie kogo trzeba.
- To jest akcja outingowa, ale robią ją tchórze, którzy nie pokazują swej twarzy i podają swego imienia oraz nazwiska - uważa Pałucki. - Outing prawdziwy to jest taki, kiedy ktoś powie publicznie i podpisze się pod tym, że ten i ten polityk jest gejem. Pytanie kto to zrobi? Nie ja. Ale jest wiele osób zdesperowach, które mogą wiele zrobić. Kolejna rzecz. Nie wystarczy powiedzieć, trzeba to udowodnić w sądzie..."
Kulisy, 30.03.2005
Pełna wersja artykułu dostępna jest w internecie (odnośnik poniżej)
"Homoseksualizm [gr. Homos ‘taki sam’, ‘równy’, łac. sexualis ‘płciowy’], med. jedna z form zaburzonej identyfikacji płciowej i roli płciowej; oznacza podejmowanie zachowań seksualnych z osobami tej samej płci, przy istniejącej możliwości swobodnego wyboru partnera erotycznego; o h. rzeczywistym można mówić wtedy, gdy zachowania te są preferowane i mają charakter stały – podstawowe znaczenie dla rozpoznania h. ma homoerotyczna motywacja, a nie sam rodzaj praktyk seksualnych, które nie muszą być zgodne z preferencjami seksualnymi; h. występuje u osobników obu płci (h. wśród kobiet jest zw. miłością lesbijską, safizmem, tribadią, wśród mężczyzn – uranizmem, pederastią) i jest zjawiskiem występującym niemal we wszystkich kulturach i epokach. Stosunek społeczeństw do h. był i jest rozmaity; jedne kultury aprobowały kontakty homoseksualne, inne zdecydowanie potępiały. W krajach Zachodu liberalizacja stosunku do h. następowała powoli, z dużymi wahaniami, dopiero XX w. przyniósł znaczną tolerancję. W wielu krajach trwają dyskusje, czy należy zrównać w prawach homoseksualistów z heteroseksualistami, m.in. w zakresie zawierania małżeństw i adoptowania dzieci – są kraje (np. Dania, Holandia), w których zdecydowano się na to eksperymentalnie. "
Zastanawiam się jak PWN może podpisywać się pod takimi BZDURAMI!?, które utrwalają w świadomości społecznej zafałszowany a wręcz kłamliwy obraz osób homoseksualnych.
Myślę, że należy pisać do Wyborczej i PWN protesty w powyższej sprawie, bo bierność z pewnością nikomu z nas nie pomoże!
Pozdrawiam
Czujny...
Tak jak inni, w kraju w ktorym spedzilem 25 lat swego zycia, zgadzam sie z argumentem, ze homoseksualnych homofobow nalezy niszczyc jak chwasty za pomoca metod,nazywanych czesto, "niewyszukanymi". W Polsce, tak jak w USA, pomiedzy politykami partii, ktore zwalczaja homoseksualistow, znajduja sie krypto-geje, ktorzy znani sa szeroko srodowisku homoseksualnemu, a szczegolnie tej jego czesci, ktora zajmuje sie sprzedawaniem uslug seksualnych. Outing takich politykow, heirarchow Kosciola, dziennikarzy, poslow czy senatorow, nie powinien stanowic zadnego problemu etyczno-moralnego. Walczyc trzeba taka sama bronia jaka usiluje sie zwalczac nas gejow.
Wyciagac na swiatlo dzienne "gry i zabawy" biskupow i szeregowych ksiezy, panow z PiSu, LRP czy Samoobrony. Udowadniac im w mediach kim sa naprawde, pokazywac ich oblude i hipokryzje.
Wowczas szybko zobaczymy, tak jak zobaczylo to spoleczenstwo w USA, ze zacieklych przeciwnikow gejow w parlamencie, mediach czy Kosciele bedzie coraz mniej, a pod ich pogladami nie bedzie sie podpisywalo az tak wiele osob.
Sam outing to oczywiscie nie wszystko. Ta akcja nie powinna byc sztandarowa metoda walki z homofobia, ale stac sie jedynie ostra przyprawa do calego programu walki, ktorego jak do dzis i tak w Polsce nie widac.