Organizatorzy odpierają zarzuty
Prawica i środowiska katolickie alarmują, że Marsz Równości będzie "promocją homoseksualizmu" - pisze Gazeta Wyborcza. - Tu nie ma co promować. Homoseksualistą się jest albo nie. Tego się nie można nauczyć - odpowiadają organizatorzy.
Marsz zaplanowany na przyszłą sobotę jest jednym z punktów programu Dni Tolerancji i Równości, które przygotowują Stowarzyszenie Kobiet "Konsola", Lambda Poznań, Zieloni 2004, Nowa Lewica. Organizatorzy zapewniają, że chcą rozmawiać o problemach mniejszości i dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne (m.in. na konferencji "Demokracja w Polsce a problem mniejszości" czy warsztatach antydyskryminacyjnych). - Marsz będzie tylko dodatkiem, gestem solidarności z mniejszościami - mówi Izabela Kowalczyk z komitetu organizacyjnego. Jej zdaniem, w Poznaniu szerzy się teraz nienawiść do każdego, kto jest inny. - Prawicowi politycy, którzy teraz nas obrażają, niedawno przyczynili się do odwołania prof. Tadeusza Cegielskiego z rady muzeum w Dobrzycy, bo jest masonem - przypomina. - Na szczęście wojewoda unieważnił tę decyzję sejmiku wojewódzkiego.
Po tym, jak ze strony LPR, Młodzieży Wszechpolskiej, PiS i Kurii Metropolitalnej pojawiły się oskarżenia o to, że Marsz Równości w Poznaniu będzie "promował homoseksualizm" i zapowiedzi ewentualnej kontrdemonstracji, organizatorzy Dni Tolerancji i Równości zaczęli zbierać głosy poparcia. Otrzymali je m.in. od wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej, Amnesty International w Polsce, Polskiej Akcji Humanitarnej, wielu stowarzyszeń, fundacji i osób prywatnych nie tylko z naszego kraju. Wśród popierających Marsz Równości są też organizacje z Francji czy USA.
- Mamy nadzieję, że nie będzie kontrdemonstracji, a marsz przebiegnie pokojowo - mówią organizatorzy. Zgłaszając w Urzędzie Miasta imprezę, liczyli, że w przyszłą sobotę spod CK Zamek na Stary Rynek przemaszeruje chodnikami ok. 250 osób. Ale - jak przyznają - prawica paradoksalnie zrobiła Marszowi Równości sporą reklamę. I przypominają, że podczas majowego marszu w Krakowie spodziewano się podobnej liczby uczestników, lecz urosła ona do ok. 1,5 tys.
(GW)
I to ktoś nazywa demokracją?!!
Do trybunału!!!
Do Genewy!!!
Do gazu wszystkich homofobów!!!!
A niech to licho... a już miałem dziś dobry humor...