Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 13.07.2010 00:00

40 lat z paradami

Podziel się Tweetnij Skomentuj (39)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (39)

Wszystko w naszych rękach i nogach

Osiągacie tymi paradami odwrotny efekt! Gdyby ich nie było, już dawno by was zaakceptowano. Nie jestem przeciwko gejom, ale po prostu nie lubię obnoszenia się. Uprawiajcie sobie seks w domu, ale nie epatujcie swoją seksualnością zwykłych ludzi na ulicy! - argumenty w mniej więcej takim stylu pojawiają się jak mantra przy okazji kolejnych manifestacji LGBT. Organizatorzy i inni działacze/-czki nauczyli się z nimi żyć, cierpliwie wyjaśniają i robią swoje. (Ręce opadają tylko wtedy, gdy podobne teksty słyszy się z ust samych gejów i lesbijek, takich niestety też na razie nie brakuje).

Osiągacie tymi paradami odwrotny efekt! Gdyby ich nie było, już dawno by was zaakceptowano. Nie jestem przeciwko gejom, ale po prostu nie lubię obnoszenia się. Uprawiajcie sobie seks w domu, ale nie epatujcie swoją seksualnością zwykłych ludzi na ulicy! - argumenty w mniej więcej takim stylu pojawiają się jak mantra przy okazji kolejnych manifestacji LGBT. Organizatorzy i inni działacze/-czki nauczyli się z nimi żyć, cierpliwie wyjaśniają i robią swoje. (Ręce opadają tylko wtedy, gdy podobne teksty słyszy się z ust samych gejów i lesbijek, takich niestety też na razie nie brakuje).
Historia pokazuje dobitnie: poziom społecznej homofobii w czasach „przedparadowych” był dużo wyższy niż dziś, gdy corocznie na całym świecie odbywa się kilkadziesiąt parad. „Epatowania” seksualnością podczas polskich parad zwyczajnie…nie ma, takie zarzuty pojawią się z reguły ze strony tych, którzy na paradach po prostu nie bywają. A jeśli już kogoś razi „obnoszenie się” z seksualnością, nie powinien wychodzić z domu – heterycy i heteryczki obnoszą się wszak na potęgę na co dzień, całując się i obejmując w tramwajach, na ulicach, w parkach itd. itd.

Jest też inna prawidłowość: wymyślanie coraz to nowych pretekstów, dla których parada akurat w danym terminie koliduje z jakimś świętem, najczęściej katolickim lub patriotycznym, co rzekomo stoi w sprzeczności z paradowaniem przeciw dyskryminacji LGBT (tak, jak gdyby wśród gejów i lesbijek nie było katolików albo patriotów). Tę lekcję już też odrobiliśmy. W tym roku padło na rocznicę… bitwy pod Grunwaldem.

To my, zboczeńcy

Parady LGBT to jeden z najważniejszych współczesnych symboli kultury naszego kręgu cywilizacyjnego. Ich historia liczy 40 lat. Pierwsza parada przeciw dyskryminacji gejów i lesbijek przeszła ulicami Nowego Jorku w czerwcu 1970 r. Jej celem było upamiętnienie zamieszek pod klubem Stonewall, które miały miejsce rok wcześniej, a które uważa się za początek emancypacji osób LGBT na Zachodzie. Parada odniosła wielki sukces frekwencyjny, podobnie jak jej „siostry” z Los Angeles i San Francisco.

Ruch na rzecz praw osób LGBT gwałtownie rósł w siłę, a jego hasłem stał się okrzyk buntu przeciw pogardzie i przymusowi ukrywania się: „We’re here, we’re queer, get used to it” – „To my, zboczeńcy, jesteśmy tu, przyzwyczajcie się”. W 1972 r. odbyły się pierwsze parady w Europie: w Wielkiej Brytanii i w Niemczech (gdzie paraduje się pod nazwą „Christopher Street Days” od ulicy, przy której mieści się klub Stonewall). Dołączały kolejne miasta, a geje i lesbijki (oraz ich przyjaciele) coraz liczniej wychodzili z szaf na ulice.

Polska prehistoria

W Polsce pierwsze próby zorganizowania parady miały miejsce w latach 90. W Walentynki, 14 lutego 1993 r., kilkadziesiąt osób związanych z Lambdą demonstrowało przy warszawskiej Kolumnie Zygmunta pod hasłami prawa do miłości. W 1998 r. zorganizowano w tym samym miejscu wiec przeciw dyskryminacji osób homoseksualnych: trzech mężczyzn z zasłoniętymi twarzami trzymało tabliczki, na których wypisano zawody, które wykonują. Dopiero w XXI wieku polskie parady nabrały większego rozmachu i powoli zaczęły przypominać te zachodnie. W pierwszej, z 1 maja 2001 r. uczestniczyło ok. 300 osób. W drugiej – rok później –już ponad 1000, wśród nich pierwsi politycy - Adrian Furgalski z Unii Wolności i Piotr Ikonowicz z PPS, w trzeciej – kilka tysięcy.

Przemoc i przełom

Później nastąpiło znane zjawisko „backlashu”. Dopóki osoby homoseksualne siedziały cicho akceptując społeczną pozycję obywateli drugiej kategorii, dopóty homofobia nie była zjawiskiem politycznym. Tymi pierwszymi paradami geje i lesbijki dali reszcie społeczeństwa sygnał: „Po pierwsze, jesteśmy! Po drugie, jesteśmy dyskryminowani, a po trzecie: chcemy to zmienić”. I to nie mogło pozostać bez odpowiedzi ze strony homofobów. W 2004 r. ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński zakazał Parady Równości zbijając na tym polityczny poklask (ostatecznie na Placu Bankowym odbył się Wiec Wolności). W tym samym roku dramatyczny przebieg miał (pierwszy) Marsz dla Tolerancji w Krakowie – w stronę pokojowej demonstracji ze strony bojówek pseudokibiców, chuliganów i członków Młodzieży Wszechpolskiej poleciały butelki, kamienie i worek z substancją żrącą. Kilka osób zostało rannych. Podobnie było na pierwszym poznańskim Marszu Równości.

Rok później prezydent Kaczyński znów zakazał Parady, ale tym razem napotkał na większy opór. W akcie słusznego obywatelskiego sprzeciwu kilka tysięcy obywateli przeszło ulicami Warszawy pomimo zakazu. W pierwszym rzędzie szła wówczas wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, a ówczesny szef MSWiA Ryszard Kalisz dopilnował, by uczestników Parady chroniła policja. Kilka miesięcy później w Poznaniu było gorzej, policja brutalnie potraktowała demonstrantów, zdjęcia ludzi wleczonych po bruku przez funkcjonariuszy obiegły cały świat. Przeciwko wydarzeniom poznańskim zaprotestowano w Warszawie, Krakowie, Gdańsku Wrocławiu, Katowicach, Elblągu, Rzeszowie i Toruniu, gdzie odbyły się wiece pod wspólnym hasłem Reanimacja demokracji – Marsz Równości idzie dalej. Od tamtych wydarzeń sprzed 5 lat sytuacja znacznie się uspokoiła. W 2008 r. odbyła się kilkudziesięciosobowa parada w Katowicach, w 2009 r. kilkaset osób paradowało we Wrocławiu.

EuroPride

I tak domaszerowaliśmy do EuroPride. Idea jednej „oficjalnej” parady europejskiej (oprócz kilkudziesięciu lokalnych organizowanych w największych miastach) powstała w 1992 r. Pierwszym gospodarzem EuroPride był Londyn. W roku 2000 EuroPride przerodziło się w WorldPride i nawet protestujący Jan Paweł II nie zatrzymał imprezy w Rzymie. Katolickie obchody milenijne poszły swoją trasą, a WorldPride – swoją. W 2007 r. w madryckiej EuroPride uczestniczyło – uwaga! – ok. 2 500 000 osób. Warszawa jest pierwszym miastem Europy Środkowej, w którym odbędzie się EuroPride.

Swoistym czempionem europejskich parad jest niemiecki parlamentarzysta Volker Beck (Zieloni), który niezmordowanie promuje prawo do nich w tych częściach naszego kontynentu, gdzie jest to podważane. Niestety takich miejsc nie brakuje. Na tej niechlubnej liście, z której zniknęła już na szczęście Warszawa, są takie miasta jak Moskwa czy Belgrad.

Komercha?

Tu i ówdzie pojawiają się zarzuty o zbytnią komercjalizację parad. Mniejsze i większe firmy niemal biją się o miejsce w paradnym szyku wielkich zachodnich miast. Przeciwko „urynkowieniu” parad przy jednoczesnym spychaniu na drugi plan ich społecznych celów zaprotestowała w tym roku znana teoretyczka queer Judith Butler, która pojawiła się na berlińskiej paradzie i nie odebrała przyznanej jej przez organizatorów nagrody. Jednocześnie niemiecka prasa podała, że Butler przyjechała do Berlina na koszt organizatorów i zatrzymała się w luksusowym berlińskim hotelu Adlon.

Zatroskanie o zbyt komercyjny charakter parady pojawia się również w Polsce, choć sami organizatorzy opowiadają o problemach odwrotnych do zachodnich: u nas wciąż raczej trudno znaleźć sponsorów, niż opędzić się od ich nadmiaru. Dyskutować o komercjalizacji parad w Polsce, to trochę tak, jak dyskutować o konsumpcjonizmie w Korei Północnej.



Mało nas

Polskim problemem parad nr 1 jest raczej brak uczestnictwa. Trudno oczekiwać, że ulicami Warszawy przejdzie kilkumilionowy tłum, jak w Sao Paulo, ale przydałoby się te kilkadziesiąt tysięcy, jak np. w Zurychu. W samej Warszawie, lekką ręką licząc, mieszka około sto tysięcy gejów i lesbijek. Tylko kilka procent z nich stawia się na paradzie. Reszta siedzi w szafach albo narzeka – a to, że hasło nie takie, a to, że organizacja do bani itp. Chyba nie zdają sobie sprawy, że parada jest taka, jaka jest nie tylko dzięki tym, którzy w niej idą, ale w tym samym stopniu dzięki tym, którzy w niej nie idą.
Czy na EuroPride w sobotę o godz.. 13.00 na Placu Bankowym spotkamy tłumek bliższych i dalszych przyjaciół (plus gości z zagranicy) czy też masę ludzi, którzy chcą z jednej strony zaprotestować przeciw dyskryminacji osób LGBT, a z drugiej – nacieszyć się największym świętem społeczności LGBT w Europie? Wszystko w Twoich rękach. I nogach.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (86)
damaris91 waldus13 foti crystal6 kjuri salomea diva leyla vea99 willen
Nie podoba mi się (8)
krtomb hater aynak cailith kosiev
Komentarze (39)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
krtomb
21.07.2010 18:55 krtomb (38) Łódź
Nie twierdzę, że jest inaczej. Problem polega na tym, że w polityce nadal funkcjonuje jedynie pytanie i jeśli dalej tak będzie, to nie tylko następować będzie jego nieustanne ponawianie, ale również pozostanie ono bez satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Nie muszę przypominać jak kandydaci, którzy przeszli do 2 tury na nie odpowiedzieli...

Kwestia jest tego, że jedynymi reprezentantami w Polskim Parlamencie są ludzie, którzy chcą na tym coś ugrać, a nie tak naprawdę reprezentować nasze interesy. Rzucają pytania, które zadajemy również my, ale tylko po to żebyśmy na nich głosowali, a nie dlatego, że chcą dla nas cokolwiek zrobić. Nie ma w parlamencie Gejów i Lesbijek, którzy byliby ujawnieni i naprawdę reprezentowali tam nasze interesy... A parady - owszem - mogą pokazać, że istniejemy, ale politycy dalej będą załatwiać swoje interesy, a nie interesy Polaków...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.07.2010 11:43 gandi
Na zeszlorocznym marszu w Warszawie pojawialo sie na banerze bardzo wyrazne haslo "Żądamy ustawy o zwiazkach partnerskich", w tym roku pytanie o takie zwiazki caly czas jest w mediach, pytanie o zwiazki pojawilo sie nawet w debacie prezydenckiej. A Ty caly czas twierdzisz, ze parady, marsze nic nie daja.

Wiesz, takie odjechane draq queens, po zejsciu z platformy na paradzie zmywa z siebie makijaz, idzie do roboty na rano, placi rachunki za prad i gas, uklada sobie zycie prywatne - czyli jest taka sama "normalną" osobe jak kazdy z nas.

Na ten moment to polskie media lubują się w tworzenia naszego obrazu jako wymalowanych kosmitow, ale to kwestia czasu, okaze sie niedlugo, ze jestesmy jak reszta polskiego spoleczenstwa.


krtomb:
Jestem świadomy faktu w jaki sposób parady wyglądają oraz jak wyglądała obecna. Powiem tak - idzie w dobrym kierunku, ale wciąż zastanawiam się tylko, czy w ogóle parady "równości", "tolerancji" itp są właśnie tym narzędziem, które zwróci uwagę na nas jako na część Polskiego społeczeństwa, bo jak na razie pokazujemy Polakom, że jesteśmy grupą odmieńców, którzy są nie do końca normalni i tak naprawdę mają gdzieś sensowne hasła, bo zwraca uwagę na siebie to, co jest najbardziej krzykliwe, a tego właśnie w nas mogą nie lubić. Znam to z autopsji - Wszyscy moi znajomi hetero, którym powiedziałem o sobie byli zdziwieni tym faktem. Każde z nich stwierdzało zgodnie że przecież jestem takim normalny, że przecież tego nie widać po mnie i że w życiu by nie powiedzieli. A musisz wiedzieć, że znajomych mam w różnych przedziałach wiekowych i w różnych sytuacjach rodzinnych, finansowych itp, więc i również i z różnych środowisk. Nie uogólniam, ale faktem jest, że jednak Polacy utożsamiają nas z czymś co się rzuca w oczy, a nie ze zwykłymi ludźmi...
cytuj zgłoś 0 0
krtomb
21.07.2010 9:55 krtomb (38) Łódź
Jestem świadomy faktu w jaki sposób parady wyglądają oraz jak wyglądała obecna. Powiem tak - idzie w dobrym kierunku, ale wciąż zastanawiam się tylko, czy w ogóle parady "równości", "tolerancji" itp są właśnie tym narzędziem, które zwróci uwagę na nas jako na część Polskiego społeczeństwa, bo jak na razie pokazujemy Polakom, że jesteśmy grupą odmieńców, którzy są nie do końca normalni i tak naprawdę mają gdzieś sensowne hasła, bo zwraca uwagę na siebie to, co jest najbardziej krzykliwe, a tego właśnie w nas mogą nie lubić. Znam to z autopsji - Wszyscy moi znajomi hetero, którym powiedziałem o sobie byli zdziwieni tym faktem. Każde z nich stwierdzało zgodnie że przecież jestem takim normalny, że przecież tego nie widać po mnie i że w życiu by nie powiedzieli. A musisz wiedzieć, że znajomych mam w różnych przedziałach wiekowych i w różnych sytuacjach rodzinnych, finansowych itp, więc i również i z różnych środowisk. Nie uogólniam, ale faktem jest, że jednak Polacy utożsamiają nas z czymś co się rzuca w oczy, a nie ze zwykłymi ludźmi...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.07.2010 0:35 gandi
Nie, skąd. Myślę, że powinieneś pisać jak najwięcej o wydarzeniach w których nie uczestniczyłeś, a swoje przemyślenia opierasz na wyobraźni, tekstach homofobów w polskich mediach i stereotypach.


krtomb:
Czyli rozumiem, że nie biorąc udziału w tego typu "imprezach" nie mam prawa się na ich temat wypowiadać?

Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
cytuj zgłoś 0 0
krtomb
21.07.2010 0:15 krtomb (38) Łódź
Czyli rozumiem, że nie biorąc udziału w tego typu "imprezach" nie mam prawa się na ich temat wypowiadać?

Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.07.2010 15:03 gandi
To byla parada, nie marsz szarości i przeciętności. Draq queens sa super zabawni i bawią nie tylko gejów, ale osoby hetero, moi znajomi hetero bardzo lubią sztukę draq queens - czyli hymn an temat przegięcia, złego gustu, festiwalu kolorów.

Byłem wcześniej w Krakowie na marszach rowności, gdzie bylo szaro i smutno a i tak homofobowie przy artykułach prasowych używali zdjęć nie z tamtych marszow, bo byłoby widać zwyczajnych ludzi, rodziny z dziećmi, ktore nasze poslulaty popierają, ale pościagali z netu jakieś najbardziej odjechane, perwersyjne zdjęcia.

I jak widać poniżej na marsze i parady nie chodzisz, ale masz wiele do powiedzenia jak wyglądają i jakie powinny być lub nie być.

krtomb:
Oczywiście, że każdy ma prawo do manifestowania swoich racji, swoich przekonań oraz domagania się swoich praw. Nie uważam, że Parady same w sobie są czymś złym i patrząc na fotki z wczorajszej warszawskiej imprezy widzę, że wcale nie muszą wiązać się ze skrajnymi przejawami nietolerancji. Natomiast moim zdaniem epatowanie obrazkami, które heteryków drażnią - nie każdy musi na to patrzeć - jest bądź co bądź zbyt ostentacyjne. Rozumiem - zwykli ludzie w tęczowych koszulkach, czasem z jakimś zabawnym malunkiem na twarzy, transparentem, hasłem na plakacie czy chorągiewce, dobra muzyka, kolorowe platformy - jak najbardziej. Ale po kiego grzyba wyjeżdżać z klimatami drag queen, przebierańcami rodem z karnawału z Rio? Polacy takich imprez nie robią - nawet heterycy za bardzo tu Rio nie urządzają.
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
cytuj zgłoś 0 1
-kaska81-
20.07.2010 11:09 -kaska81- (45) Amsterdam
Czy ktoś będzie na Love Parade 24 lipca ???
cytuj zgłoś 0 0
krtomb
18.07.2010 20:14 krtomb (38) Łódź
Oczywiście, że każdy ma prawo do manifestowania swoich racji, swoich przekonań oraz domagania się swoich praw. Nie uważam, że Parady same w sobie są czymś złym i patrząc na fotki z wczorajszej warszawskiej imprezy widzę, że wcale nie muszą wiązać się ze skrajnymi przejawami nietolerancji. Natomiast moim zdaniem epatowanie obrazkami, które heteryków drażnią - nie każdy musi na to patrzeć - jest bądź co bądź zbyt ostentacyjne. Rozumiem - zwykli ludzie w tęczowych koszulkach, czasem z jakimś zabawnym malunkiem na twarzy, transparentem, hasłem na plakacie czy chorągiewce, dobra muzyka, kolorowe platformy - jak najbardziej. Ale po kiego grzyba wyjeżdżać z klimatami drag queen, przebierańcami rodem z karnawału z Rio? Polacy takich imprez nie robią - nawet heterycy za bardzo tu Rio nie urządzają.
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.07.2010 11:15 gandi
Hej,

a kiedy w autobusach, na przystanakch, skwerkach, korytarzach, peronach "obleśnie" całują się pary hetero, to myślisz, że też powinni to robić z umiarem?

Geje i lesbijski są tacy sami i tak samo inni jak reszta społeczenstwa i mają prawo wyrażać swoje uczucia i swoje pomysły na siebie jak każda inna osoba.

son_of_virginia:
Bycie za lub przeciw paradom równości to ciężki temat. Gdy widzę w tv dwie całujące się obleśnie lesbijki, to mam wrażenie, że takim zachowaniem wywołują odwrotny skutek do zamierzonego. Zdaję sobie sprawę, że parada jest po to, aby pokazać, że jesteśmy, że chcemy mieć równe prawa itp. ale trzeba to robić z umiarem, moi drodzy, bo wiemy jakie to nasze społeczeństwo jest smutne umysłowo. Wiadomo, że jeśli wejdę do klubu heteryckiego machając torebką w kolorze pąsowym, to sobie przyjaciół nie narobię :P Parady są w porządku, ale trochę powściągliwości z naszej strony mogłoby pomóc. Cóż z tego, że paradę chroni policja (o to dbają politycy i to część ich politycznej reklamy), skoro wracając do domu po paradzie bezpieczeństwo się zmniejsza. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko w końcu dopniemy swego :)
cytuj zgłoś 2 0
son_of_virginia
18.07.2010 11:07 son_of_virginia (39) Wrocław
Bycie za lub przeciw paradom równości to ciężki temat. Gdy widzę w tv dwie całujące się obleśnie lesbijki, to mam wrażenie, że takim zachowaniem wywołują odwrotny skutek do zamierzonego. Zdaję sobie sprawę, że parada jest po to, aby pokazać, że jesteśmy, że chcemy mieć równe prawa itp. ale trzeba to robić z umiarem, moi drodzy, bo wiemy jakie to nasze społeczeństwo jest smutne umysłowo. Wiadomo, że jeśli wejdę do klubu heteryckiego machając torebką w kolorze pąsowym, to sobie przyjaciół nie narobię :P Parady są w porządku, ale trochę powściągliwości z naszej strony mogłoby pomóc. Cóż z tego, że paradę chroni policja (o to dbają politycy i to część ich politycznej reklamy), skoro wracając do domu po paradzie bezpieczeństwo się zmniejsza. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko w końcu dopniemy swego :)
cytuj zgłoś 1 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 4
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
europride historia parady
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 27.10.2025 "Historie odzyskane. Queer na Dolnym Śląsku" - zapraszamy na wystawę do Wrocławia Obraz Piątek, 13.12.2024 Przez 30 lat był szykanowany za pocałunek z mężczyzną - teraz brytyjski weteran otrzyma odszkodowanie Obraz Wtorek, 09.07.2024 Malta zaprasza na Malta Pride: 20 lat dumy i walki o równość Obraz Piątek, 28.06.2024 Pierwsze queerowe muzeum w Polsce wkrótce otworzy swoje podwoje - znamy datę! Obraz Środa, 26.06.2024 Brytyjski żołnierz został wyrzucony z armii za to, że pocałował innego wojskowego. British Army oddało mu honor
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności