"Opowiadam się za dialogiem, nie za szantażem"
W przesłanym redakcji "Innej Strony" oświadczeniu Jacek Kochanowski zdecydowanie odciął się od planow Fundacji LGBT polegających na ujawnianiu nazwisk polityków prawicowych o preferencjach homoseksualnych. "Po pierwsze, Fundacja nie powinna zajmować się działalnością polityczna. Po drugie szantaż nie jest odpowiednia droga do poszukiwania społecznego kompromisu. Nigdy nie popierałem i nie będę popierał akcji społecznych, których jedynym celem jest podgrzewanie i tak gorącej atmosfery wokół problematyki dyskryminacji lesbijek i gejów. Opowiadam się za dialogiem, nie za szantażem. W tej sytuacji rezygnuje z członkostwa w Radzie Fundacji LGBT" - napisał Kochanowski.
Informacja własna
Jeśli chodzi o wypowiedź dr Jacka Kochanowskiego to w pełni się z nim zgadzam. Cóż miło wiedzieć, że są jeszcze rozsądni ludzie, którzy w przeciwieństwie to rozwrzeszczanych tzw. działaczy potrafią myśleć i działać rozsądnie, dzięki czemu w owiele większym stopniu przyczyniają się do rozwoju i polepszenia sytuacji środowiska LGBT w Polsce.
Wszyscy członkowie zarządu ,oraz (prawie) wszyscy członkowie rady fundacji zostali dodatkowo o tym poinformowani telefonicznie. Jedyną osobą która nie odbierała telefonów był Pan Jacek Kochanowski.
Być może gdyby dr Kochanowski sprawdziłby rewelacje u źródła, to nie czytalibyśmy tego artykułu.
RZETELNOŚĆ to bardzo ważna cecha każdego naukowca. Pozostaje mi wierzyć że dr Kochanowski kieruje się nią w swojej pracy naukowej a nie opiera swoich sądów na przekazach prasowych - podczas kiedy ma łatwo dostępne źródło informacji.
z poważaniem
Łukasz Pałucki
nie straszyć , nie komentować .. tylko to zrobić!
To źle, że Fundacja zagroziła ujawnieniem. Gdyby po prostu to zrobiła, to nie byłoby podejrzeń o szantaż, a sprawa była czysta.
(Chociaż politycy - homofobii prawdopodobnie nie byliby zachwyceni.)
Pozdrawiam.
Grzesiek.