O gejach nikt nie wspomina...
Czy student i studentka mogą mieszkać razem w akademiku? Zwykle tak, ale po cichu - donosi Gazeta Wyborcza. Warszawskie akademiki SGGW pozwoliły na to parom planującym ślub. Jednak i tego rektor zabronił
Oficjalnie w polskich akademikach podział na pokoje męskie i damskie jest zwyczajowy. Przepisy najczęściej tego nie regulują. Często jednak chłopak i dziewczyna mieszkają razem - zamieniają się miejscami i waletują.
Kierownik domów studenckich Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego Tadeusz Nadolny postanowił pozwolić na wspólne mieszkanie studentom planującym ślub. Wystarczy zaświadczenie z urzędu stanu cywilnego o wyznaczeniu daty ślubu. - Żeby nie robić zamieszania, gdy już będą po ślubie, a nie będzie akurat wolnego pokoju małżeńskiego - tłumaczy.
Studenci mówią, że to dobry kierunek zmian, ale za mało radykalny. Studentka V roku: - To hipokryzja. Dlaczego nie pozwolić nam mieszkać razem, po prostu gdy tego chcemy? Przecież mogę przynieść z USC zaświadczenie, a potem się rozmyślić.
W praktyce jest jeszcze prościej. Dzwonię do administracji domów studenckich SGGW, przedstawiam się jako studentka technologii żywności, która chce zamieszkać z "weterynarzem" z sąsiedniego akademika. - Musicie znaleźć wolny dwuosobowy pokój - informuje sekretarka. - Potem trzeba załatwić przeniesienie między akademikami. Wystarczy uczelniana legitymacja, karta mieszkańca. Nikt mnie nie pytał o zaświadczenie z USC.
Z innowacji w akademikach SGGW zdążyły skorzystać trzy pary. Jednak gdy sprawą zainteresowała się "Gazeta", rektor Szkoły Tomasz Borecki zakazał "pokoju na kocią łapę". - Nie znałem decyzji kierownika akademików - mówi. - Nie jestem Dulską, wiem, że młodzi ludzie czasem zostają na noc u dziewczyny czy chłopaka. Ale jest subtelna różnica między tym a oficjalną zgodą. Przecież rodzice mogliby przyjść do mnie z awanturą. Kościół też się nie zgodzi.
- Zezwolenie na koedukacyjne mieszkanie legalizowało coś, co istnieje. Postaramy się, by zostało przywrócone, jeśli studentom na tym zależy - zapowiada Radek Suchecki, przewodniczący samorządu studenckiego SGGW.
Gdzie indziej problem załatwia się po cichu. Na Politechnice Warszawskiej para podpisuje oświadczenie, że przez semestr lub rok się nie rozejdzie. - Żeby ktoś płacił za pokój, jeśli przestaną mieszkać razem - tłumaczy Michał Hryciuk z samorządu studentów PW.
Na Uniwersytecie Jagiellońskim czy Warszawskim wystarczy, że para ma miejsce w akademiku i dogada się z kierownikiem.
Inaczej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim - Nasze domy akademickie zawsze były rozdzielnopłciowe - mówi rzecznik KUL-u Beata Górka. - Mamy akademik żeński prowadzony przez siostry zakonne i dwa męskie również prowadzone przez osoby duchowne. Nie docierały do nas informacje, żeby studenci nielegalnie mieszkali koedukacyjnie w pokojach.
Od redakcji: O parach gejowskich nikt nie wspomina.
Wyszukał: JM
Myślałem, że w akademikach mieszkają dorośli ludzie...
A gejom i lesbijkom z całą pewnością wygodniej, można udawać przyjaciół... ;)