Czyli czym jest homoseksualizm
W najnowszym numerze tygodnika Polityka (numer 32/2003) Katarzyna Bojarska-Nowaczyk i Ewa Nowakowska piszą: Watykańska Kongregacja Nauki i Wiary wezwała katolików, a szczególnie polityków, aby stanowczo opowiedzieli się przeciwko wszelkim próbom legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi. Nie ułatwi to z pewnością przeprowadzenia w Sejmie projektu ustawy -przygotowanego właśnie przez senator Marię Szyszkowską z SLD - który przewiduje rejestrację związków osób tej samej płci oraz przyznanie im praw majątkowych i podatkowych. Tak czy inaczej, od wywołanego tematu - miejsca osób homoseksualnych w polskim społeczeństwie - nie da się uciec. A rozstrzygnięcia prawne, aby były trafne, muszą być przede wszystkim oparte na współczesnej wiedzy o istocie tej orientacji seksualnej, nie zaś na jakiejkolwiek ideologii. Tym bardziej że tej wiedzy przybywa. O tym poniżej.
Statystycznie jeden na piętnastu mężczyzn jest gejem, a jedna na dwadzieścia pięć kobiet - lesbijką. Wedle światowych szacunków osoby o orientacji homoseksualnej stanowią około 7 proc. każdego społeczeństwa. Natomiast wiedza o tej grupie współobywateli jest właściwie żadna, dominują stereotypy.
Także edukacja szkolna w tym zakresie właściwie nie istnieje. Projektowano ją w ramach przedmiotu "Przygotowanie do życia w rodzinie", ale to, co pozostało w wyniku modyfikacji programu dokonanych w drugiej połowie lat 90., jest faktycznie antyedukacją. Zatwierdzone do użytku szkolnego podręczniki i materiały dla nauczycieli stanowią kompilację negatywnie wartościujących ocen. "Należy generalnie uznać, iż związek homoseksualny jest związkiem patologicznym", "Postawa homoseksualna jest formą zaprzeczenia własnej płciowości i wyrazem lęku przed partnerem płci odmiennej oraz agresji wobec samego siebie", "Homoseksualiści i lesbijki mają w ciągu życia nawet do kilku tysięcy różnych partnerów". I tak dalej w duchu wzbudzania niechęci i lęku ("Zanim wybierzesz", M. i W. Grabowscy, A. i M. Niemyscy, M. i P. Wołochowiczowie).
Już na początku lat 70. dwudziestego wieku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) zrzeszające autorytety naukowe z całego świata postanowiło - w następstwie coraz liczniej pojawiających się wątpliwości - poddać rewizji wyniki wielu dotychczasowych badań nad homoseksualizmem. Z zakłopotaniem zdemaskowano kompromitujące wykroczenia przeciwko metodologii naukowej, które podważały wiarygodność wniosków wyprowadzanych z tych badań.
Jednym z najpoważniejszych uchybień była rażąca niereprezentatywność osób badanych w zestawieniu z całą homoseksualną społecznością. Prowadzono badania nad pacjentami klinicznymi, którzy sami zgłosili się na terapię z powodu poważnych problemów natury psychicznej. Nie badano osób homoseksualnych, które nigdy nie odczuwały potrzeby korzystania z psychoterapii ani nawet konsultowania swojego samopoczucia z terapeutą. Ale wnioski z selektywnych badań uogólniano na całą populację gejowską, ogłaszając jako prawdę dowiedzioną naukowo, że geje są nieszczęśliwymi ludźmi o zaburzonej psychice, którzy nie radzą sobie w życiu społecznym. Tymczasem źródłem konfliktów psychicznych u gejów i lesbijek szukających pomocy nie była ich orientacja seksualna, tylko napiętnowanie społeczne i odrzucenie.
(red)
raport naprawde bardzo w porządku, chyba najlepszy tekst o homoseksualizmie jaki czytalem w "Polityce" i innych wysokonakładowych tygodnikach (może lepsze są tylko teksty Umińskiej w "Przeglądzie").
jedna z autorek tego tekstu Katarzyna Bojarska-Nowaczyk była polemistką Milskiej-Wrzosińskiej w słynnej dyskusji "Wyborczej" sprzed roku, tamten artykuł też jej się wtedy udał.