Stłukli dziewczynę, bo myśleli, że jest homoseksualistą
Czterech bandytów ciężko pobiło młodą kobietę. Powód agresji - uznali ją za geja. Nikt z pasażerów autobusu, gdzie ją zaczepili, nie zainterweniował. Kierowca "uprzejmie" zatrzymał na przystanku pojazd, poczekał, aż mężczyźni wywloką dziewczynę i odjechał. Ci bili ją dalej, póki nie straciła przytomności.
Julia ma dwadzieścia dwa lata i niezwykły talent plastyczny. Niedawno mogliśmy ją oglądać na billboardach, jak trzyma się za rękę ze swoją dziewczyną w ramach wystawy "Niech nas zobaczą". W nocy z czwartku na piątek w zeszłym tygodniu wracała do domu z pracy w jednym z warszawskich klubów etnicznych.
Śmierć pedałom!
Zbliżała się północ, gdy na przystanku metra Politechnika wsiadła do autobusu nocnej linii 608. W środku wzbudziła zainteresowanie czterech pijanych mężczyzn.
- Patrz na tego pedała - komentowali za jej plecami. Julię z powodu wyglądu i stylu ubierania często biorą za geja. To zwykle wystarcza, aby stała się obiektem agresji. Tak było i tym razem. Początkowo napastnicy rytmicznie uderzali pięściami w szybę. Nagle dwóch z nich rzuciło się na dziewczynę. Na Julię posypały się ciosy. Nikt z licznych pasażerów nie zareagował. Na przystanku Międzynarodowa kierowca postanowił rozwiązać problem. Zatrzymał autobus i otworzył ostatnie drzwi.
- Nie było tam nikogo z pasażerów, bo wszyscy uciekli do przodu. Ci czterej byli zajęci mną, więc też nie nacisnęli przycisku na żądanie. Kierowca poczekał, aż mnie wyciągną z autobusu i wtedy sobie odjechał - wspomina Julia.
Na przystanku oprócz nich było pusto. Zaczęli ją kopać po twarzy i głowie. Nie sposób przewidzieć, co by się stało, gdyby odkryli, że ich ofiara nie jest mężczyzną.
- Kiedyś w podobnej sytuacji, gdy przyznałam, że jestem dziewczyną, usłyszałam: "no to zrób nam laskę" i tego typu teksty. Teraz wolałam już nie ryzykować - opowiada.
Bandyci kopali kobietę po twarzy i głowie. Ile trwało zajście, nie potrafi powiedzieć, bo straciła przytomność.
Interweniowaliśmy w tej sprawie w MZA.
- Kierowca, który obsługiwał trasę, złożył nam oświadczenie, że owej nocy podczas jego zmiany nie wydarzyło się nic nietypowego. Jest to doświadczony pracownik, nigdy nie było na niego skarg - powiedział nam szef ds. przewozów w MZA Janusz Ciepieńko.
Półprzytomna doszła do domu. Nie była w stanie się ruszyć, rano wraz ze swoją dziewczyną Asią zgłosiła się do szpitala na Grenadierów. Stamtąd odesłali ją jednak do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie.
Gdy wróciła na ostry dyżur do szpitala, neurolog stwierdził wstrząśnienie mózgu. Do pobitej dziewczyny wezwano chirurga. Ten wysłał ją na rentgen, po czym stwierdził, że powinna zostać na obserwacji. Kiedy okazało się, że Julia nie zamierza zostać w szpitalu i prosi tylko o pomoc doraźną, wyraźnie go to zdenerwowało. Odmówił jakiejkolwiek pomocy.
Boli? Weź apap...
- Trzykrotnie prosiłam o przebadanie mnie i zapisanie leków, które mogę brać w domu - opowiada pobita dziewczyna. - Proszę sobie kupić apap - doradził jej w końcu lekarz.
- Przy wstrząsie mózgu apap? Chce pani dostać wylewu? - farmaceuta w aptece złapał się za głowę.
Dotarliśmy do lekarza, który wtedy miał dyżur. - Przebadałem ją i wysłałem na rentgen, potem musiałem wypełnić sporo papierów, wpisać to wszystko do komputera. Taka procedura zajmuje około godziny, a ta pani była bardzo niecierpliwą pacjentką. Nie doczekała do końca i oddaliła się - twierdzi dr Wojciech Pawłowski.
- Tak, poszłyśmy w końcu po czterdziestu minutach bezowocnego czekania. Przez ten czas lekarz gdzieś znikał albo stał przed gabinetem i demonstracyjnie rozmawiał z pielęgniarkami. Julia w tym czasie skręcała się z bólu na ławce w poczekalni i wymiotowała - denerwuje się Asia.
Po tamtych wydarzeniach Julia wraca do domu taksówką.
Zbigniew Morawiecki - Superexpress
Głupimi kawąłami i SMS - ami się zaś nie przejmuję, gdyż w razie czego potrafię zlokalizować "dowcipnisia" - akurat tak się składa, że mam takie możliwości... i umiejętności troche też. Ostatnio, miesiąc temu taki dowcipniś przepraszał mnie na kolanach... Fajny widok był, a czułem się jak sam papież nie przymierzając, hehe... Nie zamierzam was nawracać, bo to i tak nic nie da. Wyraziłem tylko swoje zdanie, zbieżne - tak się składa - ze zdaniem olbrzymiej wiekszości polskiego społeczeństwa - w tym zarówno katolików z LPR, jak również i tych, którzy uniwersalne wartości etyczne wywodzą z zupełnie innych źródeł, jak Narodowi Socjaliści chociażby. A że jest to olbrzymia większość społeczeństwa polskiego - za to ręczę. Większość normalnych ludzi potępia homoseksualizm i inne dewiacje. Oczywiście ktos powie, że zionę nienawiścią do "kockających inaczej" jak teroa określa się zwykłych zboków zgodnie z zasadami "politycznej poprawności"... Ja zionę nienawiścią do wszystkiego, co zostało postawione na głowie i uznane za normalny stan rzeczy. A do takich rzeczy należa choćby ciągłe próby przedstawiania społeczeństwu w mediach patologii (homosweksualizmu itp.) jako normy etyczno - obyczajowej i tłumaczenie tego "odmiennymi prefe\encjami"... A przecież każdy rozsądny człowiek musi przyznać, że to po prostu bzdura i dewiacja.
Na koniec mały dowcip:
"Co jest szczytem optymizmu?
odpowiedź prawidłowa: kiedy dwóch pedałów kupuje wózek...:)"
Głupimi kawąłami i SMS - ami się zaś nie przejmuję, gdyż w razie czego potrafię zlokalizować "dowcipnisia" - akurat tak się składa, że mam takie możliwości... i umiejętności troche też. Ostatnio, miesiąc temu taki dowcipniś przepraszał mnie na kolanach... Fajny widok był, a czułem się jak sam papież nie przymierzając, hehe... Nie zamierzam was nawracać, bo to i tak nic nie da. Wyraziłem tylko swoje zdanie, zbieżne - tak się składa - ze zdaniem olbrzymiej wiekszości polskiego społeczeństwa - w tym zarówno katolików z LPR, jak również i tych, którzy uniwersalne wartości etyczne wywodzą z zupełnie innych źródeł, jak Narodowi Socjaliści chociażby. A że jest to olbrzymia większość społeczeństwa polskiego - za to ręczę. Większość normalnych ludzi potępia homoseksualizm i inne dewiacje. Oczywiście ktos powie, że zionę nienawiścią do "kockających inaczej" jak teroa określa się zwykłych zboków zgodnie z zasadami "politycznej poprawności"... Ja zionę nienawiścią do wszystkiego, co zostało postawione na głowie i uznane za normalny stan rzeczy. A do takich rzeczy należa choćby ciągłe próby przedstawiania społeczeństwu w mediach patologii (homosweksualizmu itp.) jako normy etyczno - obyczajowej i tłumaczenie tego "odmiennymi prefe\encjami"... A przecież każdy rozsądny człowiek musi przyznać, że to po prostu bzdura i dewiacja.
Na koniec mały dowcip:
"Co jest szczytem optymizmu?
odpowiedź prawidłowa: kiedy dwóch pedałów kupuje wózek...:)"
Zresztą mam nadzieję, że dziewczyny zwróciły się o pomoc do KPH - organizatora akcji Niech Nas Zobaczą.
Podałeś swój numer komórki. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś z niego skorzystał. Na przykład robiąc Ci tak głupi dowcip,. jak kilka tygodni temu zrobiono mnie.
NIe zdziw się, jeżeli się okaże, że ktoś wpisał Twój numer do sms randki i zaczniesz odbierac setki sms i gluchych telefonow...