Czy ktoś tak odpowie na pytania spisu?
Narodowość: homoseksualna, język: homoseksualny - do takich odpowiedzi na pytania zawarte w formularzach spisu powszechnego wzywa Stowarzyszenie Lambda Warszawa.
- Rachmistrz może potraktować taką odpowiedź jako próbę zakłócenia spisu i potraktować jak sprawę kryminalną - uprzedza rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego Wiesław Łagodziński.
Według Lambdy, GUS nie przewidział możliwości umieszczenia w ankiecie spisowej informacji o związkach nieformalnych między osobami tej samej płci. Stowarzyszenie nawołuje więc do zamanifestowania swojej obecności i pokazanie społeczeństwu w wynikach spisu, ilu jest w Polsce gejów i lesbijek.
Rzecznik GUS wyjaśnił, że jeśli rachmistrz spotka się z próbą takich odpowiedzi na pytania, ma natychmiast złożyć o tym informację w biurze spisowym. Następnie prawnicy zdecydują, czy doszło do zakłócenia spisu; w takim przypadku sprawa może być skierowana do sądu.
(PAP)
Od redakcji: Reakcja rzecznika GUS jest idiotyczna. Trudno traktować ją poważnie. Groźby w rodzaju "sprawa kryminalna" należałoby kierować pod adresem malwersantów, któych tabuny krążą bezkarnie po kraju. Rzeczpospolita i jej urzędy nie muszą dzwigać dodatkowego brzemienia kompromitacji i hańby w przypadku, gdyby komuś zechciało się ciągać po sądach "homonacjonalistę". Jesteśmy przekonani, że znacznie większym zagrożeniem dla spisu powszechnego będzie niefrasobliwe traktowanie tajnych danych o obywatelach. I znając życie - nikt nie poniesie konsekwencji za celowe lub zawinione głupotą konsekwencje ujawniania tego, co powinno pozostać pomiędzy obywatelem a GUSem.
Z drugiej strony - z całym szacunkiem dla Lambdy - pomysł z "narodowością homoseksualną" jest kuriozalny ponieważ nie ma ona nic wspólnego z orientacją seksualną. . Nie mamy też zamiaru wymyślać dla IS "języka homoseksualnego". Polszczyzna bardzo się nam podoba.
(red)
Wyjątkowo szczeniacki i żałosny, jeszcze tylko brakuje pomysłu by wyjść na ulicę ze sprayami i na każdym płocie malować "jestem gejem".
Lambda przynosi wstyd wszystkim mniejszościom seksualnym w Polsce i jako namawiająca do lekceważenia spisu powinna być ukarana.
Co by nie mówić akcja do jakiej namawia jest niczym innym jak świadomą lub nieświadomą próbą bojkotu i ośmieszenia spisu, a przede wszystkim jest to zwykłe gówniarstwo.
Ale Lambda jest organizacja zasluzona, zwlaszcza w dziedzinie zapobiegania AIDS. Blad kazdemu moze sie zdarzyc, oby nie za czesto, bo z organizacja, ktora nawoluje do bzdur heterycy nie beda sie liczyc... Pozdrawiam Lambde i wszystkich.
Więc cóż za sens takich akcji...
Niech żyją prawdziwe dane :)
Zastanawiam się o co tak naprawdę walczymy? O prawa dla wszystkich, czy o prawo do zaszufladkowania? Rozumiem, że różnego rodzaju manifestacje mają jakiś cel i jest on zawsze widoczny poprzez uzgodnione wcześniej postulaty. Jedyna różnica między np.: pochodem, a spisem powszechnym polega na POLSKIM PRAWIE. Wprawdzie GUS nie wziął pod uwagę naszych zapatrywań seksualnych, ale to nie jest celem tego przedsięwzięcia. Pytania są jak najbardziej standardowe i określają wszystkie dane osoby, które będą potrzebne do ewidencji ludnościowej. W żadnej rubryczce nie pada zapytanie o orientację seksualną, ponieważ jest to prywatna sprawa każdego człowieka. Jest za to określnik „wolny”, który można zaznaczyć. Co, kto zrozumie pod tym pojęciem nie ma żadnego znaczenia, gdyż nikt nie będzie się nad tym głowił.
Pewnie ktoś się zapyta: jak, w takim razie, mamy się pokazać? Na pewno nie balansując na krawędzi prawa. Jeżeli ktoś ma pojęcie o takowym to znajdzie w nim odpowiedni przypis, który będzie można luźniej interpretować. Wtedy można się na niego powoływać. Ale pomysł pt.: „język – homoseksualny; narodowość – homoseksualna (queer)” jest chyba trochę przesadzony. Rozważmy to...
Po pierwsze – co to znaczy język homoseksualny? Czym on się różni od polskiego, angielskiego czy chińskiego? Nie za bardzo rozumiem ten termin i jeżeli ktoś jest mi to w stanie wytłumaczyć to będę niezwykle wdzięczny. Może wtedy się przekonam, żeby określić w rubryce język – homoseksualny. Czekam tylko na rozsądne wypowiedzi na ten temat... Jeszcze jedno co może dotyczyć języka; jak wiadomo geje środowiskowi zazwyczaj czasowniki odmieniają w rodzaju żeńskim, ale czy to można zaliczyć do języka homoseksualnego? Nie sądzę. Raczej bym się ośmieszył, a moje zachowanie, kto bardziej złośliwy, zaliczyłby do co najmniej nienormalnego.
Po drugie – można by zaznaczyć, że jest się homoseksualistą, ale określając tym zwrotem swoją narodowość zaznaczamy jednocześnie nasze skłonności. Muszę przyznać, że jest to bardzo przewrotna odpowiedź i rachmistrzom może dać wiele do myślenia. Nie wspomnę już o osobach, które będą później robiły statystyki. To dopiero będzie jazda! Jako krytyk koncepcji dotyczącej określania nas w społeczeństwie po części popieram ten pomysł. Dlaczego tylko połowicznie? GUS już zapowiedział, że będzie nakładał kary na osoby, które utrudniają spis, a my, zaznaczając w ww. przeze mnie rubrykach przymiotnik „homoseksualny”, do takich będziemy należeć. Jeżeli kogoś stać na to, żeby wrzucić w błoto 5000 PLN za dwa słowa, to ja żadnych przeciwwskazań nie widzę. Ale błagam, proszę! Nie wciągajcie w to wszystko ludzi, którzy chcąc pomóc będą musieli zapłacić za to bardzo słoną cenę. Nie tylko finansową, ale również moralną. Przecież spis nie odbywa się tylko w dużych miastach gdzie jest się anonimowym. Na wsiach i mniejszych miastach trudno o to, więc prędzej czy później wyjdzie na jaw „sodomia”, za którą uważa się homoseksualizm w takich społecznościach.
Konkluzja – jeżeli naprawdę chcemy, żeby nasze prawa były akceptowane, działajmy pewnymi etapami. Jeżeli zaczniemy robić wszystko na raz, nie osiągniemy nic oprócz ogromnego chaosu. A chyba nie chcemy, żeby okrzyknięto nas jako osoby, które robią wiele hałasu i tak naprawdę nic nie osiągają. Jeżeli chcemy dbać o nasz wizerunek to działania powinny być przemyślane, stanowcze i przede wszystkim wytłumaczone, tak aby każdy wiedział z jakimi konsekwencjami w przyszłości może mieć do czynienia.
W ubieglym roku juz sygnalizowalem na tej stronie zainteresowanie problemem o ktorym dzis mowimy. Nikt niestety nie zauwazyl go. Szkoda, bo teraz wyniki wlasciwie przeprowadzonej ankiety moglyby istotnie w konsekwencji dac np. dobra podstawe do uzasadnienia faktycznego projektu ustawy. Jestem przekonany, ze ten projekt ustawy powstanie ale pewnie po referendum europejskim. A co do innych kwestii to doktryna wlasnie probuje definiowac pojecie konkubinatu (nota bene jest to pojecie ktorego jestem przeciwniem) A prawo europejskie ... no coz chyba nie masz racji ... ono nie zajmuje sie tymi zagadnieniami pozostawiajac je do regulacji poszczegolnym panstwom.
Zastanawiam sie jak sprawa sie rozwnie?
Moim skromnym zdaniem istnieje teoretycznie szansa do wyladowania ze sprawa nawet przed Trybunalem Konstytucyjnym ... a to byloby ciekawe