"Życie": "Homodotacje z Unii".
"Życie" pisze, że Bruksela narzuciła Polsce, aby środowiska homoseksualistów zostały dopuszczone do dotacji UE przeznaczonych dla organizacji pozarządowych.
Według "Ż", polscy homoseksualiści mogą liczyć na dotacje z UE dzięki programowi Access 2000, który umożliwia mniejszościom seksualnym ubieganie się o dotacje na równi z innymi organizacjami społecznymi.
"Unia jako darczyńca może wskazać takich beneficjentów, jakich uzna za właściwych" - powiedział "Życiu" pragnący zachować anonimowość członek zarządu Funduszu Współpracy, nadzorującego realizację programu Access.
"Nie rozumiem, dlaczego akurat mniejszości seksualne. W Polsce jest wiele środowisk znacznie bardziej zasługujących na wsparcie" - wyraziła zdziwienie Marta Fogler, zastępca przedstawiciela polskiego parlamentu w konwencie UE.
Nie widzi natomiast problemu rzecznik Unii Wolności Adrian Furgalski. "W UE zdziwienie wywołałby fakt, gdyby mniejszości seksualne na takiej liście się nie znalazły. Jest rzeczą oczywistą, że mogą liczyć na wsparcie w różnych programach" - oświadczył w rozmowie z "Ż" rzecznik UW.
PAP
Proszę nie zapominać, że możliwość korzystania z pieniędzy unijnych przez organizacje LGBT została wywalczona przez silny i długotrwały nacisk Regionu Europejskiego ILGA. Jego członkami są niektóre polskie organizacje LGBT, płacąc nie takie niskie składki członkowskie, współrealizujące raporty, a nawet inicjujące je (jak seria badań dotyczących dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, której wyniki były obszernie dyskutowane w ubiegłym roku w Brukseli). Za tymi badaniami oraz wielu innymi przedsięwzięciami stoi duży i bezinteresowny trud grona moich kolegów, z którymi przed laty zakładaliśmy warszawską Lambdę i prowadzimy od kilku lat Ośrodek Rainbow, DKF-y, telefon zaufania, grupy spotkaniowe, seminaria naukowe, bibliotekę z fachową literaturą, często nie gromadzoną i nie udostępnianą poza Ośrodkiem nigdzie w Polsce, archiwum... Pańska wypowiedź, jak i zbliżone do niej tematyką i wymową licznych komentarze czytelników Innej Strony są dla działaczy lesbijsko-gejowskich surowe i, w moim odczuciu, krzywdzące. Chcę w tym miejscu się za nimi ująć i zadać ich krytykom bynajmniej nie retoryczne pytanie: Co wy zrobiliście i robicie dla dobra osób homoseksualnych?
Moja polemika z Pańskimi sądami nie oznacza, że nie widzę niebezpieczeństwa przepadku funduszy przedakcesyjnych, czy uważam, że możemy osiąść na laurach. Mam nadzieję, że doświadczenie (aktywiści gdańscy pierwsze pieniądze z zagranicy uzyskali już dziesięć lat temu)działaczy organizacji pozarządowych w zdobywaniu funduszy nie zawiedzie nas wszystkich.
Może polskie organizacje gej/les wreszcie się ruszą i skorzystają z pieniędzy Unii Europejskiej?