Zabezpieczyć polską "moralność i kulturę"
Ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość braci Kaczyńskich ogłosiło we wtorek projekt deklaracji "o suwerenności państwa w dziedzinie moralności i kultury". Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego rozproszy ona obawy przez Unią Europejską. PiS obawia się, by zachodnie zepsucie i demoralizacja nie wlało się szerokim strumieniem do naszego szczęśliwego, bogatego i bezpiecznego kraju.
Projektodawcy deklaracji, wzorowali się na Słowacji - kraju, który stanowi przykład praworządności i demokracji. Chodzi o to, by Polska nie była zmuszona do zmiany swego ustawodawstwa w dziedzinie ochrony życia ludzkiego oraz ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Wprawdzie Unia nie ingeruje w te dziedziny, ałe - PiS na zimne dmucha wskazując na "propozycje jednej z posłanek SLD, by konkubinaty, w tym związki homoseksualne, zyskały osobowość prawną oraz o inicjatywy organizacji feministycznych zmierzających do złagodzenia ustawy antyaborcyjnej."
Bracia Kaczyńscy i ich przyjaciele chcą Unii, ale nie chcą postępu. Chcą, by po uzyskaniu członkostwa w UE, nasz kraj pozostała obyczajowym zaściankiem. Można mieć uzasadnione wątpliwości czy puste deklaracje przegranych politykierów zdołają zawrócić bieg Wisły.
(JM)
A sarkazm nt. "praworządności i demokracji" Słowacji był zgoła nie potrzebny. Wygląda na to (co nie jest chyba zaskoczeniem), że to samo niepokoi polityków (i, niestety, pewnie dużą część społeczeństwa) w obu naszych krajach.
M.