Jordańscy rodzice terroryzują córkę lesbijkę
Sąd Najwyższy amerykańskiego stanu Utah zajmuje się sprawą pewnej dziewczyny, którą była bita, maltretowana i porwana tylko dlatego, że posądzona została o skłonności homoseksualne. Jej pochodząca z Jordanii rodzina, mieszkając od lat w Stanach Zjednoczonych, zachowała surowe tradycje religii muzułmańskiej. Od czasu, gdy na 23-letnią Munę Hawatmeh padło podejrzenie że "jest lesbą", jej życie zmieniło się w koszmar. Była bita i terroryzowana przez własnego ojca i dwóch rodzonych braci. Wreszcie, "kochający bliscy", postanowili uprowadzić ją do Jordanii, by ustrzec w ten sposób od "zachodniego zepsucia". Pod groźbą noża, Muna została wepchnięta do samochodu i przetransportowana na lotnisko miasta Sandy, skąd miała polecieć do Jordanii.
Całą tragedię, która rozegrała się w 1999 roku, opisuje gazeta "Salt Lake City Tribune". Podczas rozprawy okazało się, że porwanie zostało udaremnione przez policję, zaalarmowaną przez przyjaciółkę dziewczyny. Groźby użycia noża i wyzwiska nie ustały nawet w drodze na komisariat. Widząc, że sprawa nabiera niekorzystnego obrotu ojciec i bracia młodej Arabo-Amerykanki usiłowali zmusić ją do złożenia fałszywych zeznań. Na szczęście się to nie udało.
Prokuratura zażądała najwyższej kary, jaka przewidziana jest za uprowadzenie - dożywocia. Adwokat obwinionych fanatyków i sadystów wystąpił o zakwalifikowanie czynu jako "zwykłe uprowadzenie i lekkie pobicie". W tym wypadku maksymalna kara wyniosłaby 15 lat.
Kary za brak tolerancji i fundamentalizm religijny w kodeksie USA ani żadnego cywilizowanego kraju nie przewidziano. A szkoda - bo dużej części przestępstw dałoby się uniknąć.
(TJ)