Co robił w "naszej" dyskotece?
Amerykański portal internetowy Virgin.Net opisuje pikantną przygodę, której głównym bohaterem był piosenkarz Ricky Martin. "Boski" Ricky, obiekt westchnień nie tylko dziewcząt, pojawił się nagle w jednej z gejowskich dyskotek w Miami (Floryda). Towarzyszył mu "najbliższy przyjaciel", Cameron Aborzian (pracuje jako model). Obaj nie zabawili jednak długo. Na parkiecie, do muzyki z lat 70-tych, wyginało się stado muskularnych, półnagich i wysmarowanych oliwką menów. Ricky został rychło rozpoznany i cała gromada ruszyła hurmem w jego kierunku.
Jak pisze Virgin.Net, Ricky był tak przerażony, że jednym susem dopadł drzwi i po chwili był już na zewnątrz.
Generalnie - Ricky Martin chętnie bywa w gejowskich dyskotekach. Na temat jego preferencji seksualnych trwa ożywiona dyskusja. Wielu gejów chętnie zaliczyłoby słynnego Latynosa do galerii "swoich" gwiazd. Jak jest naprawdę - nie wiadomo. Przynajmniej do czasu, aż ujawni się jakiś ewentualny były kochanek z jednoznacznymi dowodami w rodzaju sukienki panny Levinsky.
Na razie, "boski Ricky" będzie seksownie kręcić tyłkiem dla nowego prezydenta USA George W. Busha. Jest bowiem jedną z głównych atrakcji uroczystości zmiany warty w Białym Domu, 19 stycznia. Jego nowemu lokatorowi zaśpiewa z pewnością "Livin' La Vida Loca".
KRISZNA