Gejowska zbrodnia w Malezji
Ludzie są wszędzie tacy sami i takie same wszędzie powodują nimi emocje. Prasa w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, rozpisuje się o zbrodni, popełnionej w tamtejszym, gejowskim stadle. Pewien 28-latek zamordował swego przyjaciela, bogatego 41-letniego właściciela fabryki podzespołów elektronicznych z chciwości i zazdrości.
Tenże fabrykant poznał bowiem przed dwoma laty, poprzez ogłoszenie w Internecie, innego chłopaka. Sielanka trwała, dopóki zdradzony "główny" kochanek fabrykanta nie dowiedział się o konkurencji. Na domiar złego, wyszło na jaw, że fabrykant zapisał internetowej miłości spadek w wysokości ponad dwóch milionów złotych (w przeliczeniu!). Tego było za wiele. Zdradzony, w ataku szału, porwał za nóż i...
Gazety, wśród nich popularna "Malaysia Star", rozpisują się o dramacie. Policja twierdzi, że zbrodnia w Kuala Lumpur to już siódmy taki przypadek w gejowskim środowisku w ciągu ostatnich miesięcy. Malezyjczycy uwielbiają krwawe i romantyczne historie - a trzeba wiedzieć, że Malezja jest krajem muzułmańskim o bardzo surowych zasadach moralnych. W kodeksie karnym nie ma co prawda wzmianki o homoseksualizmie, ale zupełnie niedawno wicepremier rządu Malezji trafił do więzienia, ponieważ jego polityczny rywal oskarżył go o to, że jest... gejem!
(PS)