„Wybitna rola Christophera Plummera i czuły scenariusz Mike’a Millsa czynią z tego filmu jeden z najważniejszych tytułów kina niezależnego."
„Wybitna rola Christophera Plummera i czuły scenariusz Mike’a Millsa czynią z tego filmu jeden z najważniejszych tytułów kina niezależnego."
W słodko-gorzkiej opowieści Mike’a Millsa grafik próbuje zbudować nowy związek, jednocześnie mierząc się ze wspomnieniem ojca, który w wieku 75 lat postanowił wreszcie zacząć żyć jako gej. To film o tym, że na bycie debiutantem w miłości nigdy nie jest za późno.
Oliver, 38-letni grafik, próbuje poskładać swoje życie na nowo po śmierci ojca. Jego żałoba jest jednak nietypowa, bo przeplata się ze wspomnieniami o rewolucji, jaka zaledwie kilka lat wcześniej wstrząsnęła jego rodziną. Po śmierci żony jego 75-letni ojciec, Hal, wyznał mu, że jest gejem i przez całe 44 lata małżeństwa żył w ukryciu. Teraz zamierza nadrobić stracony czas. Oliver, grany z subtelną melancholią przez Ewana McGregora, obserwuje więc ojca, który z entuzjazmem debiutanta rzuca się w wir życia towarzyskiego, znajduje młodszego partnera i po raz pierwszy czuje się naprawdę wolny. Jednocześnie sam próbuje zbudować relację z charyzmatyczną francuską aktorką Anną (Mélanie Laurent), ale bagaż emocjonalny z domu rodzinnego utrudnia mu każdy krok.
Zobacz recenzje filmu „Debiutanci" na YouTube
Ta intymna, pełna ciepła opowieść ma swoje korzenie w prawdziwym życiu reżysera i scenarzysty Mike’a Millsa. Film jest hołdem dla jego własnego ojca, który również dokonał coming outu w wieku 75 lat, niedługo przed śmiercią. Doświadczenia Millsa jako grafika widać w każdym kadrze - narracja często przybiera formę wizualnego pokazu slajdów, gdzie archiwalne zdjęcia i krótkie plansze tekstowe komentują historyczne tło i wewnętrzne stany bohaterów. To właśnie ten unikalny, nieco dziwaczny styl sprawia, że film wymyka się prostym definicjom, balansując na granicy komediodramatu i kina niezależnego. Uroku dodaje też Arthur, pies rasy Jack Russell terrier, którego myśli Oliver tłumaczy w napisach na ekranie, co staje się wzruszającym komentarzem do jego własnej samotności.
Krytyczki i krytycy na całym świecie docenili ten balans między humorem a smutkiem, przyznając filmowi wysokie noty na portalach takich jak Rotten Tomatoes. Prawdziwą gwiazdą okazał się jednak Christopher Plummer w roli Hala. Jego kreacja przyniosła mu niemal wszystkie najważniejsze nagrody sezonu, w tym Oscara, Złoty Glob i nagrodę Independent Spirit. W wieku 82 lat stał się wówczas najstarszym laureatem Oscara w kategorii aktorskiej, a jego rola przeszła do historii jako jeden z najpiękniejszych portretów starszej osoby LGBT+ w kinie. W Polsce film również spotkał się z ciepłym przyjęciem, a portal Outfilm opisał go jako „delikatny i poruszający”, choć część widzek i widzów na Filmwebie zwracała uwagę na jego mocno melancholijny, a dla niektórych wręcz „dołujący” nastrój.
Największą siłą Debiutantów jest jednak sposób, w jaki opowiadają o doświadczeniu queerowym. Film odchodzi od typowych historii o kryzysie związanym z coming outem. Zamiast tego skupia się na radości i wyzwoleniu, jakie Hal odnajduje w jesieni życia. Jego relacja z młodszym partnerem, Andym (w tej roli Goran Višnjić), i wejście w lokalną społeczność gejowską pokazane są z czułością i bez stereotypów. To także mądra opowieść o tym, jak heteronormatywny przymus, który zmusił Hala do życia w kłamstwie, wpłynął na kolejne pokolenie. Oliver, wychowany w domu pełnym niedopowiedzeń, sam boi się bliskości, a późna szczerość ojca staje się dla niego lekcją, jak kochać autentycznie.
Choć dziś, piętnaście lat po premierze, można by dyskutować o obsadzeniu heteroseksualnych aktorów w rolach gejowskich czy o skupieniu się na perspektywie białej, uprzywilejowanej klasy średniej, Debiutanci pozostają filmem niezwykle ważnym. To jedna z pierwszych mainstreamowych produkcji, która z taką empatią i godnością sportretowała starszego geja, udowadniając, że na debiut w byciu sobą nigdy nie jest za późno. Mills stworzył dzieło, które nie krzyczy, lecz szepcze - o miłości, stracie i odwadze, by w końcu zacząć żyć na własnych zasadach, niezależnie od metryki.