„Surowy, naturalistyczny dramat o bolesnym odkrywaniu tożsamości, który zachwycił krytyków wybitną rolą debiutującego Harrisa Dickinsona i onirycznymi zdjęciami."
„Surowy, naturalistyczny dramat o bolesnym odkrywaniu tożsamości, który zachwycił krytyków wybitną rolą debiutującego Harrisa Dickinsona i onirycznymi zdjęciami."
Reżyserka Eliza Hittman kreśli surowy portret nastolatka z Brooklynu, który swoje sekretne spotkania z mężczyznami próbuje pogodzić z życiem w świecie przesiąkniętym toksyczną męskością.
Brooklyn latem dusi się od upału i testosteronu. Dla Frankiego, nastolatka z robotniczej dzielnicy, dni mają stały rytm: włóczęga z kumplami po nadmorskiej promenadzie, tanie piwo, marihuana i drobne kradzieże. W domu czeka na niego umierający na raka ojciec i matka, która marzy, by jej syn wreszcie znalazł sobie „porządną dziewczynę”. Frankie próbuje sprostać oczekiwaniom – w jego życiu pojawia się Simone. Jednak pod osłoną nocy, w świetle ekranu komputera, prowadzi drugie życie. Loguje się na portalach randkowych, gdzie umawia się ze starszymi mężczyznami na potajemne spotkania na plaży. Rozdarcie między dwoma światami staje się coraz bardziej niebezpieczne, a presja otoczenia pcha go w stronę decyzji, których skutków nie będzie w stanie przewidzieć.
Zobacz recenzje filmu „Beach Rats" na YouTube
Ta duszna, niemal dokumentalna atmosfera to zasługa reżyserki i scenarzystki Elizy Hittman, dla której Beach Rats było drugim filmem pełnometrażowym. Inspiracją stało się dla niej znalezione na Facebooku zdjęcie młodego chłopaka z Gerritsen Beach, a sam termin „szczury plażowe” usłyszała od mieszkańców podczas dokumentacji do wcześniejszego projektu. Hittman postanowiła zbadać, jak w tak zmaskulinizowanym i homofobicznym środowisku funkcjonuje młody mężczyzna odkrywający swoje pragnienia. Za obiektywem stanęła francuska operatorka Hélène Louvart. Jej decyzja o filmowaniu na taśmie 16 mm nadała obrazowi ziarnistą, intymną fakturę. Ręczna kamera śledzi każdy gest i spojrzenie głównego bohatera, w którego wcielił się debiutujący na dużym ekranie Harris Dickinson. Dla młodego aktora rola okazała się prawdziwym przełomem w karierze.
Wizja reżyserki i jej ekipy zachwyciła krytyków, co przełożyło się na deszcz nagród. Film miał swoją premierę na prestiżowym Sundance Film Festival, gdzie Eliza Hittman odebrała nagrodę za najlepszą reżyserię w konkursie amerykańskich filmów fabularnych. Posypały się także nominacje do Independent Spirit Awards, w tym dla Harrisa Dickinsona za główną rolę męską oraz dla samego filmu w prestiżowej kategorii John Cassavetes Award. Recenzentki i recenzenci chwalili subtelność narracji, autentyczność dialogów i magnetyczną kreację Dickinsona, którego nerwowe tiki i przerażenie w oczach doskonale oddawały wewnętrzną walkę bohatera. Film szybko zyskał status jednego z najważniejszych niezależnych tytułów 2017 roku.
Jednak tam, gdzie krytyczki i krytycy byli niemal zgodni, widownia LGBT okazała się podzielona. Beach Rats wywołało gorącą dyskusję na temat reprezentacji. Dla jednych film był niezwykle trafnym i szczerym portretem młodego człowieka uwięzionego między pragnieniami a brutalną, heteronormatywną presją. Frankie nigdy nie określa się jako gej, co odczytywano jako realistyczny obraz queerowej tożsamości pozbawionej etykiet. Dla innych właśnie to unikanie jednoznacznej deklaracji było problemem, a film określano mianem „gay-not-gay movie” – historii o gejowskim doświadczeniu, która boi się użyć tego słowa.
Dyskusja sięgała jednak głębiej. Część widowni zarzucała Hittman powielanie szkodliwych tropów, w których queerowość nierozerwalnie łączy się z traumą, przemocą i autodestrukcją. Pojawiły się pytania o to, czy heteroseksualna reżyserka ma prawo opowiadać o męskim, homoseksualnym doświadczeniu, a niektórzy oskarżali ją wręcz o fetyszyzowanie ciał młodych chłopaków i egzotyzowanie gejowskiego życia. Z drugiej strony, obrończynie i obrońcy filmu podkreślali jego bezkompromisowy realizm. Beach Rats nie jest bowiem pokrzepiającą opowieścią o szczęśliwym coming oucie. To raczej surowa, pesymistyczna analiza mechanizmów toksycznej męskości i ceny, jaką płaci się za bycie innym w świecie, który nie toleruje odmienności.