Historia to stara jak świat: mężczyzna poznaje mężczyznę, zakochuje się w nim z wzajemnością, choć żaden z nich tego nie przyzna. Mężczyzna traci mężczyznę, ale ponieważ są dla siebie stworzeni, nic nie jest jeszcze przekreślone. Lecą iskry i tli się grunt pod stopami obu panów, ale to dobrze – bo prawdziwa miłość jest płomienna i namiętna. Tak w generalnym uproszczeniu przedstawia się fabuła „All Over the Guy”, filmu Julie Davis z 2001 roku, w którym para gejów zostaje wyswatana przez wścibskich przyjaciół hetero. We współpracy ze scenarzystą Danem Bucatinskym nakręciła Davis komedię romantyczną nie tak daleką od filmów w stylu „Kiedy Harry poznał Sally” czy „Love Actually”, ale też wyróżniającą się świeżym pomysłem. „All Over the Guy” to suwerenny podmiot, nie tyle kopia klasycznych rom-comów, co twórcza wariacja. Oczywisty trop fabularny „boy meets girl” zostaje przemodelowany, spleciony z wątkiem queerowym. W efekcie Harry poznaje Harry'ego.
Rzecz dzieje się w słonecznym West Hollywood. Gdy Brett (Adam Goldberg) i Jackie (Sasha Alexander) spotykają się w salonie meblowym, od razu pojawia się między nimi chemia – do tego stopnia, że po paru tygodniach mężczyzna oświadcza się lubej. Jednak historia dotyczy przyjaciół Bretta i Jackie oraz nieśmiało rodzącego się między nimi uczucia. W teorii nic ich nie łączy. Eli (Bucatinsky) to bowiem cyniczny nerd, wytykający znajomym błędy leksykalne, a Tom (Richard Ruccolo) jest typem jocka – dużo mniej spiętego, napięcia rozł... ( Pozostało znaków: 6418 )
Ten artykuł został przeniesiony do archiwum
Możesz uzystkać dostęp do wszystkich archiwalnych newsów i artykułów zostając abonentem usługi Przyjaciel Queer.pl Twoja opłata pomoże nam w utrzymaniu portalu Queer.pl.