Bardzo rzadko dzieje się tak, że Nagroda Nobla z medycyny lub fizjologii jest przyznawana tylko jednej osobie. Niemal zawsze otrzymuje ją dwoje bądź też troje naukowców. W tym roku było inaczej – a tym rzadkim wyjątkiem osoby, która została wyróżniona w pojedynkę, jest prof. Svante Pääbo. To Szwed, w połowie estońskiego pochodzenia, pracujący jednak od dekad w Instytucie Maxa Plancka w Lipsku (Niemcy), gdzie przeprowadził szereg badań nad DNA kopalnym, odkrywając genomy neandertalskie. To, co również go wyróżnia, to że otwarcie mówi, iż jest biseksualny.
Prof. Svante Pääbo, który początkowo zajmował się badaniem Egiptu, a potem medycyną i biologią komórkową, zdecydował się ostatecznie na genetykę. Jednak nie była to zwyczajna genetyka, jaką uprawia większość zajmujących się nią badaczy, lecz paleogenetyka. W praktyce oznaczało to próbowanie pozyskiwania DNA ze szczątków mających tysiące lat. Badacz ten starał się na przykład uzyskać materiał genetyczny z mumii, powiązując zarazem swoje pierwotne egiptologiczne zainteresowanie z nowo wybraną przez siebie, genetyczną ścieżką zawodową. Z czasem postanowił sprawdzić, czy uda mu się wyekstrahować DNA z neandertalskich kości, a gdy okazało się, że tak, to jego przygoda z tą dziedziną zaczęła się na dobre.
Zanim Svante otrzymał Nagrodę Nobla, jeździł więc po różnych zakątkach Europy, gdzie mógł znaleźć kości neandertalczyków, i nawiązywał współprace z instytucjami naukowymi na całym świecie. W swojej książce pt. „Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów” opisał, jak przebiegała jego wizyta w Chorwacji, która – jak zauważał – wyróżniała się inną, od znanej mu, kulturą akademicką. W książce tej opisał zresztą znacznie więcej doświadczeń naukowych, w tym zderzenie wizji komunistycznych Niemiec Wschodnich z jego własnymi wyobrażeniami.
Szwedzki paleogenetyk nie unikał w swojej publicznej działalności tematów osobistych. Opowiedział na przykład o tym, że wychowywany był głównie przez matkę – biochemiczkę Katrin Pääbo. Jego ojciec, Sune Bergström, opiekował się nim z doskoku, w weekendy. Było tak nie tylko dlatego, że sam był wielce zapracowany – w końcu ojciec Svantego także dostał Nagrodę Nobla, w tej samej dziedzinie, w roku 1982. Za głównym powodem takiego stanu rzeczy okazała się stać rodzinna tajemnica. Otóż po śmierci ojca Svantego na jaw wyszło, że tak naprawdę miał on „pierwszą” rodzinę, prowadząc podwójne życie. „Drugą” rodziną był właśnie Svante Pääbo i jego matka, dla Sune Bergströma – kochanka. To także tłumaczy, dlaczego chłopak dostał nazwisko po matce, zamiast mieć wspólne, jednoczące nazwisko z obojgiem rodziców.
Inną prywatną historią, którą podzielił się Svante Pääbo, była jego sfera uczuć. Jako młodzieniec myślał, że jest gejem. Zaangażował się nawet w aktywizm dotyczący przeciwdziałania epidemii HIV, o czym wspomniał również w cytowanej tu już książce. Dopiero, kiedy poznał Lindę Vigilant – zajmującą się genetyką oraz prymatologią, a więc badaniem ssaków naczelnych – przyznał sam przed sobą, że tak naprawdę jest biseksualny. Zakochał się w niej po uszy i się z nią związał. Wzięli ślub i sprowadzili razem na świat dwoje dzieci. Badacz wyjawił kiedyś dziennikarzom, że to „chłopięca charyzma” Lindy go uwiodła. Svante Pääbo przełamuje swoją postawą powszechny, negatywny stereotyp, że „bi zawsze zdradzają”, gdyż wiernie dba o żonę i dzieci.
Czwartek, 04.01.2024 Geny a biseksualność: przełomowe odkrycie rozwiązujące paradoks Darwina
Czwartek, 29.07.2021 Berkeley Lab ułatwi osobom transpłciowym aktualizację imion w publikacjach naukowych
Czwartek, 24.06.2021 Tolerancja na prawym skrzydle: tęczowe oblicze Markusa Södera - szefa bawarskich konserwatystów
Środa, 20.11.2019 Naukowcy i naukowczynie wyróżniają ponad 1500 homoseksualnych gatunków zwierząt
Czwartek, 07.11.2019 Niemiecki minister zdrowia złożył projekt ustawy o zakazie tzw. terapii konwersyjnej