Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 13.08.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Lady Brigitte. Kultowa drag queen opowiada nam o dragu w latach 90., dyskryminacji w środowisku i negatywnym wpływie RuPaula na polskie performerki

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Lady Brigitte to doświadczona drag queen, która na scenie jest aktywna od 1996 r. Jak sama o sobie mówi - reprezentuje starą szkołę dragu, pełną brokatu, rozbudowanych strojów scenicznych i postaci. Nam opowiada o tym jak wyglądała polska scena dragu w latach 90. i jak wspomina swoje początki, a także o tym, jak negatywny wpływ na polskie drag queens miał kultowy program "RuPaul's Drag Race" oraz o dyskryminacji doświadczonych performerek.

Klaudia Bobela, Queer.pl: Czy to prawda, że występujesz jako drag queen od 1996 roku?

Lady Brigitte: No niestety. Albo stety! Zazwyczaj troszeczkę się odmładzam *śmiech*. Ale tak, moje pierwsze kroki na scenie to jakiś 1996 rok.

KB: Jak wspominasz swoje początki?

Lady Brigitte: Było ciekawie i dziwnie. Moje występy właściwie nie zaczęły się od występów. Byłam w 4-osobowej grupie, którą stworzył jeden z łódzkich aktorów. Byłam tam jako osoba techniczna. Ale jako, że zawsze miałam ciągoty do występów, to któregoś razu zostałam zapytana przez prowadzącego grupę, czy zechciałabym spróbować na scenie. Pomyślałam sobie, czemu nie? Moją pierwszą solową piosenką był utwór Ireny Santor "Każda miłość jest pierwsza". Wypaliłam przed wyjściem na ten jeden utwór, bo tylko tyle miałam w repertuarze, paczkę papierosów i pamiętam, że było mi strasznie niedobrze, tak się stresowałam, ale fajnie poszło.

ZOBACZ TEŻ Drag w czasach zarazy: jak się żyje Drag Queens w czasie pandemii? Z Ka Katharsis rozmawialiśmy o kwarantannie, sztuce i bliskości


KB: Jak wyglądała scena dragu w latach 90.?


Lady Brigitte: Oj to było bardzo ciekawe, pewnie niektórzy już nawet nie wiedzą, że my występowałyśmy jeszcze wtedy z kaset magnetofonowych. Mieliśmy DJ-a, który musiał mieć wszystko nagrane. Na przykład jak mieliśmy show złożone z 15 czy 20 numerów, to było tak, że wszystko, nawet przerwy i pauzy były nagrywane na kasecie. Czyli jak potrzebowaliśmy 3 minuty ciszy, to te 3 minuty ciszy były nagrane na taśmie magnetofonowej. Tak, żeby DJ mógł wcisnąć "play" i szło przez całą stronę, później, przerzucał na drugą stronę. Wiadomo - kasety były wtedy ograniczone na jednej stronie do 60 minut. To naprawdę były ciekawe czasy. Jak ludzie chcieli bis, to trzeba było przewijać te kasety, jeszcze na magnetofonie ciężko było złapać od początku. I było przewijanie: "tutaj?", "nie, dalej" i szukanie.

Wydaje mi się, że teraz jesteśmy bardziej przerywnikiem na dyskotece. Kiedyś było odwrotnie - ludzie przychodzili na drag show, siadali sobie i oglądali. Był występ, a dopiero później ludzie zaczynali się bawić. Teraz bardziej to wygląda tak, że ludzie przychodzą, bawią się, potem jest występ. Postoją, popatrzą i wracają do zabawy.


KB: A jak ludzie odbierali drag w latach 90.? Nie spotykaliście się z dyskryminacją? Czy jednak robienie dragu w tym czasie było niebezpieczne?

Lady Brigitte: Niebezpiecznie nie. Wiadomo, że pokazywaliśmy się w miejscach przyjaznych LGBT. Raz była okazja pokazać się na wystawie kotów, ale musieliśmy przerwać występ, bo muzyka była za głośna i koty wariowały. Raz mieliśmy występ w łódzkim Grand Hotelu i tam panowie stali przyklejeni do szyby, bo jeden nasz kolega z grupy był bardzo zgrabny i był przebrany za taką seksowną kobietę, która się rozbiera i na końcu pokazuje, że jest facetem. To było wspaniałe, wszyscy, którzy nie kupili biletu stali przyklejeni do szyby, bo to akurat wszystko było widać i pamiętam, że szczęki im opadły, że to jednak był facet, a nie kobieta.

Wtedy się to inaczej ogólnie chyba odbierało. Bardziej to szło w tym komediowym kierunku, tak jak Bodo się przebierał w "Sex Appeal". Genowefa Pigwa była wtedy modna. To były takie czasy, kiedy facet przebrany w kieckę był zabawny i bawiliśmy się przy tym. Osobiście nie spotkałam do tej pory żadnej dyskryminacji ze środowiska heteroseksualnego. Owszem, zdarza się, ale z LGBT.



KB: No właśnie, dyskryminacja wśród osób LGBT. Napisałaś ostatnio w swoich mediach społecznościowych: "jestem pomijana, czy nieuznawana przez pewne grupy performerów, część klubów nie szanuje mojego fachu i doświadczenia". Możesz zdradzić, o jakie grupy chodzi?

Lady Brigitte: Może zacznijmy od czegoś innego. Co jakiś czas spotykam się ze stwierdzeniem, że jestem starą szkołą drag queen. Ostatnio najbardziej mnie dotknęło, jak manager jednego lokalu napisał mi, że teraz stawia na młode osoby, bo artysta kosztuje. Ogólnie dał mi do zrozumienia, że się wypaliłam w jego oczach. Tyle lat jestem na scenie, przecierałam szlaki, myślę, że robię show na jakimś poziomie, bo mimo wszystko, wciąż mam zamówienia na występy w klubach. A tutaj lokal, z którym współpracowałam od lat, potraktował mnie w ten sposób. Muszę przyznać, że mnie to zabolało i poczułam się staro, chociaż na co dzień nie czuję się staro.

KB: A co z innymi drag queens? Czy można powiedzieć, że wśród nich panuje dyskryminacja ze względu na wiek?

Lady Brigitte: Na pewno wśród młodych nie ma szacunku. Podkreślam, że nie mówię tutaj o wszystkich. Ale nie mają szacunku do starszych, chociaż to chyba ogólnie teraz dotyczy młodzieży. Jestem przyzwyczajona do tego, że do osób starszych z większych doświadczeniem, jakimś dorobkiem, czy w ogóle do innych ludzi podchodzi się z szacunkiem. Teraz tego nie ma. Teraz albo cię tolerują, albo cię zmieszają z błotem, bo nie jesteś nowoczesna.

Fot. Jan Surmański Fot. Jan Surmański

U mnie utarł się już jakiś styl. Nie wystąpię bez peruki, czy z gołą klatą. Teraz jest to modne wśród performerów i performerek, i bardzo fajnie, bo jest różnorodność. Zauważyłam, że ta grupa, oczywiście też nie wszyscy, ale zdarza się, że słyszę, że to, co robię, można odstawić do lamusa, bo się przebieram w te kiecki, a teraz modnie jest być bez peruki, czy bez cycków i wystarczy dużo kręcić dupą. Ja natomiast uważam, że drag show to jest teatralny występ, który musi być przemyślany, musi mieć koncept, ja chcę to właśnie w ten sposób to sprzedawać.

KB: Na czym zatem polega największa różnica między starą szkołą dragu a tym młodym pokoleniem?

Lady Brigitte: To, co zaobserwowałam, to może błahostki, ale przykładowo - stara drag queen wchodzi do garderoby i młoda drag queen wchodzi do garderoby. Stara drag queen rozwiesza stroje, układa po kolei, do każdego stroju ma rękawiczki, perukę. Młoda drag queen przychodzi, rzuca torbę, maluje się i kiedy jest występ, to wtedy grzebie i szuka strojów, na zasadzie "a może założę to, a może to". W większości przypadków, chociaż cały czas podkreślam, że nie wszystkie tak robią. No i to jest coś, co mnie osobiście razi, taki brak przygotowania. Może to tylko ja tak widzę, być może one sobie coś tak wcześniej obmyśliły, ale nie wyobrażam sobie na 5 minut przed występem, otwierania walizki i myślenia o tym, którą sukienkę chcę założyć.

Stara szkoła, no właśnie. Jak robię wieśniaczkę, przebieram się za wieśniaczkę. Robię operę, zakładam piękne suknie. Teraz już nie ma tak rozbudowanych kostiumów. Dziewczyny najczęściej zakładają jakiś gorsecik, do tego miniówkę albo w ogóle jakieś majtki i tak wychodzą na scenę. Dla mnie to chyba jest ta największa różnica.

Lady Brigitte Lady Brigitte

Poza tym to kwestia przygotowania i różnorodności. W tym jest największa różnica między współczesną performerką drag a tą starą szkołą. Jak się przyjrzysz to te "stare" drag queens nakładają na siebie brokaty, jakieś świecidełka, tych detali jest więcej. A jak się patrzy na występy młodych to tego raczej już nie ma. Kiedyś nawet jedna zwróciła mi uwagę: "ty to nawet ładnie się malujesz, ale ty ciągle z tym brokatem...".

KB: Teraz drag przebija się mocno do mainstreamu. Na pewno program "RuPaul's Drag Race" przyczynił się do umocnienia jego pozycji we współczesnej popkulturze. Czy zauważasz wzrost zainteresowania taką formą sztuki? Zarówno ze strony performerów i performerek, jak i widzów i widzek.

Lady Brigitte: Trzeba przyznać, że chwała RuPaulowi, że rozpowszechnia formę drag show. Natomiast, nie wiem, jak jest w innych krajach, ale zauważyłam, że w Polsce, troszeczkę nas, polskie drag queen, skrzywdził. Nawet rozmawiałam ostatnio z jednym właścicielem lokalu, powiedział, że jest mu smutno, bo zaprasza performerki, a ludzie by chcieli drag taki, jaki jest u RuPaula. Ludzie nie mają świadomości, że to jest ogrom pracy, osoby występujące w "Drag Race" często mają swoich stylitów, swoje makijażystki.



KB: Do tego ogromne środki, które przeznaczają na swoje stroje, które są niezwykle kosztowne.

Lady Brigitte: Zgadza się. Dlatego tutaj taka mała krzywda z tej strony, bo niektórzy by chcieli, żebyśmy były takie, jak amerykańskie drag queens. Jednak nie biorą pod uwagę, że większość z nas musi jeszcze normalnie pracować, wszystkie rzeczy kupić za własne pieniądze, do tego gaże w polskich klubach są, jakie są.

Niemniej uważam, że nasz polski drag i tak jest na bardzo wysokim i fajnym poziomie, do tego jest bardzo różnorodny. Nie powinniśmy żadnym sposobem porównywać się do RuPaula, bo to zupełnie inna bajka.

Zaś jeśli chodzi o samo zainteresowanie, to chyba można zauważyć, że jest spore. Teraz Andrzej Seweryn będzie grał drag queen w serialu Netflixa, ostatnio Mateusz Damięcki zagrał jako drag queen w teledysku. Także bardzo fajnie się to przebija w filmie, czy teatrze. Cały motyw LGBT i drag queens, bo jednak nie można całkowicie rozdzielać tych dwóch kwestii.

Lady Brigitte Lady Brigitte

KB: A zdarzyło się kiedyś, że ktoś przyszedł na twoje show i był zawiedziony, że to jednak nie wygląda tak jak w "Drag Race"?

Lady Brigitte: Na szczęście nie. Kiedyś byłam prywatnie na jednym show, akurat dwie panie wychodziły po występie i usłyszałam, jak mówią do siebie: "ale oni nie śpiewali na żywo...", więc tutaj ktoś znowu nie odrobił lekcji, bo przecież drag queens nie śpiewają. Owszem, są drag queens śpiewające, ale drag to przede wszystkim lip sync.

KB: Jesteś zaangażowana politycznie? Uważasz, że drag powinien być zaangażowany politycznie, czy jednak polityka swoją drogą, a rozrywka swoją?

Lady Brigitte: Dla mnie drag queen jest przede wszystkim performerką, wodzirejką, osobą, która ma bawić. Osobiście staram się nie mieszać do polityki. Czasem, kiedy coś mnie naprawdę wkurzy, zabieram głos w jakiejś sprawie, ale staram się to na co dzień rozdzielać. Jednak jak ktoś chce robić drag zaangażowany politycznie to jak najbardziej. Tylko z głową.

KB: Mamy obecnie drugi rok pandemii. Jak brak występów wpłynął na ciebie?

Lady Brigitte: Muszę przyznać, że brakowało mi kontaktów z publicznością. Ja, podobnie jak wiele innych drag queens i performerów, chwyciliśmy się za internet, natomiast to już nie jest to samo. Nie do końca mnie to satysfakcjonowało. Siedziałam w domu, malowałam się, ładnie sobie wyglądałam i co z tego? Skończył się live i tyle.

@ladybrigittedq

##queen ##art ##4you ##fyp ##Hollyłodź ##performance ##ladybrigitte_dq ##dragqueen ##funny ##foryoupage ##queen

♬ dźwięk oryginalny - Lady Brigitte  DQ

KB: I trzeba znowu wszystko zmywać.

Lady Brigitte: Tak, do tego łóżko zaraz za rogiem, bez sensu. Na występach na żywo zawsze wychodzi się do ludzi, robi zdjęcia, jakieś pogawędki, no i reakcja ludzi na żywo, to jest zupełnie co innego. Poza tym jednak samo show na żywo, a nagrywanie live'ów w internecie to zupełnie różne rzeczy.

Na pewno mi się strasznie zatęskniło, ale zarazem strasznie dużo nowych pomysłów mi do głowy wpadło. Aż za dużo, jak na moje możliwości, ale powoli zaczynam je realizować.

KB: To gdzie będzie cię można zobaczyć w najbliższym czasie?

Lady Brigitte: Występuje w Teatrze Barakah w Krakowie, gdzie we wrześniu odbędzie się nowa rewia, która miała premierę w czerwcu. Zagraliśmy ją już dwa razy i myślę, że wyszło bardzo fajnie. Poza tym w Łodzi od listopada w Monopolis, w Fundacji Kamila Maćkowiaka będzie sztuka na sześć osób - trzy drag queens i trzech aktorów. W planie na pewno jest też Poznań i Warszawa. Serdecznie zapraszam, zwłaszcza do teatru, bo chyba tam mi się najlepiej gra i myślę, że jest najlepsza atmosfera.


Lady Brigitte można śledzić na Facebooku, Instagramie oraz TikToku.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (22)
tekame-midori-ikite akant2 kaytee walentynka-biseksualna-wbi wentzl marek-michalczak yamadakinji beinghuman78 matry kierownik2
Nie podoba mi się (1)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Klaudia Bobela
Autor
Klaudia Bobela
Dziennikarka Queer.pl
Od kwietnia 2019 roku redaktorka portalu Queer.pl. Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się prawami osób LGBT, feminizmem i polityką. W wolnych chwilach trenuje sztuki walki i zgłębia tajniki mody retro. Posiada 3 koty.
TAGIWięcej
drag queen drag show dyskryminacja Fundacja Kamila Maćkowiaka Klaudia Bobela Kraków Kultura Lady Brigitte lata 90. Lip Sync Polska Poznań rewia RuPaul RuPaul's Drag Race scena drag Społeczeństwo teatr Teatr Barakah Warszawa Wywiad z Lady Brigitte Łódź
Powiązane
Obraz Środa, 08.11.2017 Jedyna rewia drag queen w Polsce Obraz Czwartek, 21.04.2022 Shady Lady w odważnym klipie: czas na queerową rewolucję seksualną, bo seksualność jest naturą każdego człowieka Obraz Wtorek, 08.02.2022 Bianca del Rio po raz pierwszy zawita do Polski: szykujcie się na dobrą zabawę i masę readingu! Obraz Wtorek, 04.01.2022 Rozmawiamy z Sashą Velour: Natura to chaos, zmienność i bycie kimś innym, niż było się wczoraj Obraz Piątek, 17.09.2021 Gwiazdy "RuPaul's Drag Race" - Katya Zamolodchikova i Trixie Mattel - planują występ w Polsce!
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się