Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 27.07.2015, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

"Niniejszym oświadczam, że jestem homoseksualistą od urodzenia..."

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Przeczytaj fragment książki o akcji "Hiacynt"

Jesienią będziemy obchodzić 30. rocznicę akcji "Hiacynt" - z tej okazji, nakładem wydawnictwa Queermedia w maju ukazał się beletrystyczny debiut Andrzeja Selerowicza o Hiacyncie właśnie. Tylko u nas - fragment książki!

W latach 1985-1987 Milicja we współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przeprowadziła akcję, polegającą na zbieraniu danych o polskich homoseksualistach. Gejów aresztowano, przesłuchiwano i zakładano im teczki. Dziś mówi się, że założono 11 tys. teczek - ich los jest nieznany. Pod koniec maja, nakładem wydawnictwa Queermedia swoją premierę miała książka Andrzeja Selerowicza o akcji "Hiacynt".

Jako świadek historii Andrzej Selerowicz powraca wspomnieniami do tamtych czasów i tworzy niezwykłą opowieść o poszukiwaniu drogi do wolności i równości.

Kryptonim "Hiacynt" w QUEEROTECE
Kryptonim "Hiacynt" w PRIDESHOP.PL
- Obywatel Wieczorek Zdzisław, syn Mariana? - funkcjonariusz MO z trudem odczytywał zaspanym głosem formularz wezwania. Klatka schodowa w bloku na Mokotowie ciągle jeszcze tonęła w późnojesiennych ciemnościach. Szósta rano w listopadowy poranek to przecież głęboka noc, a żarówkę znów ktoś ukradł. - Proszę z nami na komendę!
- O co chodzi? - Zdzisiek zapinał wciągnięte pospiesznie spodnie i wpychał w nie poły koszuli. W ostatniej chwili chwycił ją z poręczy krzesła, gdzie teraz smutno wisiała góra od piżamy. Starał się być opanowany i nie okazywać zdenerwowania, ale w głowie przebiegały mu dziesiątki potencjalnych powodów, którym mógł zawdzięczać poranną wizytę stróżów porządku.
- Dowie się obywatel wszystkiego na miejscu. Proszę się pospieszyć.
Pod czujnym wzrokiem milicjantów założył buty i kurtkę, z wieszaka wziął kapelusz. Zamknął drzwi mieszkania i posłusznie podreptał za dwójką mundurowych. Postanowił już o nic nie pytać; był przekonany, że wkrótce całe nieporozumienie się wyjaśni. Nie przypominał sobie, żeby ostatnio znalazł się w jakiejkolwiek dwuznacznej sytuacji i w konsekwencji teraz mieć do czynienia z milicją. Był całkowicie pewien, że o jego homoseksualizmie nadal nikt nic nie wie. Wiele wysiłku kosztowało go to ukrywanie się, ale jako nauczyciel i dyrektor szkoły nie mógł sobie pozwolić na wzbudzanie żadnych podejrzeń. No, może sąsiadka coś dostrzegła, bo zawsze podglądała przez judasza, kiedy odwiedzał go Jurek. W szkole jednak krył się bezbłędnie - przynajmniej tak mu się wydawało. Musiał jednak przyznać, że w jego liceum niektórzy uczniowie stawali się całkiem ładnymi chłopcami i nieraz jakby celowo prowokowali go swoją urodą lub wręcz wyzywającym zachowaniem. Miał się stale na baczności. Jako kawaler był i tak już dostatecznie podejrzany. Był gotów się założyć, że większość koleżanek nieźle sobie strzępiła na nim gęby. Zwłaszcza kiedy znajomość z Anką, polonistką, a jego dotychczasowym alibi, rozpadła się ostatecznie. Nie doczekawszy się oświadczyn, przeniosła się parę miesięcy temu do szkoły w innej miejscowości. “Pewno jakiś smarkacz chce się zemścić i nagadał na mnie rodzicom. Wymyślił, że go podrywałem albo że chodziłem za nim do ubikacji”. Jakoś się z tego wybroni, bo przecież nikt nie da wiary kłamstwom bandzie bezczelnych wyrostków.
Kuląc się z zimna szedł przez podwórko w stronę parkującej właśnie niebieskiej nyski. Milicjant otworzył drzwi i skinieniem głowy dał mu znać, żeby wsiadał. W środku siedziało już pięciu czy sześciu mężczyzn w różnym wieku. Wszyscy chowali głowy w ramionach i w milczeniu wpatrywali się w podłogę. Tylko jeden, młodszy i dość wyzywająco ubrany, próbował być dowcipny i rzucił zaczepnie w kierunku sąsiada:
- Nawet mi czasu na makijaż nie dali. Jak ja wyglądam!
- Zamknij się pan! Żarty się go trzymają - syknął ktoś z drugiej strony. Przez zamglone i brudne szyby w oknach Zdzisław próbował zorientować się, dokąd ich wiozą. Nietrudno było nie zauważyć, że jadą Marszałkowską na północ, w stronę Bielan. Ulica była jeszcze pusta, tylko tramwaje przemykały z hałasem po szynach. Co chwila słychać było ostre hamowanie i świdrujące w uszach dzwonienie. „Dzień jak co dzień”, pomyślał mimowolnie. Był zadowolony, że lekcje zaczynał dziś znacznie później i mógł pojawić się w szkole niezauważony przez kolegów. Pokój nauczycielski znajdował się bowiem na uboczu, w innej części budynku. Na myśl, że niebawem znajdzie się w swoim całkiem przytulnie i elegancko urządzonym gabinecie, uśmiechnął się do siebie. “Cholera, nie mam pojęcia, jak długo to potrwa”. Obawy dopadły go automatycznie, kiedy zdał sobie sprawę, że choć jest dopiero krótko po szóstej, czas płynie nieubłaganie. „Nie mogę jednak przesadzać z tym spóźnieniem. Niewykluczone, że zaczną mnie szukać albo że będą czegoś potrzebować. Co mam wymyślić na usprawiedliwienie?”
Tymczasem samochód, po rutynowej kontroli w jakiejś bramie, wjechał na podwórko i zaparkował. Jeden z funkcjonariuszy wysiadł z szoferki, hałaśliwie trzasnął drzwiczkami, po czym obszedł auto, żeby wypuścić zatrzymanych. Znajdowali się na jednym z wewnętrznych dziedzińców Pałacu Mostowskich.
- Wysiadać! Wszyscy za mną! - burknął niesympatycznie i skinął głową. - Tędy!
Całe towarzystwo podążyło za nim do jakiegoś bocznego wejścia. Minęli kilka długich, słabo oświetlonych jarzeniówkami korytarzy, aż znaleźli się w przepełnionej, pełnej ostrego dymu papierosowego poczekalni bez okien. Pokornie usiedli na wolnych krzesełkach i dyskretnie rozglądali się wokół. Zdziśkowi wracało powoli opanowanie, choć nadal zachodził w głowę, co się mogło stać. Jak tylko otworzyły się drzwi i stanął w nich młody milicjant z listą w ręku, zwrócił się do niego ściszonym głosem, żeby nikt inny nie mógł usłyszeć:
- Panie poruczniku! Ja jestem dyrektorem szkoły, zaczynam pracę o ósmej! - starał się nadać głosowi obojętne brzmienie.
- Niech obywatel czeka na swoje wezwanie - oznajmił kpiąco milicjant i nawet nie próbował go zrozumieć. “Co za cham!”, pomyślał Zdzisiek. Ponownie usiadł na krześle i zaczął się dyskretnie rozglądać po twarzach osób w poczekalni. Zaskoczony uzmysłowił sobie, że wszyscy oczekujący to mężczyźni. Nie znał żadnego z nich, ale niektórych jakby skądś kojarzył. Jeden chyba też go rozpoznał, bo próbował ściągnąć na siebie jego spojrzenie i dać coś do zrozumienia oczami. Zdzisiek dość ostentacyjnie odwrócił głowę i wpatrywał się w tablicę ogłoszeń.
Mijały kwadranse, przerywane tylko otwieraniem drzwi, wchodzeniem i wychodzeniem kolejnych petentów. Wreszcie usłyszał swoje nazwisko. Zerwał się na nogi i nerwowo, stanowczo za szybko wszedł do pomieszczenia. Za biurkiem siedział ów młody milicjant z niewyraźnym uśmiechem na twarzy. Po ustaleniu tożsamości i odpowiedzi na kilka niezbyt ważnych pytań funkcjonariusz przeszedł do konkretów.
- Prowadzimy akcję profilaktyczną i dlatego potrzebne nam są informacje o homoseksualistach...
- Ale co to ma wspólnego ze mną? - oburzył się Zdzisław.
- Niech się pan nie wygłupia. Wiemy doskonale, że należy pan do tego środowiska - przesłuchujący nie dał się zbić z tropu. - Kilka osób podało nam pańskie nazwisko. Dlatego został pan tu dziś wezwany.
Postanowił milczeć. Oburzenie na nic się nie zdawało. Rozglądał się po ścianach pokoju, skierował wzrok na godło państwowe i portret generała Jaruzelskiego, po czym przebiegł oczami w prawo, gdzie wisiała administracyjna mapa Polski. W kącie stała uchylona szafa pancerna i chyba nic więcej, nie licząc regału ze stosami papierowych teczek. Gadanina milicjanta w ogóle do niego nie docierała.
- No więc, jeśli będzie pan rozsądny… w końcu do niczego pana nie zmuszamy… Proszę mi tylko podać nazwiska i adresy partnerów, z którymi miał pan ostatnio kontakty seksualne.
- Co? To jakieś insynuacje. Mam sypać? Ja nikogo nie znam.
- Ale obywatela Jerzego Truskiewicza to pan zna, co? - funkcjonariusz znienacka uderzył ostrym tonem.
- To nauczyciel z mojej szkoły. Były nauczyciel. Nic mnie z nim nie łączy - próbował zachować zimną krew Zdzisław.
- Czyżby? On twierdził coś zupełnie innego, jak był tu wczoraj. Opowiadał, że od dwóch lat jesteście kochankami. - Ten facet naprawdę wiedział sporo. Dalsze protesty chyba nie miały najmniejszego sensu. Znów zaczął bezmyślnie obserwować ściany. - Niech pan to podpisze i będzie pan wolny.
- Co to jest? - Zrobiło mu się gorąco, czuł się jak przypierany do muru. Z drugiej strony perspektywa, że zaraz opuści to ohydne pomieszczenie i odetchnie świeżym powietrzem ulicy była niezwykle ponętna. Przebiegł wzrokiem po tekście wydrukowanym na niedużym formularzu. “Karta homoseksualisty. Niniejszym oświadczam, że ja (imię i nazwisko) jestem homoseksualistą od urodzenia. Miałem w życiu wielu partnerów, wszystkich pełnoletnich…”
- Przecież prawo polskie nie zabrania homoseksualizmu… - Znów odezwał się w nim instynkt obronny.
- A czy ja coś takiego twierdziłem? - Milicjant znów zabrzmiał przymilnie. - Robimy tylko listę. Słyszał pan pewno o tej chorobie, o tym “adidasie” czy jakoś tam… To duże niebezpieczeństwo dla wszystkich.
Zdzisław zdał sobie sprawę, że nic mu nie da dalsze zaprzeczanie. Pomyślał nawet z ulgą, jak to dobrze, że nie został tu doprowadzony z innych powodów. Pijatyki, a nawet bójki faktycznie często się w środowisku zdarzały, choć starał się unikać takich znajomości jak diabeł święconej wody. Tylko raz dał się namówić na prywatkę u Włodka, która dość szybko przekształciła się w wódczano-seksualną orgię. Przysięgał sobie, że jego noga nigdy więcej tam nie postanie. Włodek mógł sobie na takie wybryki pozwolić. Był w końcu synem generała dywizji Wojska Polskiego, urzędującego w Sztabie Układu Warszawskiego w Moskwie.
„Ciekaw jestem”, zastanawiał się Zdzisiek, „czy i jego też wezwą na posterunek? Pewno nie, bo tatuś jest w stanie przecież wszystko zatuszować. Przypomniały mu się nagle doniesienia o potwornych morderstwach na homoseksualistach, które zdarzają się widocznie, skoro czytał o nich czasami w gazetach. Okropieństwo! Trzeba temu położyć kres. Milicjant coś tam wspominał o konieczności zbierania informacji o środowisku. Więc może nie ma nic złego w tej liście?”
- Dobrze, podpiszę. - Chwycił za długopis. Powstał z krzesła, jeszcze zanim usłyszał formułę „jest pan wolny” i skierował się do drzwi. Zamknął je za sobą ze wstrętem i, unikając spojrzeń facetów z poczekalni, oddalił się szybko korytarzem.

Andrzej Selerowicz, "Kryptonim Hiacynt"
Oprawa: miękka
Format: 150 x 200
Liczba stron: 204
Wydanie: I, 2015
Wydawnictwo Queermedia
ISBN: 978-83-935246-5-5

Byłeś przesłuchiwany? Znasz kogoś kto był? Słyszałeś lub słyszałaś historie z akcją "Hiacynt" związane? Zgłoś się do nas - odkryjmy ten zapomniany fragment polskiej queerowej historii. Czekamy na Wasze relacje, wspomnienia, opowieści.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (129)
ziemiab mmm777 johnsonandw niqee coolphon nekos-ann-malia selfish-giant tequilaa zaratustra vitruvian
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
09.08.2015 20:32 Sammy Jankis
na pewno przeczytam
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.08.2015 20:11 petitedyke
Za "Hiacynta" odpowiadają ci sami ludzie, na których dzisiaj głosujecie...
cytuj zgłoś 4 1
meteorite
07.08.2015 0:36 stay with me (28) Gdynia
Strasznie zaciekawiła mnie ta książka.
Pora na zakupy.
cytuj zgłoś 2 0
deng zgao ping
07.08.2015 0:22 deng zgao ping
Ciekawa książka ale.....przecież to mogłoby się zdarzyć i dziś. Prawo się nie zmieniło i policja może to w każdej chwili znów zrobić.
cytuj zgłoś 1 0
nicexcoffin
06.08.2015 21:14 nicexcoffin (28) Katowice
Książka zapowiada się ciekawie. Chyba się skuszę.
cytuj zgłoś 1 0
upstairs_at_you
06.08.2015 14:01 upstairs_at_you (57) miasteczko raczej
Przerażające obrazki z przeszlosci.
A może wizja niedalekiej przyszłosci? Who knows?
cytuj zgłoś 1 0
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
akcja hiacynt andrzej selerowicz fragment kryptonim hiacynt historia lgbt kryptonim Hiacynt kultura
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 04.10.2021 Niniejszym oświadczam, że jestem homoseksualistą od urodzenia - "Hiacynt" już niedługo na Netflixie! Obraz Piątek, 02.12.2016 Tajemnice różowych teczek - spotkania z autorem książki "Kryptonim Hiacynt" Obraz Wtorek, 26.05.2015 "Kryptonim Hiacynt" przedpremierowo w Prideshop.pl Obraz Środa, 13.05.2015 Gdzie są różowe teczki? Obraz Środa, 24.03.2021 Netflix ogłasza polski film - kryminał dotyczący akcji "Hiacynt"! Porozmawialiśmy z jego scenarzystą
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się