Tematem zainteresowałem się w szkole filmowej, jeszcze w 2014/2015, po prostu trafiłem na informację o akcji Hiacynt, akurat przygotowywałem się do dyplomu. Zrobiłem tony riserczu, bo ten temat dla mnie jako geja był bardzo mocny emocjonalnie - urodziłem się w latach 80., więc nie mogła mnie dotknąć akcja Hiacynt, ale klimat od 2015 roku zaczął się zmieniać tak mocno, że nagle wydawało się to realne. Z riserczu zaczęła wyrastać historia, postacie, które są jednak całkowicie fikcyjne.W roli Roberta zobaczymy Tomasza Ziętka, z kolei Arka zagra znany z serialu "W głębi lasu" Hubert Miłkowski. W filmie zobaczymy również Adę Chlebicką, Tomasza Schuchardta, Marka Kalitę i Agnieszkę Suchorę. Premiera jesienią 2021 roku. "Hiacynta" wyprodukuje studio Shipsboy.
Zainteresowanie scenariuszem było i to spore (również przez konkursy, które wygrywałem, ale tekst miał po prostu dobre recenzje od początku). Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, czemu współprace nie dochodziły do skutku, bo miałem wiele rozmów - domyślam się, że chodzi o kontrowersyjny temat i finansowanie, taki film w "kostiumie" to spore wyzwanie. No ale znamy wiele kontrowersyjnych filmów. "Hiacynt" po prostu czekał na swój moment, kiedy zainteresowała się nim Joanna Szymańska z firmy Shipsboy. I na rozwój produkcji Netflixa w Polsce."Dużo czytałem w ramach riserczu - "Gejerel", "Homowarszawa", później książki Remigiusza Ryzińskiego "Foucault w Warszawie" i "Dziwniejsza Historia", mnóstwo autentycznych wycinków z prasy (m.in. ikoniczne teksty z początku lat 80. "Jestesmy inni", "Gorzki fiolet", które dostałem od Waldemara Zboralskiego (za co bardzo mu dziękuję) - te lektury, rozmowy pokazały mi skrawki rzeczywistości, którą tworzyłem w scenariuszu. (...) Myślę, że film będzie dobrze przyjęty - mamy świetnego reżysera, Piotra Domalewskiego, najlepszą ekipę w każdym pionie. Wierzę, że historia się obroni, będzie intrygująca i przejmująca, ale oczywiście nie jestem obiektywny :)" - opowiada nam Marcin Ciastoń.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PLMam świetną producentkę, o której już wspominałem. Planujemy wkrótce kolejną produkcję, tym razem to komedia familijna "Detektyw Bruno", napisana przeze mnie i Ewę Rozenbajgier. Ten projekt nie jest queerowy, ale myślę, że dla wszystkich i o wszystkich. (...) "Hiacynt" jest jak na razie jedynym ukończonym projektem dotyczącym społeczności LGBT. Piszę dosyć wszechstronnie, od kryminału po komedie, interesuje mnie ciekawa postać i historia, nie orientacja. Ale tak - mam w planach serial, który opowiadałby o naszej społeczności, ale jednocześnie był uniwersalny. To się udaje w wielu zagranicznych produkcjach, myślę, że uda się i w Polsce.(jg)
Niedziela, 16.07.2023 Homofob przypadkiem zawiera ślub z gejem. Komedia „Marry My Dead Body“ zmierza do Polski
Piątek, 25.03.2022 Netflix zekranizuje bestsellerową książkę o Evelyn Hugo - Saficki romans wielkiej gwiazdy złotej ery Hollywood
Czwartek, 17.03.2022 Mamy pierwszy teaser serialu Heartstopper - od komiksu LGBTQ+ do serialu Netflixa
Poniedziałek, 10.01.2022 MJ Rodriguez pierwszą transpłciową aktorką ze Złotym Globem - tegoroczna gala została zbojkotowana
Czwartek, 14.10.2021 W Polsce trudno o ujawnionych aktorów i aktorki LGBTQ+ - O filmie "Hiacynt" rozmawiamy z Marcinem Ciastoniem i Joanną Szymańską
Spis książek podanych przez Marcina Ciastonia niewiele wnosi otuchy: Ryziński to rocznik 1978 (trochę młodszy od mojego partnera, który również świadomie pamięta końcówkę PRL), i choć "Focault..." i "Dziwniejsza..." dają nieco relacji z pierwszej ręki, to jednak (jak większość tego typu opracowań) prezentujących negatywnie zmitologizowaną wersję tamtych czasów. Książka Selerowicza "Zbrodnia..." (Nie wymieniona przez M.Cz.) jest jeszcze bardziej zagmatwana, bo choć deklaratywnie opisuje pierwszą połowę/ połowę lat 60, to jest pełna anachronizmów i wprost opinii współczesnych. W zasadzie jedyną - moim zdaniem - obiektywną relacją z lat końcówki 70 i 80 jest "Nie znany świat" Antoniego Romanowicza)
Co do wycinków prasowych, jest ich sporo w Internecie, w różnych miejscach, np. 'ikoniczne' są w: https://www.transnationalhomosexuals.pl/mass-media
Co do Zboralskiego (trudno przecenić jego zasługi z lat '80), to jego obecna kondycja pozostawia wiele do życzenia i chyba nie jest najbardziej obiektywnym informatorem (w odróznieniu od np. Marcina Krzeszowca - także z jego tekstami o PRL i coming outcie w PRL).
W tekście Adrianny Jackowiak jest interesujący przypis: https://pressto.amu.edu.pl/index.php/seg/article/view/1003
'Pozostaje postawić pytanie, czy wymuszenie na ludziach o orientacji homoseksualnej „wypełnienia karty homoseksualisty” oraz podpisania oświadczenia o treści: „Niniejszym oświadczam, że ja jestem homoseksualistą” mogło przyczynić się do czegoś dobrego? Otóż tak. Bronisław Tumiłowicz w „Argumentach” z 1987 r. napisał: „Akcja «Hiacynt», przeprowadzona przez organa
porządkowe w Warszawie, w listopadzie 1985 roku — «z wrodzonym taktem i delikatnością» — pozwoliła uzupełnić kartoteki o zdjęcia większości męskich odmieńców i ich odciski palców. Ci
zaś, zdemaskowani, poczęli się naprędce organizować” (K. Boczkowski, Homoseksualizm, Kraków 2003, s. 347). Tym dobrym wydaje się być organizacja, o której wspomina Tumiłowicz. Przykładów takiego działania dostarczały zagraniczne ruchy gejowskie, dysponujące „oficjalnymi” klubami, publikacjami, a nawet międzynarodową federacją. Środowisko zaczęło się integrować. Przejawem tej integracji było m.in. ukazanie się w listopadzie 1986 r. pierwszego lesbijsko-gejowskiego pisma „Filo Express”. Pisemko było zadrukowaną jednostronnie ulotką, która przedstawiała tytuły mófilw i książek, w których wykorzystuje się motyw homoseksualizmu. Akcja „Hiacynt” zmobilizowała homoseksualistów, jednocześnie obnażając filisterstwo i zakłamanie władz, stała się przykładem działania niedopuszczalnego w państwie prawa — a za takie chciała uchodzić przed światem i przed samą sobą PRL (P. Kurpios, op. cit., s. 2).
podobnie w InterAlia 14/2019 https://interalia.queerstudies.pl/issues/14_2019/Inte(...)2019.pdf
'Pisze o tym Agata Fiedotow (2012). Inwigilacja osób homoseksualnych w ramach Akcji „Hiacynt” była odczuwana jako represyjna ze względu na swój skoordynowany i niemalże pokazowy charakter. Zatrzymania przeprowadzone jednocześnie w wielu różnych miejscach wytworzyły poczucie przynależności do grupy znajdującej się na celowniku władzy. Władza wysłała homoseksualistom sygnał, że skuteczne ukrywanie się nie jest możliwe. Jeden z rozmówców (ur. 1948) powiedział: „Akcja »Hiacynt« uświadomiła tym wszystkim ludziom, że jak najbardziej wszyscy o nich wiedzą”. 19 listopada 1985 roku, kilka dni po pierwszej akcji, Waldemar Zboralski pisał w liście do Marka Jaworskiego (Andrzeja Selerowicza) z HOSI Wien: „Te bezprawne zatrzymania mają wprowadzić panikę? Chyba wprowadzą – ale wrogość kolejnej warstwy społeczeństwa przeciw komunistom w Polsce.” Akcja podziałała jak katalizator, prowokując na przykład założenie w 1986 roku miesięcznika „Filo”, wydawanego metodą powielaczową przez grupę skupioną wokół Ryszarda Kisiela, a także powstanie Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego, założonego w 1987 roku przez grupę skupioną wokół Waldemara Zboralskiego, Sławomira Starosty i Krzysztofa Garwatowskiego, która podjęła nieudaną próbę zarejestrowania Ruchu w sądzie.'
Są to interesujące uwagi, mówiące o mobilizującym wpływie akcji Hiacynt (co jest zgodne z moją wiedzą o tamtych czasach i wspomnieniami dwu znajomych, którzy wspominali o bardzo zdecydowanej postawie wobec milicjantów, przyjmowaną przez wielu gejów – i to niekoniecznie z dużych ośrodków czy z większym ‘kapitałem kulturowym’).
Co wiec bym poradził? Mniej lektur, więcej rozmów – w końcu z jeszcze żyjącymi ludźmi. Myślę, że można skłonić ludzi do relacji obiektywnych, nie zabarwionych dzisiejszą ideologią historyczną.