Komorowski, Duda, sarna czy grill? Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi.
- Ewa Tomaszewicz - W najbliższą niedzielę będziemy wybierać z czterech możliwości:
zostać w domu, pójść na wybory i oddać nieważny głos, zagłosować na Bronisława Komorowskiego, postawić krzyżyk przy Andrzeju Dudzie. Żadna nie jest dobra. Dopisanie sarny z krzesłem na głowie czy przyozdobienie karty do głosowania tęczą, najlepiej podwójną, wydaje się opcją, która może dać najwięcej satysfakcji, kłopot w tym, że będzie ona chwilowa. A z jednym lub drugim panem jako głową naszego państwa będziemy żyć przez najbliższe pięć lat. I z tym już teraz musimy się pogodzić. Przegraliśmy. Lewica społeczna nie zaistniała na kartach do głosowania. Centrowi liberałowie nie zebrali nawet pięciu procent ważnych głosów. Wspólnie! Te wybory to nie tylko klęska osób, które liczyły na jakieś zmiany w sprawach osób nieheteronormatywnych. To też klęska osób w ogóle wrażliwych społecznie, niewidzących w Polsce zielonej wyspy, a kraj pogłębiających się nierówności ekonomicznych, niewrażliwy zarówno na problemy młodych bezrobotnych i zatrudnionych na śmieciówkach, jak i starszych żyjących za głodowe emerytury. W drugiej turze mamy neoliberalnego konserwatystę spod znaku „nie należy sobie robić zbytnich nadziei” i konserwatywnego populistę. Czy warto przy którymś postawić krzyżyk? Nie podejmuję się odpowiedzieć na to pytanie.
Polska za rządów PiS nie była przyjemnym krajem. Podobnie w Warszawie nie było dobrze, gdy Lech Kaczyński był jej prezydentem. Zakazywanie Parad Równości, aresztowania w świetle kamer, śmierć Barbary Blidy, Giertych, a potem Legutko jako minister edukacji… Trudno było nie odetchnąć z ulgą, gdy PO wygrała kolejne wybory. Tylko czy naprawdę je wygrała? W kwestiach gospodarczych z pewnością. W związanych z prawami człowieka już niekoniecznie. Tak, przedstawiciele i przedstawicielki PiS zawsze używali obraźliwego języka w stosunku do osób nieheteronormatywnych czy feministek. Ale to za rządów PO ta nienawiść na dobre wypełzła na sejmową mównicę i do mediów głównego nurtu. To za rządów PO dwukrotnie omal nie doszło do wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. To PO przez blisko osiem lat nie mogła ratyfikować konwencji antyprzemocowej i nadal nie uregulowało kwestii in vitro. I w końcu to PO już kilkakrotnie dała nam w twarz, zamiast uczciwego uregulowania kwestii związków partnerskich proponując nic niewarte protezy, nadal nie zajmując się przestępstwami motywowanymi nienawiścią do osób LGBTQ, ignorując homofobię w szkołach, wciąż odkładając prace nad ustawą o uzgodnieniu płci. Jak tak się na to patrzy, trudno się bać PiS-u. Bo my PiS mamy już od lat. Nasze sprawy leżą nie w gestii polityków i polityczek, a Kościoła, i to tego z twarzami Rydzyka, Głodzia czy Hosera. Urzędujący i ubiegający się o kolejną kadencję prezydent umyślił sobie na drugą turę wyborów hasło „Komorowski – prezydent naszej wolności”. Zapomniał dodać, że jest to co najwyżej tzw. wolność gospodarcza, a nie wolność do podążania taką drogą, jaką się uznaje za najlepszą dla siebie. Nie, nikt nam nie zabrania bycia lesbijkami, gejami, osobami biseksualnymi czy transpłciowymi. Ale ma nam być gorzej i wolno nam mniej. Więc to żadna wolność.
Czy Duda będzie lepszy? Dla nas z pewnością nie. Czy gorszy? Nie wiem. Tak naprawdę, jeśli zostanie prezydentem, przekonamy się o tym dopiero po wyborach parlamentarnych. Po których – i to będzie naprawdę zła wiadomość – możemy mieć koalicję rządzącą, w której znajdzie się nie tylko PiS, ale też fundamentaliści od Korwina i Kukiza. I możemy nie mieć nikogo, kto jest choć trochę liberalny obyczajowo. Szczęśliwie dla nas to nie tylko nasze zmartwienie. To też zmartwienie partii rządzącej i koalicjanta wszystkich, postkomunistów, tego, co zostało z partii Palikota. Pytanie, w którą stronę pójdą, by odzyskać zaufanie dawnych wyborców i wyborczyń. To także szansa dla całkiem szerokiego i miejscami bardzo sensownego spektrum partii pozaparlamentarnych – Zielonych, Razem, RSS, Partii Kobiet czy Demokracji Bezpośredniej. I wbrew pozorom to, że zobaczymy te partie w kolejnym parlamencie, wcale nie jest takie niemożliwe. Paweł Kukiz zaczynał parę miesięcy temu z kilkuprocentowym poparciem, a skończył na trzecim miejscu. Nie tylko osiągnął świetny wynik, ale też napędził takiego stracha kandydatom, którzy weszli do drugiej tury, że zaczęli się prześcigać w przejmowaniu jego postulatów i wyrażaniu zachwytu dla jego polskości, patriotyzmu, skórzanej kurtki i spranych T-shirtów. Cztery lata temu Januszowi Palikotowi udało się pokazać, że coraz więcej ludzi ma dość hegemonii Kościoła katolickiego i ograniczania ich wolności. Teraz Kukiz udowodnił, że mają też dość wmawiania im, że żyją w kraju powszechnego bezpieczeństwa i świetnych perspektyw. Niezależnie od tego, jak oceniam jednego i drugiego, w tym, co zrobili, widzę pewną nadzieję na odbetonowanie sceny politycznej i przełamanie duopolu etatystyczne i konserwatywne PiS – neoliberalna i konserwatywna PO. I szansę, że kiedyś będziemy żyć w nowoczesnym i wrażliwym na problemy wszystkich jego mieszkańców i mieszkanek kraju.
Nie martwmy się więc wyborami prezydenckimi – myślmy o parlamentarnych. O tym, jak nie zmarnować kolejnych czterech lat. Jak wesprzeć tych, którzy są nam bliscy i najlepiej reprezentują nasze interesy. Nie tylko te związane z naszą orientacją czy tożsamością płciową. Samo się nie zrobi. Za to samo całkiem łatwo się psuje i obraca przeciwko nam.
ZOBACZ TEŻ:Jacek Kochanowski:
Menu wegetariańskie drugiej tury: karkówka, czy schab?Krystian Legierski:
Oddam nieważny głos albo zagłosuję na Dudę:
Czy nie głosując "mam nierówno pod sufitem"?Wiktor Dynarski:
Nie zdajemy testu z budowania sojuszy
Może pokażmy, że jesteśmy nie tylko na paradach, które irytują sporą część ludzi i niewiele wnoszą przy takiej frekwencji. Pójdźmy na wybory parlamentarne i zagłosujmy na kogoś, kto będzie walczył o nasze prawa. Ignorując wybory albo oddając nieważny głos, zabieramy sobie prawo do decydowania. I oddajemy to prawo osobom, które głosują na tych, którzy usiądą z nami do stołu, ale nie będą rozmawiać o związkach partnerskich.
Może oni o tym nie wiedzą, może głupa rżną, a może to tylko pissowskie tituszki? https://twitter.com/AndrzejDuda/status/297792091885551619
Dlatego też zagłosuję na Dudę i PiS. Mam ochotę na "powtórkę z rozrywki" jak to powiedział pewien typek poniżej...
Bzdura totalna! Nie przypominam sobie by za czasów IV RP ktoś chciał Nas "wytępić", ale jak Ty możesz pamiętać to dziecko, jak miałaś wtedy 5-6 lat....
Już tak nie kozacz, bo sam byłeś wówczas młokosem i o polityce wiedziałeś niewiele więcej od 5-latka. PiSS może nie chciał nas zabijać, ale z pewnością wesoło nie było. PiS znakomicie wzmacniał nastroje homofobiczne w społeczeństwie i tylko za to należy się tej partii dożywotni bojkot i mieszanie z błotem ze strony każdego myślącego LGBT. PiS jest odpowiedzialny za wstrzymanie procesów emancypacyjnych na okres swoich rządów. Nawet cię już nie pytam, czy chcesz powtórki z rozrywki, bo znam odpowiedź. Nie zależy ci na emancypacji, w dupie masz potrzebę równych praw dla homo i wręcz się nie kryjesz ze swoim poparciem dla katoprawactwa.
Zgadzam się z jego opinią. Jeżeli już na kogoś głosować, to na Bronka, bo on zostawi mniejszości seksualne w spokoju, zaś Duda, jako przykładny chrześcijanin i homofob, będzie chciał nas wytępić.
Sami zadecydujmy o swoim losie!
Bzdura totalna! Nie przypominam sobie by za czasów IV RP ktoś chciał Nas "wytępić", ale jak Ty możesz pamiętać to dziecko, jak miałaś wtedy 5-6 lat....
No tak, większość społeczeństwa świadomie wpędza się w nędzę, by ubogacić 1% najbogatszych.
Zgadzam się z jego opinią. Jeżeli już na kogoś głosować, to na Bronka, bo on zostawi mniejszości seksualne w spokoju, zaś Duda, jako przykładny chrześcijanin i homofob, będzie chciał nas wytępić.
Sami zadecydujmy o swoim losie!