Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 29.04.2015, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Jak kłócić się z pożytkiem dla związku?

Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)

Psychologia po ludzku

Myślicie, że kłótnia to koniec świata równoznaczny z końcem związku? Otóż nie. Pewnie, że nie jest przyjemnie i raczej wolimy unikać zgrzytów, ale sporów nie należy się bać choćby z tego prostego powodu: one są nieuniknione jak śmierć i podatki. Na szczęście w rzeczywistości konflikt sam w sobie jest neutralnym wskaźnikiem tego, że natrafiliśmy na grunt, na którym pojawiły się niezgodności z czyjegoś punktu widzenia. Negatywne mogą być co najwyżej konsekwencje źle przeprowadzonej kłótni. Wynika z tego, że konsekwencje pozytywne też mogą być. Jakie, dowiecie się za chwilę, więc nie skakać mi do końca tekstu, bo i tak nic Wam to nie da.

- Marcel Kucaj -

Zanim w ogóle wejdziemy w konflikt, trzeba poznać samego siebie. Troszkę głębiej niż przedstawić się swojemu odbiciu w lustrze… To ani łatwe, ani przyjemne, bo zwykle unikamy tego, co nie zgadza się z wyidealizowanym obrazem nas samych jako dobrych, pięknych i szlachetnych. Ideały nie istnieją, więc takie pseudo-idealne aspekty egzystencji są z góry skazane na niepowodzenie. No chyba, że ich celem jest doprowadzenie ludzi do obłędu. Za strzaskanie Waszej idealnej wizji świata podziękujecie mi później! Każdy z nas ma wady i żeby znać swe mocne strony trzeba poznać i te słabsze. Bez cienia światło nie istnieje – i odwrotnie. Żeby wiedzieć, co możemy, trzeba wiedzieć, czego nie możemy. Znajomość siebie pomaga w pracy nad własną asertywnością, a ta z kolei jest wręcz niezbędna do prowadzenia konstruktywnych kłótni. Im lepiej znamy siebie, tym lepiej wiemy, co chcemy lub czego nie chcemy. Taki, jak mówią psycholodzy, wgląd wymaga odwagi i czasu, ale pięknie owocuje na przyszłość w każdej relacji.

Podstawową zasadą wchodzenia w konfliktową dyskusję jest zostawienie emocji jak najdalej się da. Dlaczego? Żeby argumenty, które chcemy przedstawić, były naprawdę rzeczowe, a nie, za przeproszeniem, z tyłka wyjęte. Kłótnia może mieć bowiem dwa cele: dojrzali ludzie z kłótni powinni chcieć wynieść wnioski na przyszłość, a niedojrzali będą traktować kłótnię jako bitwę, z której za wszelką cenę należy wyjść obronną ręką. Nawet za cenę poranienia osoby, którą rzekomo kochają. Kłótnia może więc łączyć lub dzielić, budować lub burzyć.

Gdy człowiek jest emocjonalnie pobudzony, wzbudzone jest również ciało migdałowate należące do układu limbicznego, czyli struktury z grubsza zawiadującej naszymi emocjami. Emocje to naprawdę fajny wynalazek biologiczny, ale problem z nimi taki, że w pewnym sensie blokują dostęp do młodszego ewolucyjnie obszaru mózgu zwanego korą nową, która to kora z kolei pozwala nam na praktyczną i obiektywną ocenę rzeczywistości w jej kształcie. Człowiek silnie emocjonalnie pobudzony zwyczajnie nie myśli logicznie, bo nie może, skoro impulsy elektryczne zatrzymują się głębiej w mózgu i nie przechodzą do wyższych jego partii, by pobudzić mózg do… myślenia. Ponadto silne emocjonalne pobudzenie skutkuje wyrzutem dwóch hormonów stresu: adrenaliny i noradrenaliny. Wzmaga się tętno, przyspiesza oddech, napinają się mięśnie, organizm przygotowuje się do walki lub ucieczki. Nie uciekamy jednak z piskiem od konfrontacji ani nie wtłaczamy partnerowi pięściami swych racji do głowy. Starajmy się uspokoić, policzyć do 5, 30 czy 100, iść na spacer, wziąć kilka głębokich oddechów czy wyjść z pokoju, by ochłonąć i dać sygnał organizmowi, że niebezpieczeństwo minęło i można się rozluźnić. Rozwiązania siłowe są najmniej efektywne. I karalne. I pokazują słabość, niedojrzałość, a także mogą sygnalizować patologię. Nie rozwiązują też problemu, a sam objaw. No w sumie na złamanie otwarte nogi pomoże lek przeciwbólowy, ale z czasem zeżre człowieka gangrena.

W żadnym stopniu nie sugeruję, by wyzbyć się emocji i stać się chłodną maszyną kalkulująco-liczącą wszystko, co się da. Emocji negatywnych trzeba się pozbywać na bieżąco, bo choć co prawda hydrauliczny model emocji Freuda można sobie wsadzić tam, skąd wypadają argumenty tworzone pod wpływem emocji, to prawdą jest już, że długotrwały stres kumuluje się z czasem w naszym organizmie pod postacią różnych dolegliwości psychosomatycznych. Kłótnia to nie jest demonstracja władzy czy broni i nie zawsze postawienie na swoim ma sens, więc coś jest w magii kompromisu. Nie należy jednak też odpuszczać tylko po to, by doprowadzić do pogodzenia z partnerem, bo punkt zapalny pozostanie nieugaszony, a kolejne urazy nim wywołane będą się kumulować. Niezadowolenie i frustracja będą zatem rosły, aż w końcu wybuchną na nowo i całe błędne koło się zatoczy i stoczy, niszcząc związek. Z interwencji kryzysowej wiemy, że każdy niezażegnany kryzys wraca przy okazji nowego, więc warto sobie to wziąć do serca, jeśli zależy nam nie tylko na cudzym szczęściu, ale i własnym dobrostanie psychicznym i fizycznym.

Bezpośrednio z poprzednim łączy się zasada kłótni tu i teraz, to znaczy poruszamy jedynie aktualny temat w aktualnym kontekście, a nie wracania do zamierzchłej historii i rozdrapywania starych ran, które przecież powinny być już zagojone. Wywlekanie różnych spraw z przeszłości pomoże, jeśli chcemy się pogubić w tym, co naprawdę chcemy przekazać i jeśli celem naszej postawy jest odwrócenie uwagi od potrzeb związku. Ale wtedy w ogóle zawarte tu sugestie można pominąć. Kto bogatemu zabroni?!

Partnera – czy też w ogóle każdą osobę uwikłaną w konflikt – należy szanować, w związku z czym podczas przytaczania rzeczowych argumentów warto powstrzymać się przed pewnymi automatycznymi a po prostu złymi nawykami: nie uogólniamy i nie porównujemy. Jak wspomniałem, warto skupić się na bieżącej sytuacji, a nie pomogą nam w tym zwroty w stylu „bo ty zawsze/nigdy” czy „Stefan jest taki wspaniały, dlaczego nie możesz być jak on?!”. Z pierwszym argumentem nie ma nawet jak walczyć i nie można się do niego merytorycznie odnieść, ponieważ dotyczy sytuacji, której być może nie pamięta się zbyt dokładnie z powodu minionego czasu. Z drugiej strony argument taki może bardzo dziwić i zaskoczyć partnera, bo skoro nie został omówiony w czasie zdarzenia, to partner nie sądzi, że to kiedykolwiek mógł być jakiś problem. I ma do tego pełne prawo, ponieważ nikt nikomu w myślach nie czyta. Jak nie wierzycie, zróbmy eksperyment: napiszcie w komentarzu, o czym teraz myślę. Gwarantuję, że choćby wszyscy ludzie na świecie napisali, nikt nie zgadnie, co mam we łbie na dnie. Drugi argument z kolei sugeruje odbiorcy, że nie jesteśmy z nim szczęśliwi. Po prostu. I że ktoś jest od niego lepszy. Źle też on świadczy o osobie, która po niego sięgnęła, ponieważ skoro tak jej źle, to czemu nic nie zmienia tylko narzeka? Obie strategie leżą w zasięgu niekonstruktywnego konfliktu i odwracają uwagę od aktualnego problemu oraz służą jedynie zranieniu partnera, który tak naprawdę z partnera zostaje zdegradowany do pozycji tarczy strzelniczej dla naszej werbalnej amunicji. Mało to seksowne.

Sto punktów do dojrzałości należy się za to temu, kto wie, że oceniać należy czyn, a nie osobę. Skoro już wiemy, że nie warto roztrząsać wszystkich minionych konfliktów ani pluć na partnera, to pamiętajmy, by nie robić też pieszych wędrówek osobistych. Argumentum ad personam to ostatni sposób nieuczciwej (pozamerytorycznej) argumentacji, który ma na celu jedynie wytrącenie z równowagi partnera dyskusji i zrobienie z siebie ofiary. Sięgają po niego ci, którzy wiedzą, że nie mają nic wartościowego do powiedzenia, więc liczą, że uda im się ściągnąć wygrywającego oponenta do ich poziomu. Narcystyczne mechanizmy obronne dojrzałe nie są i jako takie nie mogą prowadzić do rozwiązania konfliktu w sposób pożądany dla obu stron. Należy słuchać, co partner ma do powiedzenia, i jasno komunikować własne potrzeby oraz uczucia. Pamiętajmy, że nieważne jak dobrze wydaje się nam, że znamy partnera – każdy ciągnie za sobą jakąś historię, każdy ma jakąś przeszłość i naprawdę warto wziąć na to poprawkę w wydawaniu opinii oraz staraniu się, by drugą osobę zrozumieć. Coś, co dla nas jest oczywiste, dla drugiej osoby może być nie do pomyślenia. I odwrotnie.

Konstruktywnym prowadzeniem sporów zajmuje się erystyka, więc jeśli ktoś jest ciekaw, jakie inne błędy popełniamy podczas kłótni, to gorąco zachęcam do zapoznania się z jej założeniami, tym bardziej że konstruktywne prowadzenie sporów nie ogranicza się tylko do kłótni w związku.

A co w sytuacji, gdy konsensus nie został osiągnięty? Nic nie szkodzi, o ile wszyscy są z takiej sytuacji zadowoleni i nikt nie czuje się pokrzywdzony. Spory mają to do siebie, że nie zawsze można je rozwiązać natychmiast, niekiedy potrzeba więcej czasu, by wypracować takie rozwiązanie, które wszystkich usatysfakcjonuje. Liczą się jednak i chęci, i choćby niewielkie kroki ku pozytywnemu rozwiązaniu.

Pozytywna kłótnia nie jest łatwa, ponieważ wymaga wysiłku, chęci i pracy nad sobą i związkiem. Pomimo tego warto nauczyć się dobrze kłócić, bo dzięki temu lepiej poznajemy siebie nawzajem i budujemy trwalszy związek o stabilniejszych podstawach. Zrozumienie drugiej osoby, lepsze jej poznanie, wykazanie się asertywnością i zasygnalizowanie swoich potrzeb prowadzi do umocnienia związku.

Zobacz też: Nie ukryjesz się przed otoczeniem - lęk a ujawnienie orientacji seksualnej oraz Jak wytrwać w (noworocznych) postanowieniach.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (189)
numberone veruca nofuckery chrisshinagori daeva agaba111 tachykardia zatsu boerst horyzontzdarzen
Nie podoba mi się (6)
avemagda666 evershine
Komentarze (9)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
KrzysiekChrisu
17.05.2015 16:16 krzysiu<3 (31) Katowice
Super artykuł, szkoda tylko że ma on głębszy sens kiedy obydwie strony chcą porozumienia a nie tylko jedna :-(
cytuj zgłoś 0 0
Risky
03.05.2015 17:54 Risky (30) Piaseczno
AMEN!
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
03.05.2015 15:38 Podpis
brainwash69:
W końcu oprócz ploteczek, żeniaczek itd. artykuł poważny, życiowy nad którym można podumać chociażby na weekendzie majowym. :D

Jeżeli ktoś na majówce zastanawia się jak ma się pokłócić ze swoim partnerem to mi go szkoda.
cytuj zgłoś 2 1
kambi
03.05.2015 15:24 kambi (38) Łódź
No własnie, kłócić trzeba się nauczyć, a oceniać czyn- nie osobę :)
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
03.05.2015 13:28 brainwash69
W końcu oprócz ploteczek, żeniaczek itd. artykuł poważny, życiowy nad którym można podumać chociażby na weekendzie majowym. Ponoć człowiek się uczy całe życie, toteż wiedzy trzeba nabyć nawet odnośnie umiejętnego kłócenia się :D
cytuj zgłoś 2 2
Ikona
02.05.2015 20:23 skyress-v
Jejny, jejny, jak miło w końcu przeczytać coś nastawionego na treść, a nie zwrócenie uwagi użytkowników ^^
cytuj zgłoś 17 1
Ikona
02.05.2015 19:50 oldschoolowy
Ja w związku nie byłem, nie jestem i najprawdopodobniej już nie będę. Ale z ludźmi poza nim dość często i łatwo zdarza mi się kłócić. Natomiast ze sobą rzadko się kłócę. To jest właściwe podejście. Kłócić się, nawet często. Ale umieć z tych kłótni wychodzić i żyć dalej ze sobą wokół.
cytuj zgłoś 1 2
Ikona
30.04.2015 22:02 marcelq
Hrabina:
Uważam, że częste kłótnie świadczą o tym, że partnerzy nie pasują do siebie np. brudas wiąże się z pedantem, sknerus z osobą chętnie przepuszczającą kasę...
Im bardziej ludzie są różni i niedopasowani, tym więcej między nimi konfliktów, agresji.
Niektórzy kłócą się, bo chcą zdominować partnera i całkowicie go sobie podporządkować. Chyba nie na tym powinna polegać miłość i przyjaźń.

Kłótnia niejedno ma oblicze, a niekiedy może być tylko maską skrywającą zamiary. Ludzie jednak mimo obiegowej opinii zwykle dobierają się na zasadzie podobieństwa, a nie przeciwieństwa, więc warto z rozmysłem podejść do kwestii związku, a nie trwać w czymś zbyt trudnym i zbyt bolesnym tylko na zasadzie "on/ona się zmieni".
cytuj zgłoś 7 2
Ikona
29.04.2015 17:34 Olej na kartonie
duży plus za ciekawy, wartościowy artykuł :)
wyróznia się na tle ostatnich newsików :)))
cytuj zgłoś 11 0
Marcel Kucaj
Autor
Marcel Kucaj
Tłumacz, lektor, psycholog
Lingwistyka i służba zdrowia w służbie zdrowia i języka, czyli tłumacz, lektor, psycholog ze specjalnością kliniczną i stażysta na dziennym oddziale psychiatrycznym w jednym. Prywatnie zapalony kucharz i bloger.
marcelq.blog.pl
TAGIWięcej
asertywność erystyka komunikacja konflikt Konstruktywne rozwiązywanie konfliktów w związku Lifestyle Marcel Kucaj None psychologia związek Zygmunt Freud
Powiązane
Obraz Piątek, 25.01.2019 Jak poznały się Sarah Paulson i Holland Taylor? Obraz Poniedziałek, 26.11.2018 Niebinarna para chce zwiedzić świat z psem i kotem Obraz Środa, 21.11.2018 Brat Ariany Grande o życiu w trójkącie Obraz Środa, 21.03.2018 Poliamoryczny związek biseksualistów i androgyniczny ślub Obraz Poniedziałek, 19.02.2018 Czy Charlie Carver ma chłopaka?
Inne tematy
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Nie wpuścili ich do Turcji - teraz także Egipt odmówił zgody na przyjęcie rejsu z turystami LGBT Piątek, 10.07.2026 Nie wpuścili ich do Turcji - teraz także Egipt odmówił zgody na przyjęcie rejsu z turystami LGBT
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Statek pełen gejów nie wpłynie do tureckiego portu - to "niezgodne z wartościami". Poniedziałek, 06.07.2026 Statek pełen gejów nie wpłynie do tureckiego portu - to "niezgodne z wartościami".
Fiskus odmawia wspólnego rozliczenia małżeństwom jednopłciowym - czy to ostateczna decyzja? Czwartek, 02.07.2026 Fiskus odmawia wspólnego rozliczenia małżeństwom jednopłciowym - czy to ostateczna decyzja?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się