Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 14.01.2015, Aktualizacja: Piątek, 16.01.2015

Jak wytrwać w (noworocznych) postanowieniach?

Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)

Psychologia po ludzku

Noworoczne postanowienia jakie są, każdy widzi: uchodzi z nich powietrze niczym z przekłutych baloników. Kurczą się tym szybciej, im więcej w nie napompowaliśmy na samym początku. Tak być jednak na szczęście nie musi! Co więc zrobić, by nie skończyć niczym przedziurawiony flak z tyłkiem jak szafa i rakiem płuc?

- Marcel Kucaj -

Postanowienia noworoczne dotyczyć mogą czegokolwiek: zmiany wagi, sylwetki, nawyków żywieniowych, przyzwyczajeń i uzależnień, ale i nie tylko. Ba, postanowienia nie muszą być wcale noworoczne. Ważne, że są, a resztę można dograć. Mam nadzieję, że z poniższymi wskazówkami będzie to dla wszystkich łatwiejsze!

Przede wszystkim należy wziąć sobie do serca pewną piękną i podstawową prawdę: zmiana zaczyna się poza strefą komfortu. Jest to o tyle ważne, że sukces może pojawić się na horyzoncie jedynie wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę ewentualne potknięcia po drodze. Polega to na zasadzie redukcji strachu przed porażką, który to strach bardzo często albo nie pozwala w ogóle postawić pierwszego kroku w kierunku zmiany, albo powoduje porzucenie zmiany w jej toku, gdy tylko pojawią się jakiekolwiek trudności. A trudności mają to do siebie, że pojawią się na pewno. W tym względzie są jak śmierć: chronicznie nieuchronne. Tak więc pozbywamy się strachu, jednocześnie redukując napięcie psychiczne, i pozamiatane. Teraz nic nie stoi na przeszkodzie do sylwetki modela! No ewentualnie wrodzona dysplazja…

Gdy już zrozumiecie, że jesteście tylko ludźmi, a nie robotami, wyznaczcie sobie termin rozpoczęcia przewracania życia do góry nogami. Tu nie ma wielkiej filozofii, może poza jedną słuszną prawdą: im później, tym gorzej. Zwróćcie uwagę, że jeśli już teraz coś jest problematyczne, to w przyszłości tylko urośnie do większych rozmiarów. To entropia robi się sama, a nie ład i porządek. Niektórzy lubią postanowienia zgrać z jakąś znaczącą datą, np. Sylwestrem właśnie. Może się to okazać kiepskim pomysłem z powodu natłoku emocji, zdarzeń i innych czynników charakterystycznych dla danego okresu, które są zbyt spontaniczne i zarazem niezbyt przemyślane. Co za problem powiedzieć sobie, że od 1 stycznia będziemy chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu, zmienimy dietę i zaczniemy się uczyć nowego języka obcego tylko dlatego, że większość ludzi dookoła nas właśnie tak robi? Toż skacowani jedynie znienawidzicie siebie i innych za te kretyńskie pomysły już w dzień po hucznej imprezie noworocznej, gdy będziecie widzieć swe odbicie w wodzie z muszli klozetowej. Nienawiść do siebie nie jest zbyt dobrym wskaźnikiem sukcesu, wiecie? Jako psycholog zapewniam o tym. Przełomy tego typu sprzyjają wymyślaniu postanowień, ale nie ich realizacji. Niech data będzie znacząca, ale dla Was. I niezbyt odległa, bo to tylko osłabia siłę woli.

Z powyższym bezpośrednio łączy się sama forma postanowienia: napisałem bowiem, że należy wyznaczyć sobie termin, w którym wywrócicie swoje życie na drugą stronę, ale to przenośnia chyba, prawda? Postanowienia żadnego typu nie powinny być wstrząsające znanym nam światem w posadach. Przerazić może wszystko: konsekwencje, niemożność wyobrażenia sobie życia, gdy taka zmiana by się zrealizowała, same potencjalne koszty. Wraz ze wzrostem drastyczności lub wielkości zmiany diametralnie spada zapał i prawdopodobieństwo wytrwania w postanowieniu, a co za tym idzie w jego realizacji i podtrzymaniu. Bardzo fajnie jest zaklinać życie mantrą „wyfrunę do Afryki karmić sieroty”, ale to może okazać się za duże do ugryzienia. Lepiej powiedzieć sobie „najpierw wyrobię paszport”, następnie „do końca marca wynajmę mieszkanie” i wreszcie „w kwietniu kupię bilet, bo taniej”. Wyznaczajmy sobie cele osiągalne; takie, o których na wstępie jesteśmy wręcz przekonani, że je osiągniemy. Samospełniająca się przepowiednia działa w obie strony!

Żeby wyznaczane postanowieniami cele były osiągalne, powinny być przede wszystkim realne, to znaczy w ramach panujących praw fizyki i logiki możliwe do realizacji dla Was w Waszym życiu przy Waszych możliwościach, zdolnościach i chęciach. Musicie sobie sami szczerze porozmawiać ze sobą i zadecydować, czy jesteśmy w stanie osiągnąć to, czego pragniecie. Jak wspomniałem na wstępie niniejszego wpisu: bezsensownym i nieuzasadnionym celem dla mnie byłoby postanowienie, że zostanę modelem. Nie ma realnej możliwości, bym w ogóle zaczął nad tym pracować, więc po co mi zaprzątać sobie głowę czymś, co i tak nigdy nie będzie mieć miejsca? Wszyscy mamy jakieś pokłady energii i czasu, więc zamiast marnować na walkę z wiatrakami nasze bezcenne zasoby, których nikt nam nie odda, spożytkujmy je na coś, co możemy osiągnąć. Ja ewentualnie mógłbym być modelem dłoni w magazynie dla niedźwiedzi lub (według nielicznych) pyska. Tylko że to łączy się z kolejnym punktem.

Cele powinny być konkretne. Im bardziej je uściślimy i ograniczymy, tym mniejszy strach przed porażką i większe prawdopodobieństwo osiągnięcia tego, do czego dążymy. Stwierdzenie „schudnę!” jest mało konkretne i niewiele nam mówi, dlatego lepsze jest „schudnę 4 kilo”, a jeszcze lepsze byłoby „schudnę 4 kilo w ciągu miesiąca zaczynając od jutra”. Rozmazany cel jest po prostu trudny do osiągnięcia, bo go wyraźnie nie widać. Jak podczas jazdy samochodem: tylko czysta szyba i wysoka widoczność pozwolą mi bezpiecznie prowadzić pojazd mechaniczny wielokonny, czterokołowy, trzydrzwiowy, a z uwaloną ekskrementami szybą mogę co najwyżej w drzewo wjechać, zabierać po drodze do piekła staruszkę sprzedającą pietruszkę przy drodze. Chociaż może to dla niej lepsze, bo sanepid byłby mniej wyrozumiały niż szatan…

Wprowadzane zmiany warto też zaplanować i zaprojektować, by wiedzieć, jak w ogóle osiągnąć obrane cele. Jak mam schudnąć? Jak rzucić palenie? Jak mniej się przejmować? Żrąc smalec z frytkami? Zastępując nikotynę alkoholem? Wybijając po kolei wszystkich, którzy burzą idealny obraz mojego świata? Niekoniecznie. Trzeba znać po prostu siebie; nie tylko możliwości, ale i najsampierw słabości. Bo wiecie, wszystko jest fajnie, jak jest fajnie, ale gdy nie jest fajnie, to nie jest fajnie. Poza tym, szczególnie w przypadku uzależnienia, nasza indywidualna praca to może być za mało, więc w takim wypadku niezbędna może się okazać pomoc specjalisty.

Z powyższym łączy się równie ważne, choć często niedoceniane a istotne wsparcie społeczne. Starając się schudnąć raczej nie powinniście spędzać cały czas z osobą, która ma anemię i pochłania wszystko, co jej stanie na drodze. Zdecydowanie też nie są Wam potrzebne negatywne osoby umniejszające Wasze postanowienia i osiągnięcia. Zresztą takie osoby nie są potrzebne nikomu, a nie tylko tym, którzy chcą coś zmienić. Izolujemy je więc od siebie i trzymamy poza swoim podwórkiem w koszu z naklejką „odpadki organiczne”. Razem zawsze łatwiej, więc znajdźcie świra, która ma podobne postanowienie! Będąc na diecie, nie otaczajcie się tym, co chcecie ograniczyć. Starając się rzucić palenie, unikajcie miejsc, w których można palić. Chcąc otrzymywać godną emeryturę, trzymajcie się z dala od ZUS-u.

Pamiętajcie też, że zmiana nie jest karą dla Was, a nagrodą, toteż nie powinna się źle kojarzyć. Pozytywne myślenie jest szalenie ważne! Może nie być ono łatwe, gdy wraz ze zmianą diety musicie przestać wpieprzać tłuste hamburgery czy co tam jest Waszym guilty pleasure, ale trzeba po pierwsze myśleć długofalowo, a po drugie od czasu do czasu najzwyczajniej w świecie poddać się pokusom świata. Dlatego też nagradzajcie się za postępy, ale niekoniecznie za 120% wykonanego planu. Nawet plan nie w pełni wykonany to krok w stronę zwycięstwa. Jeśli stwierdziliście, że zamiast palić dziennie 20 papierosów puścicie z dymem 10 fajek, ale jednak coś po drodze nie wyszło (bo impreza, głupi nauczyciel, czy za dużo stresu w pracy) i wypalicie 15, to nie traktujcie tego w kategoriach porażki, a sukcesu. Ostatecznie zamiast ćmochać 20 smrodów ograniczyliście się do 15! Jeśli chcecie schudnąć, bo Waszym marzeniem jest przypominać wieszak, ale kochacie słodisie, to jak raz na jakiś czas wepchniecie sobie do jamy chłonąco-trawiącej całą tabliczkę czekolady, to też nic się nie stanie. Globalnie nie będzie to miało żadnego znaczenia, bo przecież od jednej tabliczki się nie tyje. Co najwyżej zakorkujecie sobie tyłek, ale to niska cena za ten wyborny smak…! Okoliczności to tylko pretekst wylania na zewnątrz tego, co siedzi w Was.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: nieważne techniki i wszystkie mądrości, nieważne strategie, plany i środki, bo i tak największym predykatem powodzenia jest wytrwałość, a więc motywacja wewnętrzna. I to tyczy się wszystkiego.

Zobacz też: Nie ukryjesz się przed otoczeniem - lęk a ujawnienie orientacji seksualnej.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (63)
shirabiku michaal00 riddler teflonowa farewell bass2110 bornthisway dagaaa fazidublin horyzontzdarzen
Nie podoba mi się (2)
kurama
Komentarze (2)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
17.01.2015 11:42 marcelq
space.oddity:
Czasami jednak nie da się całkowicie odizolować od osób, które działają na nas demotywująco, celowo lub nie sprawiają, że nasze sukcesy tracą dla nas wartość. Trzeba się nauczyć działać nie patrząc na nich, iść do przodu i nie oglądać się za siebie. Co niestety nie jest tak proste w praktyce jak w teorii.

Nie musi chodzić o całkowitą izolację w sensie fizycznym, bo faktycznie niekiedy się nie da. Jak napisałaś, trzeba odizolować się psychicznie: patrzeć na siebie, a nie być uzależnionym od innych. Nie jest to łatwe, ale wszystko jest trudne nim łatwe się stanie. Wszystko można wyćwiczyć, trzeba tylko chcieć i coś robić w danym względzie. :)
cytuj zgłoś 4 0
Ikona
17.01.2015 1:07 space.oddity
Po zapoznaniu się z tematyką artykułu byłam do niego dosyć sceptycznie nastawiona, ale jest tu kilka trafnych uwag. Bardzo spodobało mi się stwierdzenie „Toż skacowani jedynie znienawidzicie siebie i innych za te kretyńskie pomysły już w dzień po hucznej imprezie noworocznej, gdy będziecie widzieć swe odbicie w wodzie z muszli klozetowej.” :)
Pewne obiekcje wzbudziło we mnie porównanie ludzi do „odpadków organicznych”. Jestem to jednak w stanie wybaczyć, bo domyślam się o co mogło chodzić autorowi ;) Czasami jednak nie da się całkowicie odizolować od osób, które działają na nas demotywująco, celowo lub nie sprawiają, że nasze sukcesy tracą dla nas wartość. Trzeba się nauczyć działać nie patrząc na nich, iść do przodu i nie oglądać się za siebie. Co niestety nie jest tak proste w praktyce jak w teorii.
cytuj zgłoś 0 0
Marcel Kucaj
Autor
Marcel Kucaj
Tłumacz, lektor, psycholog
Lingwistyka i służba zdrowia w służbie zdrowia i języka, czyli tłumacz, lektor, psycholog ze specjalnością kliniczną i stażysta na dziennym oddziale psychiatrycznym w jednym. Prywatnie zapalony kucharz i bloger.
marcelq.blog.pl
TAGIWięcej
marcel nowy rok porady postanowienia noworoczne psychologia
Powiązane
Obraz Środa, 29.04.2015 Jak kłócić się z pożytkiem dla związku? Obraz Czwartek, 12.06.2025 Seksualność bez tabu: dwa wykłady, które mogą zmienić rozmowy w domach Obraz Wtorek, 27.12.2022 Żeby nam się... mądrość, którą odkryłam w życzeniach dziadka Obraz Czwartek, 27.10.2022 Wywiady: Rozmawiajmy o seksie, nie tylko w Tęczowy Piątek! Obraz Piątek, 05.03.2021 Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne sprzeciwia się "terapii" konwersyjnej osób transpłciowych
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności