Na temat tego jak obrzydliwa, szokująca i poniżej wszelkich standardów jest okładka najnowszego numeru tygodnika "W Sieci" powiedziano już chyba wszystko. Na temat tego jak sympatyczną, miłą, mądrą i empatyczną osobą Anna Grodzka jest – też dużo w ostatnich 24 godzinach, na szczęście, przeczytałam. W całej dyskusji umknęła mi jednak jedna rzecz – jedno nieszczęsne hasło z tej okropnej okładki – dlaczego, pytam dlaczego do jasnej cholery kogokolwiek miała oburzyć informacja o tym, że Ania mieszka z heteroseksualną kobietą?
Nie mam złudzeń (na szczęście), że niewiele osób sięgnie po artykuł redaktora Potockiego. Więcej jednak zwróci uwagę na okładkowe zdjęcie i hasło. Dokładnie brzmi ono "prywatnie mieszka z heteroseksualną kobietą". Pomijając już to, że poprzez użycie słowa "prywatnie" redakcja tygodnika się ośmiesza i udowadnia, że jest najgorszym tabloidem, nie jestem w stanie pojąć co ma być oburzającego w tym mieszkaniu z heteroseksualną kobietą.
Czujni obserwatorzy i obserwatorki tęczowej strony mediów społecznościowych być może zauważyli, że małe spoilery co do artykułu pojawiły się już kilka dni temu. Lalka Podobińska
udostępniła publicznie maila od pana Potockiego, który "w związku z przygotowywanym artykułem o Annie Grodzkiej" chciał zadać współzałożycielce i wiceprezesce Fundacji Trans-Fuzja kilka pytań. Np. o to, czy Lalka Podobińska i Anna Grodzka jadają wspólnie posiłki, mieszkają razem, utrzymują relacje intymne, i czy – Lalka jest osobą heteroseksualną. Mając codziennie do czynienia z komentarzami w Internecie dopuszczam do siebie myśl, że czytelnicy "W Sieci", jak i czytelnicy innych tabloidowych mediów są spragnieni wiedzy co do pożycia intymnego znanych osób. Czy jednak domniemanie orientacji seksualnej Lalki jest też taką wiedzą? Moją pierwszą refleksją było jednak to, iż prawej stronie mocy ciężko jest chyba pojąć, że heterycy są wśród nas, że to całe "homolobby" to także nasi przyjaciele, rodziny, ale także, o zgrozo, aktywiści i aktywistki.
Oczywiście, gdyby "heteryków wśród nas" było więcej i byli bardziej widoczni, taka informacja nie wydawałaby się dla niektórych "smaczkiem". Ale najważniejsze jest to,
że gdyby nasze społeczeństwo chciało się czegokolwiek dowiedzieć na temat transpłciowości – nie byłoby tej nieszczęsnej okładki, bo nikt nie uznałby tego za "temat". Nie muszę czytać tekstu, żeby wiedzieć, że redakcji "W Sieci" orientacja myli się z tożsamością płciową, a artykuł o Annie Grodzkiej to nic więcej, jak próba ratowania upadającego pisemka.Kilka lat temu byłam gościem debaty o mniejszości w mniejszości. Anna Grodzka, która wtedy przysłuchiwała się spotkaniu, w pewnym momencie zadała mi retoryczne pytanie: Magda, ale po co to robisz? Przyznam, że pytanie mnie zaskoczyło i skonsternowana nie wiedziałam co powiedzieć. I wtedy uświadomiłam sobie, że odpowiedź jest prosta: bo trzeba. Dzięki Aniu!
Wiem, że dla redaktorów tygodnika Karnowskich nie jestem ciekawym obiektem, ale mam podpowiedź na przyszłość: mieszkam z heteroseksualnym mężczyzną!
I dumnie chodzę po domu w dresie.
zwłaszcza w kobiety heteroseksualne
geniusze. po prostu geniusze :)
wracając do tematu to ciężko powiedzieć coś nowego - ludzi interesuje kto z kim, dlaczego, po co, o której, gdzie, jak, kiedy - ktoś kto prowadzi szare, nudne życie ("ma być czarno-biało a najlepiej szaro-szaro") interesuje się pełnym barw życiem innych. Odkąd zająłem się fotografią na poważnie i żyję bardzo intensywnie i dążę ku sukcesowi to zauważyłem, że nagle coraz mniej osób rozmawia ze mną wprost, a większości informacji o sobie dowiaduję się z trzeciej, czasem czwartej ręki. Nie rozumiem o co chodzi.
To jest tak jak z kobietami, które przy telewizorze wpieprzają Delicje, chipsy i narzekają na piękne sylwetki innych kobiet. Każdy ma szanse być kimś tylko niewielu się na to poważa, a gdy już ktoś to zrobi to reszta społeczeństwa chce go zdusić.
Pokręcona mentalność
Hahahaha. Coś w tym jest.