To nie jest świat dla 40-letnich lesbijek?
W programie Kongresu Kobiet znalazł się organizowany przez Fundację Generacja Pokaz Mody 40+. Zostałam wraz z moją nadal nieformalną żoną – Ygą Kostrzewą - zaproszona do udziału w pokazie. Podoba mi się łamanie stereotypów, więc z przyjemnością się zgodziłyśmy. Wzięłyśmy udział w przygotowaniach, przymiarkach – lecz na kilka dni przed pokazem okazało się, że… jesteśmy za młode (ja mam skończone 40 lat, Yga skończy za trzy miesiące). Nici z łamania stereotypów i pokazania, że 40-letnie lesbijki też żyją w naszym społeczeństwie.
- Anna Zawadzka -
Pokaz mody pań 40+ na podkreślającej swą „różnorodność” imprezie feministycznej był odważnym, ale ważnym pomysłem. Możliwość zaprezentowania mody na 40-letnich lesbijskich ciałach, wydała mi się interesującą alternatywą i możliwością pokazania społeczeństwu innego spojrzenia na lesbijki, zwłaszcza starsze. Kto z nas nie zna stereotypowego, niesprawiedliwego i monotematycznego wizerunku tzw. "babochłopa", więc z entuzjazmem dołączyłyśmy z nieformalną żoną do projektu. Jak bardzo jednak poczułam się zniesmaczona...
Zobowiązane terminem przyszłyśmy na przymiarki i w znanym markowym sklepie mierzyłyśmy kreacje pod okiem profesjonalnych projektantek i ekspedientek sklepu. Przebierałyśmy w sukienkach, by ostatecznie przywdziać kreacje, jakie miałyśmy zademonstrować szerokiej publiczności w sobotę 15 czerwca. Jakże zdziwił nas mail, który otrzymałyśmy od organizatorek na kilka dni przed pokazem. Dowiedziałyśmy się z niego, że jesteśmy… za młode i w związku z tym panie muszą nam podziękować za udział w pokazie. Co ciekawe – nikt wcześniej nie pytał nas o dokładny wiek. Czy na decyzję miały wpływ biogramy*, które wysłałyśmy z Ygą i które miały zostać przedstawione podczas pokazu przez panią Katarzynę Dowbor? Tego się od organizatorek nie mogę dowiedzieć, chociaż zapewniano mnie wcześniej, że podczas tak „różnorodnej” imprezy nie ma mowy o cenzurze.
Wykluczona z pokazu mody 40+, ale zaproszona postanowiłam skorzystać i uczestniczyć w pokazie biernie.
Jak się okazało w pokazie uczestniczyły młodsze od nas uczestniczki, a nawet uczestnik. Zabrakło owej podkreślanej tak często podczas Kongresu Kobiet „różnorodności”. Było poprawnie, heteroseksualnie i „słusznie”. Podkreślano wygląd modelek, umiejętność grania na gongu, zgrabną figurę i piękno.
Organizatorki nie odmówiły ani babci z wnuczkiem, ani mamie z córką. Kreacje prezentowała kobieta z nowym partnerem, który "prowadził sklep z biżuterią i dlatego tak pięknie jest w nią ubrana" – mówiła o modelce prowadząca pokaz Katarzyna Dowbor. Była kobieta po nowotworze, "spełniona matka i żona producenta telewizyjnego", jak również matka z córką, przedstawioną jako pierwsze dziecko z in vitro w Polsce. I cóż by się stało niewłaściwego, gdyby w tym zacnym przecież towarzystwie pojawiły się dwie 40-letnie lesbijki, żyjące ze sobą 18 lat?
Czyż to nie byłoby piękne dopełnienie różnorodności, o której z lubością zapewniały organizatorki Kongresu Kobiet?
Poza znakomitą oprawą muzyczną i niezwykle namiętnym pokazem tanga par różnopłciowych, powiało tak "heteromatrixem", że usłyszała go nawet osoba nie będąca żadną działaczką. Pojawiały się sformułowania w stylu: "spełniona matka, żona", "odnalazła swoją najważniejszą rolę w 40. roku życia, gdy urodziła dziecko" itp. Czy znane feministki, działaczki LGBT, naukowczynie gender, ukryte i jawnie działające działaczki LGBT licznie zgromadzone na Kongresie Kobiet, przysłuchały się tekstom przygotowanym na pokaz? Czy tylko mnie ta formuła oburzyła?
Nie spocznę aż nie dowiem się prawdy o okolicznościach decyzji o wykluczeniu nas z pokazu. Z pewnością pomoże „moja zaciętość", "mój tupet" i "moja bezczelność" w dochodzeniu wyjaśnień (cytaty z Facebooka). Panie potknęły się o ten brak obcasów na lesbijskich stopach.
Organizatorki zapewniły mnie, że w niedalekiej przyszłości odbędzie się pokaz mody, na którym „swoje miejsce znajdą wszyscy czujący się wykluczonymi i w nieco innej formule”. Ja to odczytuję tak: najpierw was wykluczymy, a potem zbierzemy wszystkich wykluczonych i was pokażemy, w innym miejscu, w innym towarzystwie, gdzie będziecie bardziej pasowali.
I coś już na koniec.
Kiedy straciłam pracę w wiejskiej szkole z powodu "niewłaściwej" orientacji, ale nikt nie chciał podać mi wprost tego powodu, przyznam, że po trosze tłumaczyłam to poglądami księdza i wójta oraz wiejskich dyrektorów, nieoczytanych w genderowych podręcznikach, niebywałych na genderowych konferencjach w kraju i za granicą. Zdarzyła się przy tej sytuacji również absolutnie niedopuszczalna rzecz: po zrezygnowaniu ze mnie jako szkolnej pedagożki upowszechniano informację w formie plotki, że dyrektor zwolnił mnie za pedofilię.
Wracając do sprawy, ktoś może powiedzieć, że wszystko było "ok" na Kongresie Kobiet i przecież "było" o lesbijkach w panelu, poświęconym pamięci Anny Laszuk.
Ktoś może powiedzieć, że przecież Kongres Kobiet tworzyły także lesbijki co mogłoby być gwarantem, że jest to miejsce przyjazne dla lesbijek czy biseksualistek.
I w tym właśnie miejscu odczuwam największą gorycz, bo od kogo jak od kogo, ale od tej wspaniałej inicjatywy oczekiwałam zapewnienia bezpiecznej przestrzeni dla treści skierowanych do kobiet nieheteroseksualnych, dlatego z poczuciem absolutnej straty przyjęłam informację o braku możliwości zaprezentowania na pokazie mody, w gronie innych kobiet heteroseksualnych, pary uśmiechniętych, szczęśliwych "czterdziestek", które od 18 lat prowadzą gospodarstwo domowe wspólnie.
Cóż, błędy się zdarzają, a wartością człowieka jest nie ich niepopełnianie a umiejętność przyznania się do nich i wyciągnięcia wniosków.
Wybieram tę przykrą prawdę nad alternatywne upowszechnianie plotek i spekulacji wśród feministek.
*Yga Kostrzewa - pierwsza Dama branżowych środowisk bywa w kręgach najznakomitszego towarzystwa, gdzie uprawia permanentną propagandę homoseksualną i chce w Polsce wprowadzić związki partnerskie. Aktywna aktywistka Lambda Warszawa i Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich uprawia ogólnopolską edukację i poszerza ludzką świadomość. Tym razem przymierza kreacje po 40.. Czy Jej ślubna kreacja będzie po 60.?
Anna Zawadzka vel Anka Zet - pierwsza Dama Pierwszej Damy lobby homoseksualnego i aktywna aktywistka branżowa, wydawczyni i producentka oraz autorka i wykonawczyni happeningów, za które najczęściej zostaje wydalana. Jej ambicją są małżeństwa homoseksualne z prawami adopcyjnymi dla dzieci, wychowywanych przez rodziców homoseksualnych. Chce zatańczyć na swoim własnym weselu w białej sukni ślubnej jako czterdziestolatka. Czy Jej się to uda?
"Kto z nas nie zna stereotypowego niesprawiedliwego wizerunku tzw. " babochłopa " "
Czy te słowa oznaczają , że kobiece lesbijki wstydzą się za te męskie ?? Irytują mnie osoby , które zakładają wyższość jednych nad drugimi.
Po pierwsze, Asteria, to co podajesz, to parafraza, a nie cytat. Cytatem byłoby podanie całego zdania, albo wrzucenie trzykropka w miejsce usuniętych wyrazów. Po drugie, może mylnie, może nie, ja ten fragment zrozumiałam jako chęć przełamania stereotypu, że lesbijki są wyłącznie męskie. Bo taki stereotyp funkcjonuje w środowisku heteronormatywnym. Poza tym, abstrahując od samego artykułu, określenie "babochłop" jest wgl absurdalne wobec lesbijek, tych bardziej męskich i tych bardziej kobiecych (o ile wgl mogę użyć słów męskich i kobiecych - to rozróżnienie mnie śmieszy, bo dotyczy narzuconego mi podziału, z którym absolutnie się nie zgadzam. Dla mnie cechą ludzi jest różnorodność, a nie podsumowywanie kogoś poprzez bycie bliżej lub dalej na kontinuum zbioru cech przypisanych kulturowo do płci). Co w przypadku androgyni? To babochłopy? Lub, jak mawia mój znajomy homik, cioty? Irytuje mnie to. Wszelakie normatywne podziały mnie irytują. I niestety, co jest pewnie moją słabością i moim brakiem empatii, w przypadku ludzi z tzw branży irytują mnie jeszcze bardziej.
Mnie tylko trochę dziwi, że po tylu latach Waszych działań w sferze publicznej się temu dziwicie:)