Dwa nowe gejowskie niemieckie filmy o krańcowo różnych światachKrowy, pola, maszyny rolnicze, przetwórnia marchwi, zraszacze, traktory, gumowce – nie takich klimatów można się spodziewać po typowym filmie gejowskim. „Żniwa” są nietypowe. Niemiecka wieś gdzieś między granicą z Polską a Berlinem. Nie zabita dechami, ale wieś. Marko (Jakub Steltner) jest w grupie praktykantów na dużej farmie, uczy się na rolnika. Pochodzi z rodziny „z problemami”. Pracuje dobrze, ale nie wie, czy rzeczywiście to jest to, co chciałby w życiu robić. Tymczasem przygotowuje się do egzaminu. Nie pije alkoholu, je zdrową żywność, nie zadaje się z rówieśnikami i jest po „heterycku” małomówny. Jedna dziewczyna delikatnie sugeruje mu wyjście na piwo, czyli w zamyśle randkę, Marko odmawia.
Kiedy Marko poznał JacobaReżyser Benjamin Cantu pokazuje rytm wiejskiego życia z drobiazgową skrupulatnością. Ogląda się to niemal jak reportaż: znakowanie cielaka, podlewanie pól, sprzątanie obory… Pojawienie się na farmie nowego praktykanta Jacoba (Kai-Michael Muller) niczego nie zmienia . Wszystko idzie ustalonym trybem, a Marko ledwo na Jacoba zwraca uwagę. Jakaś zdawkowa wymiana spostrzeżeń na temat pogody albo pracy – nic więcej. Jacob jest zresztą tylko trochę bardziej otwarty niż Marko.
Ale widz wie, że coś tu się przecież „musi” wydarzyć, więc śledzi z napięciem każdy gest chłopaków. Gdy w końcu umawiają się na kąpiel w jeziorze, odczuwa się to jak wielki zwrot akcji.
Zadziwiające, jak wciągnąć może opowieść, w której nic się nie dzieje, a raczej dzieje się coś tak subtelnego, że cały czas trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Potrzebne jest maksymalne skupienie, bo gdzieś pomiędzy zamiataniem obejścia a ładowaniem siana można wychwycić jedno trochę za długie spojrzenie. Jacob przygląda się Markowi – oczywiście tylko wtedy, gdy Marko nie patrzy. Marko pozwala sobie dłużej spojrzeć na Jacoba tylko wtedy, gdy ten śpi. No a potem… musicie zobaczyć sami.
Film jest ostentacyjnie ascetyczny, ostentacyjnie „nieprowokacyjny”, erotyki prawie tu nie ma, choć „prawie” robi różnicę (Marko i Jacob wyglądają sexy w ogrodniczkach, choć kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy).
Gdzieś nad ekranemCały dramat emocji rozgrywa się w głowach i sercach Marko i Jacoba oraz w naszych – widzów, obserwatorów. Rekonstruujemy sobie ich historię, ich uczucia na podstawie strzępów informacji, które daje reżyser. Oglądamy zwyczajne wiejskie rytuały a gdzieś nad ekranem unosi się gejowskie „Przeminęło z wiatrem”, „Pokój z widokiem” czy „Okruchy dnia”. Celowo przywołuję filmy, których miłosne heteroseksualne fabuły rozgrywają się w przeszłych epokach – z powodu społecznych ograniczeń, konwenansów ich bohaterowie musieli się ze swym uczuciem kryć. Ba! Stosowali autocenzurę i nie byli w stanie go wyrazić nawet wobec siebie. Marko i Jacob są jak najbardziej współcześni, ale mają podobny problem, bo są homoseksualni.
„Żniwa” dedykowane są praktykantom z farmy w Jänickendorf. Podobna historia mogłaby oczywiście rozgrywać się – i na pewno niejedna się rozegrała - również po drugiej stronie granicy polsko-niemieckiej - w jakimś Makowie, Wałdykach czy Płyćwi. Podczas seansu myślałem o tych wszystkich polskich „jedynych gejach we wsi”. Jakoś żaden polski reżyser nie chce nakręcić o nich filmu.
Znam nawet jedną taką parę – jeden jest piekarzem, drugi rolnikiem, jakoś sobie radzą, choć o coming oucie raczej nie ma mowy. Poznali się na studiach w dużym mieście, ale w mieście im się nie podoba. Zamieszkali na świętokrzyskiej wsi. Geje nielubiący miejskiego życia? To brzmi prawie jak oksymoron, a jednak.
Mam nadzieję, że obejrzą „Żniwa”.
Na dworcu ZOONiemal równocześnie ze „Żniwami”, które wchodzą do naszych kin, ukazuje się na DVD i na outfilm.pl inny nowy niemiecki film – dokument Rosy von Praunheima „Chłopcy z dworca ZOO” (2011). Von Praunheim to żywa legenda – realizuje filmy o tematyce LGBT od ponad 40 lat, ma ich na koncie kilkadziesiąt. „To nie homoseksualista jest perwersyjny, lecz sytuacja, w której żyje” (1970) w jego reżyserii praktycznie zainicjował współczesny niemiecki ruch LGBT. W Polsce pokazywano m.in. takie filmy Rosy, jak „Einstein seksu” (1999) i „Martwi geje i żywe lesbijki” (2007)
„Chłopcy z dworca ZOO” to rzecz o męskich prostytutkach w Berlinie, o ich klientach i o pracownikach społecznych, lekarzach, którzy starają się pomagać chłopakom. A ci znajdują się zawsze w opłakanej życiowej sytuacji. W większości są emigrantami. Ich orientacja seksualna jest bez znaczenia w ich pracy, podobnie jak atrakcyjność fizyczna klientów. Klienta nie obchodzi, czy chłopak jest gejem, a chłopaka nie obchodzi, czy klient wygląda jak Brad Pitt – ważne, by płacił i nie miał skłonności do przemocy.
Patologiczne rodziny, bieda, tragiczne dzieciństwo, nędzne życie na emigracji – to powtarzający się, wręcz banalny motyw przewodni losu męskich prostytutek z dworca ZOO. Aż czasem ręce opadają od nadmiaru nieszczęścia.
Jednym z bohaterów „Chłopców…” jest Ionel, przystojniak z rumuńskiej wioski. Grał na akordeonie na berlińskich ulicach za grosze, w końcu ktoś podsunął mu pomysł na szybszy zarobek. Potem Ionel namówił innych kumpli ze swojej wsi. Rodziny są dumne, że chłopcy utrzymują się Niemczech i oczywiście nie mają pojęcia z czego… Inny bohater, Niemiec, ma żonę, która wie o „zawodzie” męża i nie ma nic przeciwko, bo z czegoś trzeba żyć, innej pracy nie ma, a mają małe dziecko.
Poznajemy też kluby, do których przychodzą klienci (zwykle starsi) męskich prostytutek – czasem kupują tylko szybki seks a czasem zawierają dłużej trwające transakcje, nawet znajomości. To cały niewidoczny gołym okiem mikrokosmos położony ledwo kilkadziesiąt kilometrów od Jänickendorf, w którym Marko i Jacob…
Żniwa (Stadt Land Fluss) (2011), Niemcy, reż. B. Cantu, wyk. J. Steltner, K.M.Muller; Tongariro, premiera w kinach: 24 sierpnia 2012 r.;Chłopcy z dworca ZOO (Die Jungs vom Bahnhof ZOO )(2011), Niemcy, reż. R. von Praunheim, DVD, outfilm.pl, premiera: 21 sierpnia 2012 r.
Mariusz Kurc - stały publicysta Innej Strony, redaktor naczelny pisma
„Replika”, członek Kampanii Przeciw Homofobii i Grupy Inicjatywnej ds.
Związków Partnerskich;
z Krzysztofem Tomasikiem prowadzi w radiu TOK FM audycję "Lepiej późno niż
wcale" o tematyce LGBT, z Bartoszem Żurawieckim prowadzi Klub Filmowy LGBT w
Krytyce Politycznej w Warszawie.
Natomiast Żniwa zapowiadają się rewelacyjnie :), jeszcze nie oglądałem.