Homoseksualista przegląda prasę o modzie i urodzie, także kobiecą, oraz plotkarską i dotyczącą wystroju wnętrz i gotowania. Ponadto ma co najmniej jedną sztukę markowej odzieży, a także ogląda paznokcie z oddali, by jak najlepiej ocenić ich kształt i ogólny wygląd. Z kolei heteroseksualistę łatwo rozpoznać po zainteresowaniu prasą komputerową oraz po tym, że zupełnie nie interesuje go wygląd paznokci ani marki ubrań – to cytat z jordańskiego internetowego magazynu LGBT „My.Kali”. Analizę portalu przedstawia Małgorzata Grzegorek w zbiorowej pracy naukowej „Queer a islam” pod redakcją Katarzyny Górak-Sosnowskiej. Książka właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Smak Słowa. To bardzo interesująca pozycja pełna informacji zaskakujących, czasem wręcz nie do uwierzenia. Ale też i takich, które brzmią trochę swojsko, jak ta cytowana powyżej. Znamy te stereotypy, prawda?
Pedicure i Kylie w samolocieJeszcze jeden cytat z tekstu o „My.Kali” - tym razem porady magazynu, jak gej może spędzać czas w trakcie podróży samolotem:
Aby umilić sobie lot, można na przykład zrobić sobie małą sesję pedicure, nałożyć maseczkę w toalecie samolotu (gdy dozwolone jest odpięcie pasów), obejrzeć telewizję (jeśli jest dostępna) lub posłuchać najnowszego albumu Kylie Minogue. Po prostu… kamp – aż trudno się oburzyć.
Grzegorek konkluduje, że jordański magazyn poświęca dużo miejsca tematyce związanej ze stylem życia, nie zauważając różnicy w sytuacji gejów i lesbijek w Jordanii i np. w USA czy we Francji. Jednocześnie jednak w kwestii coming outu doradza wyoutowanie się „wewnętrzne” – czyli bycie w Jordanii sobą tylko przed samym sobą. Wylicza przy tym środki ostrożności, które należy stosować, by homoseksualna orientacja nie wyszła na jaw (np. należy kasować wszelkie smsy czy mejle wskazujące na to, że ich nadawca lub odbiorca to gej). Czy temu należy się dziwić? Chyba nie bardzo. Generalnie rzecz ujmując, sytuacja gejów i lesbijek w kulturze muzułmańskiej jest dużo gorsza niż u nas, czyli w kulturze chrześcijańskiej – a właściwie coraz mniej chrześcijańskiej a coraz bardziej laickiej. Notabene, symptomatyczne, że mamy polskie opracowanie „Queer a islam”, a nie doczekaliśmy się na razie opracowania „Queer a chrześcijaństwo”. Hmmm…
Uważaj, bo pokażą ci genitalia!Praca jest podzielona na dwie części. Pierwsza – to analiza historyczna, druga zajmuje się współczesnością. Obie mają szeroki zasięg geograficzny i podmiotowy. Podróżujemy więc od Syrii i Turcji przez Nigerię aż po Indonezję i Malezję i nie czytamy wyłącznie o gejach i lesbijkach, tylko o wszelkich płciowych i seksualnych odmieńcach.
W części historycznej m.in. Katarzyna Pachniak analizuje sytuację hermafrodytów w średniowiecznym prawie muzułmańskim, Joanna Musiatewicz opisuje ponad tysiącletnią obecność eunuchów na muzułmańskim Bliskim Wschodzie (sam islam zabrania kastracji, więc eunuchów rekrutowano spośród obcych – m.in. spośród Słowian!) a Katarzyna Górak Sosnowska prezentuje lesbijki w świecie islamu – już tytuł rozdziału wiele mówi: „Nieobecne i niewidoczne”.
Część książki poświęcona współczesności ukazuje bogactwo odmienności płciowych istniejące na marginesie dominującego, binarnego podziału na kobiety i mężczyzn. Na przykład indonezyjscy bugisowie uznają pięć płci kulturowych – mężczyzn, kobiety, „zafałszowanych” mężczyzn, „zafałszowane” kobiety oraz bissu, które są wszystkim po trochu a jednocześnie poza czterema wcześniejszymi kategoriami.
Szczególnie ciekawy jest tekst Urszuli Musyl o „upadłych aniołach” czyli indyjskich hidźrach. To biologiczni mężczyźni, którzy zachowują się „jak kobiety”, ale z celową przesadą. Są wśród nich i geje, i transseksualiści (zachodnie pojęcia słabo do nich przystają). Ich pozycja w społeczeństwie jest wyjątkowo zagmatwana: hidźry budzą strach (szczególnie wśród mężczyzn) pomieszany z pogardą. Lepiej z nimi nie zadzierać, bo mogą rzucić klątwę, albo – to już najgorsze - pokazać genitalia (niektóre z nich są wykastrowane). Hidźry funkcjonują na społecznych obrzeżach, trudnią się głównie żebractwem, mają unikatowy język niezrozumiały dla innych, a w tradycyjnych domach wciąż stanowią ważny element wielkich rodzinnych uroczystości (np. zaślubin).
Zaprzysiężone dziewice klną jak szewcIndonezyjskie waria to (również) biologiczni mężczyźni nie identyfikujący się ani z płcią męską ani kobiecą – pisze o nich Izabela Jamrozik. Natomiast w Nigerii mamy kobiecych mężczyzn ‘yan daudu – funkcjonują tylko w kulturze muzułmańskiej, a więc na północy kraju, wobec czego mieszkańcom południa homoseksualizm kojarzy się… z północą. ‘Yan daudu kryją się ze swoją kobiecością, wyrażaną m.in. kołysaniem biodrami, a większość Nigeryjczyków uważa, że to ludzie chorzy, których można uleczyć. Oskarżenie, że ma się w rodzinie ‘yan daudu jest uznawane za zniewagę, ale z drugiej strony ‘yan daudu pełnią czasami funkcję podobną do japońskich gejsz – są duszami towarzystwa, potrafią organizować wspaniałe imprezy. Ich fascynujący portret przedstawia Izabela Will.
Jacek Duda pisze o zaprzysiężonych bałkańskich dziewicach, które odchodzą już do historii (w Czarnogórze żyje jeszcze tylko jedna, więc wymieńmy ją z nazwiska: Stana Cerović). To kobiety, które z różnorakich powodów przyjęły społeczną rolę męską, co przejawia się w wykonywanym przez nie „męskim” zawodzie, „męskim” sposobie ubierania się, w paleniu fajek i w… ostentacyjnym przeklinaniu i ostentacyjnie okazywanej pogardzie wobec… kobiet.
Jak na Zachodzie?Chcąc nie chcąc kultura muzułmańska ulega wpływom Zachodu. Muzułmańskie społeczności LGBT powstałe niejako „na bazie” zachodnich również są przedmiotem pracy „Queer a islam”. Oprócz wspomnianego na początku jordańskiego magazynu, „Queer a islam” przygląda się szczególnie ciekawemu przykładowi Turcji, która aspiruje do Unii Europejskiej, a w której coraz głośniej mówi się o honorowych zabójstwach gejów (pewien ojciec przejechał 900 km do Istambułu, by dopaść i zabić syna geja). Jednocześnie w Istambule funkcjonuje około 20 gejowskich klubów… O społeczności LGBT w Turcji pisze Monika Lisiewicz.
Marta Woźniak analizuje sytuację społeczności LGBT na Bliskim Wschodzie - na przykład w Palestynie, z której geje często emigrują do Izraela (kraju najbardziej LGBT-friendly w regionie), narażając się przy tym na uznanie za zdrajców przez własne rodziny.
Maciej Klimiuk dokonuje próby opisu slangu gejów w Syrii, zjawiska praktycznie wcześniej niezbadanego – tak zakamuflowanego, że dla niewtajemniczonych – niezrozumiałego. Dość powiedzieć, że na penisa mówią syryjscy geje „marchewka”, a więc seks oralny nazywają „jedzeniem marchwi”.
Ban na homo i na GagęW 2008 r. Narodowa Rada Malezji do spraw Islamu wydała fatwę dotyczącą „kobiet podobnych do mężczyzn”. Według niej „chłopczyce są zakazane przez islam”, z czego wynika na przykład brak akceptacji dla krótkich włosów u kobiet. Stosunki homoseksualne mężczyzn są w Malezji, podobnie jak w bardzo wielu muzułmańskich krajach, karalne (do 20 lat więzienia plus chłosta). Kilka lat temu krajem wstrząsnął proces Anwara Ibrahima, byłego wicepremiera kraju (w latach 1993-1998), który został oskarżony o korupcję i o homoseksualizm. Za pierwszy zarzut dostał sześć lat więzienia, za drugi – dziewięć (potem został z niego jednak oczyszczony). O sytuacji LGBT w Malezji – kraju, który odniósł w ostatnich dekadach zdumiewający sukces gospodarczy - pisze Katarzyna Górak Sosnowska. Od siebie mogę dodać, że w kraju tym zakazano słuchania utworu „Born this way” Lady Gagi, a do sąsiadującej z Malezją Indonezji Gaga jako uosobienie szatana i „zepsutej” kultury Zachodu nie wjedzie - właśnie otrzymała zakaz wstępu. Koncert w stolicy kraju, Dżakarcie, zaplanowany na 3 czerwca nie odbędzie się, mimo że sprzedano 55 tysięcy biletów. Co z kolei świadczyłoby o tym, że artystka propagująca prawa LGBT cieszy się tam popularnością…
Propaganda feministyczna?Wśród kilkunastu rozdziałów „Queer a islam” jeden wypada uznać za wypadek przy pracy. Tekst Marka Dziekana o cielesności w kulturze islamu jest zupełnie nieoczekiwanie… mizoginiczny. Dziekan pisze na przykład:
ochroną otoczona jest nie sama kobieta, lecz przede wszystkim kobieta jako nosicielka nowego życia. Niewątpliwie można to zjawisko potraktować jako rodzaj uprzedmiotowienia kobiety, jednakże natura nie pozwala płci męskiej na płodzenie bez udziału kobiet (i odwrotnie). Brzmi to jak nieuzasadnione usprawiedliwienie uprzedmiotowienia kobiety. W innym fragmencie Dziekan stwierdza, że szum medialny wokół zjawiska obrzezania kobiet jest wynikiem propagandy feministycznej (!), a segregacja płci podczas modlitwy (bo kobiety mogłyby „rozpraszać” mężczyzn) nie jest przejawem dyskryminacji (!).
Gej? No wayNiemniej, „Queer a islam” ma wielką wartość poznawczą. Robi wrażenie ogrom pracy, jaką wykonali autorzy/rki i ogrom wiedzy, jaką udało im się przekazać. Chwilami trochę irytuje specyficzny, akademicki język, teksty mają formę naukowych rozprawek, ale małe to uniedogodnienie w stosunku do tego, jak unikalny i niedostępny gdzie indziej jest przedmiot rozważań.
W „Queer a islam” nie znajdziecie jednoznacznych ocen, czasem jednak wyczuwa się zafascynowanie danego autora opisywaną tematyką. Czy przez to islam wydać się może bardziej queer-friendly niż jest w rzeczywistości? Być może.
Czytelnicy zapewne i tak będą się kusili o ocenę stosunku islamu do LGBTQ. Szczególnie ci spośród nas, którzy sami są częścią społeczności LGBTQ. Moja wiedza na temat muzułmańskiego queerowania jest nieporównanie większa po lekturze ksiązki, niż była przed, ale jedno się nie zmieniło – nadal bardzo się cieszę, że przyszło mi mieszkać w Polsce, a nie w Syrii czy Iranie. Być gejem u nas to nie jest kaszka z mleczkiem, ale być gejem w Iranie to mega hardkor. Świadczy o tym choćby przykład Alego, który w 2009 r. jako pierwszy gej zyskał w Hiszpanii azyl ze względu na orientację seksualną.
Dzięki „Queer a islam” zauważyłem również, że odstępstwa od „boskiego” porządku są islamie bardziej tolerowane, gdy dotyczą samej płciowości, a nie seksualności. Dla faceta takiego, jak ja, czyli faceta, którego odstępstwo od „boskiego” porządku polega na tym, że czuje pociąg do innych facetów; w jednym z nich się zakochał, żyje z nim jawnie a „nawet” chciałby zalegalizować ten związek – nie ma w islamie miejsca. Po prostu no way.
Mariusz Kurc - stały publicysta Innej Strony, redaktor naczelny pisma
„Replika”, członek Kampanii Przeciw Homofobii i Grupy Inicjatywnej ds.
Związków Partnerskich;
z Krzysztofem Tomasikiem prowadzi w radiu TOK FM audycję "Lepiej późno niż
wcale" o tematyce LGBT, z Bartoszem Żurawieckim prowadzi Klub Filmowy LGBT w
Krytyce Politycznej w Warszawie.
a temat mega ciekawy i ja uwielbiam stosunek islamu do homo w praktyce!