Z molestowaniem seksualnym mamy do czynienia zwykle wtedy, gdy pomiędzy osobą molestującą a molestowaną istnieje relacja władzy, podległości. Najbardziej klasyczny przykład to dyrektor i jego sekretarka.
Marco Berger w filmie "Nieobecny" odwraca ten schemat - to uczeń stawia swego nauczyciela w kłopotliwej seksualnie sytuacji. Ale czy to jest molestowanie? Obraz Bergera - laureat tegorocznej
nagrody Teddy dla najlepszego filmu LGBT na festiwalu w Berlinie - stawia wiele pytań i udziela niewielu odpowiedzi. Ale uwodzi widza.
Pójdą do łóżka czy nie?Sebastian jest panem od wuefu, konkretnie od pływania. Martinowi, jego 16-letniemu uczniowi, coś wpadło do oka podczas zajęć na basenie. Sebastian zabiera więc chłopaka do lekarza. Dolegliwość ustaje, a tymczasem Martin nie ma gdzie nocować. Babcia, z którą mieszka, wyjechała. Klucza do mieszkania nie ma, komórka została w plecaku kolegi, na dodatek wyłączona...
Nauczyciel ma świadomość dwuznaczności sytuacji, ale przecież nie zostawi 16-latka na lodzie, więc zaprasza go do siebie na noc. Martin, w tym miejscu dodajmy: niepokojąco seksowny, o zabójczo zmysłowym spojrzeniu, rozpoczyna wizytę w domu Sebastiana od wzięcia prysznica. Wybiega spod natrysku akurat, gdy do mieszkania wchodzi na słówko sąsiadka. Miga jej gołym tyłkiem. Kobieta w lot chwyta, o co chodzi - co z tego, ze nietrafnie! - i wycofuje się. Nauczyciel czuje się niezręcznie, bo przecież ewentualne wyjaśnianie tylko by go pogrążało. A dalej atmosfera tylko gęstnieje. Gdy nadchodzi noc i Martin prosi Sebastiana o koszulkę do spania, widz z napięcia siedzi już na samym brzeżku fotela: pójdą ze sobą do łóżka czy nie?
PatSebastian znalazł się w patowym położeniu. jak interpretować zachowanie ucznia? Udawać, że nie dostrzega zalotów? A może postawić sprawę jasno, że są one nie na miejscu? Ale wtedy może wpaść po same uszy. Jeśli błędnie odczytuje sygnały Martina, to interweniując zrobi z siebie idiotę. Gorzej - sam może zostać oskarżony o jakieś awanse w stosunku do 16-latka. Bo niby co sobie wyobraża? Ale zaraz... Co właściwie naprawdę czuje w stosunku do Martina? Na pewno traktuje go tak, jak potraktowałby każdego innego ucznia? Mógł przecież zaprosić swą dziewczynę na wieczór, spędziliby czas w trójkę, nie byłoby dwuznaczności. Nie zrobił tego.
A Martin? O co mu chodzi? Zadurzył się w panu od pływania? Teoretycznie możliwe, ale jakoś nie wygląda na zakochanego nastolatka. Ma raczej fałszywą minę niewiniątka, pod którą kryje się być może seksualny zdobywca. Może chce poderwać Sebastiana ot, tak - dla sportu? Sprawdzić, czy ma tyle uroku, by złamać nawet heteryka. I to własnego nauczyciela! A może jest cynicznym graczem, który czeka na potknięcie Sebastiana, by zrobić mu aferę w szkole i doprowadzić do jego zawodowego upadku. Ale po co?
Wszystkie te pytania kłębią się w głowie widza, a tymczasem na ekranie bach! Fabuła skręca w jeszcze inną stronę. I pojawia się nowy zestaw pytań.
Berger manipuluje emocjami widzów po mistrzowsku. W niektórych sekwencjach "Nieobecny" przypomina wręcz hitchockowski thriller, w innych zamienia się w subtelny erotyk, w jeszcze innych - w wyrafinowany dramat psychologiczny.
To jeden z tych filmów, o których po seansie chce się podyskutować, ustalić ze znajomymi jakąś wersję wydarzeń, sprawdzić, kto co i jak zrozumiał. A na koniec - przygotujcie się - będzie trzeba pogodzić się z konstatacją, że każdy widział chyba inny film...
Bruno i PabloArgentyński reżyser Marco Berger to wschodząca gwiazda kina w ogóle, a kina LGBT w szczególe. "Nieobecny" jest jego drugim pełnometrażowym filmem. Pierwszy - "Plan B" (2009) nie trafił u nas do dystrybucji, a szkoda. To fascynująca opowieść o dwóch młodych heterykach, którzy... no, tak - zakochują się w sobie.
Bruno ma problem: właśnie rzuciła go dziewczyna, którą on nadal kocha. Mało tego, zdążyła już znaleźć sobie nowego faceta - Pablo. Jak odzyskać dziewczynę? Bruno wpada na genialny plan. Dowiaduje się, że Pablo "zapomniał" kiedyś na chwilę, ze jest hetero i zaliczył skok w bok z facetem. Czyli jest podatny na męski urok, którego Bruno nie brakuje. A więc do dzieła: wystarczy uwieść Pabla - dziewczyna wtedy przejrzy na oczy, zobaczy, co z jej nowego chłopaka za gagatek, rzuci go i czym prędzej skruszona wróci do kogo? Do Bruna oczywiście. Prosty plan? Oczywiście. Weźmie w łeb? Oczywiście.
Fabuły "Planu B" i "Nieobecnego" są kompletnie różne, ale łączy je jedno: seksualne napięcie między dwoma facetami.
Mariusz Kurc - stały publicysta Innej Strony, redaktor naczelny pisma
„Replika”, członek Kampanii Przeciw Homofobii i Grupy Inicjatywnej ds.
Związków Partnerskich;
z Krzysztofem Tomasikiem prowadzi w radiu TOK FM audycję "Lepiej późno niż
wcale" o tematyce LGBT, z Bartoszem Żurawieckim prowadzi Klub Filmowy LGBT w
Krytyce Politycznej w Warszawie.
Pozostawia pewien niedosyt i pozwala widzowi na dopowiedzenie sobie kilku fragmentów.
Mój partner stwierdził, że to film z gatunku ambitnych i zmusza do myślenia.
Minusem na pewno jest, jak już ktoś pisał, zbyt rozległa i trochę rozchwiana akcja.
Gorąco polecam ... zwłaszcza, że film w wersji z dubbingiem można pobrać z "chomika"
znow musze cos komus zaliczyc na plus - otoz gdy ludzie wymieniaja pare opinii na dany temat i ktos puentuje tak - ok ale ja jednak zostaje przy swoim - to wrecz modelowy przyklad jak powinna dyskusja wygladac. wymienilismy poglady, nikt nie zmienil swoich pogladow - wiec po prostu milo sie pogadalo. niezle jak na 18 latka.
czyliz niewinna milosc wiecznej godna meki? ten sam bog stworzyl milosc, ktory stworzyl wdzieki, on dusze obie lancuchem urodku polaczyl z soba wprzody nim je wyjal ze swiatlosci stoku, nim je stworzyl i okryl cielesna zaloba - wprzody je polaczyl z soba! Teraz gdy zlych ludzi odciaga nas reka, rozciaga sie ten lancuch...ale sie nie speka-)))