Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 12.04.2011, Aktualizacja: Poniedziałek, 23.03.2015

Wywiady Repliki: Ryszard Kisiel

Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)

Mają państwo w domu zboka

Z Ryszardem Kisielem - wieloletnim działaczem na rzecz osób LGBT i redaktorem legendarnego "Filo" rozmawia Agnieszka Szyk.

Podobno w latach 70. niemieccy turyści, którzy przyjeżdżali do Gdańska na wakacje, myśleli, że Polska jest rajem dla gejów?
To anegdota związana z Dniami Hamburga, które odbyły się w 1977 roku. W kinie Leningrad (obecny Neptun), w ramach programu festiwalowego, wyświetlano film, który cenzura dopuściła przez przypadek. Nie pamiętam tytułu – historia jakiegoś bogatego kompozytora, który zaprasza chłopaka spod Hamburga, a ten go morduje. W każdym razie skrzyknąłem z piętnastu kolegów i wybraliśmy się do kina. Przed seansem rozdawałem bilety chłopakom. Sytuację tę uchwycił kamerą niemiecki turysta z myślą, że polscy geje żyją jawnie i są świetnie zorganizowani. Niestety, sytuacja była zupełnie inna.

Zacząłeś działalność kilka lat później od ulotki na temat bezpiecznego seksu.
W 1985 roku wydałem broszurkę dotyczącą profilaktyki HIV/AIDS Rozesłałem ją pocztą w grudniu. Był to ruch przemyślany. SB kontrolowała korespondencję, ale w szczycie świątecznym miała utrudnione zadanie, więc poszło gładko. Po tej akcji zobaczyłem, że nic mi nie grozi, zacząłem rozsyłać inne materiały. Trochę wcześniej, przed rokiem 1985, nawiązałem kontakt z HosiWien i Andrzejem Selerowiczem. On przysłał mi np. powieści z wątkami gejowskimi, które tłumaczył pod pseudonimem Marek Jaworski i materiały informacyjne na temat ruchu LGBT na świecie. Kopiowałem to i wysyłałem znajomym. Ale bezpośrednim powodem mojego zaangażowania się była akcja Milicji Obywatelskiej pod kryptonimem „Hiacynt”.

Zostałeś zatrzymany podczas tej akcji?
Milicjanci przyszli do mnie rano. Byłem trochę niewyspany po nocy spędzonej z kochankiem i zawieziono mnie na komisariat. Może gdybym był bardziej przytomny, tak by się nie stało. Wiedziałem, że mam prawo odmówić złożenia zeznania, oddania odcisków palców czy zrobienia sobie zdjęcia. Zostałem przesłuchany, założono mi akta i wypuszczono. Tego samego dnia uprzedziłem znajomych, że zaczęła się nagonka na gejów. Następnego dnia zostałem zaproszony do dwóch przyjaciół gejów. Były też u nich prorektorki z Akademii Medycznej w Gdańsku. Opowiadałem, co mnie spotkało i instruowałem, jak mają się zachować w razie kontaktu z Milicją, która… pojawiła się za chwilę. Jeden z nich odmówił i nie wyszedł z milicjantem, drugi skapitulował. Myśleliśmy, że panie, z racji funkcji, jaką pełniły, zaprotestują czy zainterweniują w jakikolwiek sposób. Tak się jednak nie stało – społeczeństwo było wówczas bardzo zastraszone.

Jakie były konsekwencje zatrzymania?
Poza przesłuchaniem nic, ale słyszałem różne historie. Niektórzy opowiadali, że milicjanci pojawiali się w ich domoch i informowali rodziców, że „mają w domu zboka”. Albo informowali zakłady pracy i uczelnie. Trzeba jednak pamiętać, że wśród milicjantów również byli geje, którzy zatrzymywali swoich kolegów – musieli wykonywać rozkazy i to był dla nich pewnie niemały dylemat.

I w tych okolicznościach prowadziłeś działalność wydawniczą.
Akcja "Hiacynt" spowodowała, że zaczęliśmy się organizować. Może, gdyby jej nie było – kto wie, jak potoczyłaby się historia. Ta akcja mnie zbulwersowała, podburzyła, byłem wściekły, że nie potrafiłem się przeciwstawić Milicji. Jeszcze tego samego dnia dzwoniłem do chłopaków i mówiłem, żebyśmy coś zrobili. Nawiązałem kontakt z człowiekiem, który działał w opozycji - przygotował porady prawne dotyczące tego, jak zachować się podczas zatrzymania. Skopiowałem wszystko w Iwecie i rozdawałem chłopakom.

Pracowałeś wówczas w Iwecie?
Tak. Oficjalnie był to punkt kserograficzny. Świetnie zlokalizowany – na Starym Mieście w Gdańsku. Nieoficjalnie natomiast - gejowski punkt kontaktowy nazywany Iwetą od mojego pseudonimu artystycznego. Byłem zafascynowany Yvette Guilbert – francuską diwą kabaretową, którą Henri Toulouse-Lautrec uwiecznił na swoich obrazach. Występowałem na prywatkach jako drag queen Yvette. W latach 60. w Sopocie występowała Marta Stebnicka, która śpiewała piosenki o paryskich transwestytach. W ten sposób dowiedziałem się o kabaretach i zapragnąłem występować.

To znaczy, że równolegle prowadziłeś życie estradowe?
Może to za dużo powiedziane. Występowałem na tak zwanych prywatkach. Czasem jeździłem z walizą damskich ciuchów, sukien do Pragi czy w ogóle do demoludów. Bywało zabawnie np. podczas szczegółowych kontroli na granicy. Raz celnik złapał walizkę niefortunnie i wszystko się wysypało – suknie, kosmetyki, szminki, kolczyki, korale. Krzycząc, że to prawdziwa kontrabanda, poprosił mnie na rewizję osobistą. Podobno w takich sytuacjach ludzie jeden guzik odpinają dwie godziny. U mnie zdjęcie spodni trwało dwie setne sekundy. Celnik uciekł, a ja goniłem go biegnąc korytarzem.
Moje występy to raczej coś dodatkowego. Głównie byłem redaktorem pisma dla gejów.

W Iwecie powstawało „Filo”?
Tam była „drukarnia” a pismo powstawało w moim domu. Miałem informacje od Hosi Wien i chciałem się nimi dzielić z ludźmi ze środowiska. Pierwsze egzemplarze „Filo” redagowałem do spółki z moim przyjacielem grafikiem, który inspirował się rysownikiem tekstów Oscara Wilde’a i jego pracami ozdabiał gazetę. „Filo” było wówczas kalendarium wydarzeń gejowskich. Później się rozrosło się do kilkudziesięciu stron. Staraliśmy się szeroko pisać o kulturze, prowadziliśmy popularną rubrykę towarzyską, mieliśmy wiadomości ze świata. Pismo zaczęło przechodzić z rąk do rąk, jak to w naszym środowisku. Podawałem skrytkę pocztową jako kontakt, na którą przychodziło mnóstwo korespondencji od osób z całej Polski a potem i świata.

Pisywały również kobiety?
Pierwszą dziewczyną, która napisała do redakcji była Paulina Pilch. Warszawianka, która dosyłała nam materiały. Później pojawiła się jeszcze jedna dziewczyna z Gdańska, ale wyjechała do Londynu. W klubach dziewczyn było bardzo mało. Nie pamiętam żadnych miejsc spotkań dla lesbijek. My mieliśmy choćby toalety albo pikiety. Zastanawialiśmy się, jak dziewczyny sobie radzą – jak się poznają. Mieliśmy bardzo mało informacji na ten temat.

Sam zajmowałeś się dystrybucją?
Przy wysyłaniu „Filo” powoływałem się na przepis o cenzurze. Czasopismo wydane w liczbie do stu egzemplarzy uchodziło za autorskie i nie potrzebowało zezwolenia. W stopce redakcyjnej pisałem, że nakład wynosi 99 egzemplarzy. Realny był kilka razy większy. W końcowym etapie „Filo” dołączył do nas kolega z komputerem i to było coś!. Wówczas komputery były rzadkością. Nawet podziemna Solidarność nie miała takiego sprzętu. Zaczęliśmy drukować na drukarce igłowej, kserograf w Iwecie był doskonały – całość miała naprawdę przyzwoitą jakość.

Z czasem pismo zaczęło być dotępne w oficjalnym obiegu.
Ostatni nielegalny numer wydałem w czerwcu 1990 roku. W tym samym czasie, niemal symbolicznie, zlikwidowano Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Zaczęliśmy jeździć do Sztokholmu i nawiązaliśmy kontakt z tamtejszą organizacją LGBT (RFSL). Od nich mieliśmy fundusze na zarejestrowanie pisma i kapitał początkowy na działalność wydawniczą. Od października 1990 r. „Filo” wychodziło legalnie – z czasem w kolorowej okładce. Podpisaliśmy umowę z dystrybutorem Ruch, „Filo” było w kioskach. W tym czasie mieliśmy już konkurencję - magazyn „Inaczej”. W 1997 r. zmieniła się nazwa – „Filo” stało się „Facetem” i w tej formule przetrwało do roku 2001. Podobno nazwa „Filo” nic ludziom nie mówiło, a z tytułem „Facet” od razu wiadomo było, o co chodzi. Tak doradziła pani z Ruchu.

Filo oznacza przyjaciela.
Po grecku to wieloznaczny termin: przyjaciel, kochanek i amator czegoś. Na studiach pisałem listy do mojego przyjaciela – kochanka, którego zostawiłem w Gdańsku i adresowałem je używając tego zwrotu. Listy przejęła jego ciotka, która zaczęła coś podejrzewać. Wówczas na studiach uczyłem się greckiego i dałem mu szyfr napisany alfabetem greckim. Pisałem, a on odszyfrowywał. W ten sposób uwieczniłem moje wspomnienie.

Z czasem przy „Filo” zawiązała się organizacja.
W roku 1990 powstała ogólnopolska organizacja Lambda. W całym kraju zaczęły powstawać oddziały. W Gdańsku też. Działalność była głównie wydawnicza, związana z „Filo”. Prowadziliśmy kalendarium wydarzeń w Europie Wschodniej, organizowalaiśmy spotkania filmowe. Na jednym z nich poznałem Leszka Szelińskiego, który w 1991 roku założył z grupą chłopaków prężnie działającą organizację gejowską Inicjatywa Gdańska. Oni przejęli po nas ster.

To znaczy, że wycofałeś się z działań?
Tak, wycofałem sie z działań. Tym bardziej, że stracilem pracę wówczas i był to dla mnie ważniejszy problem. Dzieki pomocy przyjaciół został na szczęście rozwiązany. Zauważyłem też, że znacznie młodsi ode mnie chłopcy z Inicjatywy Gdańskiej działają bardzo prężnie i mądrze, wykorzystując nowe możliwości.

Jak się odnajdujesz w dzisiejszych czasach?
Na pewno nie zaliczam sie do tych „dziadków” , którzy z rozrzewnieniem wspominają czasy młodości. Mam do niej rozsądny dystans. Pracuję zawodowo, uczęszczam do lokali gejowskich, uczestniczę w życiu kulturalnym nie tylko w moim mieście, spotykam się z przyjaciółmi – starymi i nowymi. Tylko czasami żałuję, że nie jestem młodszy.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (33)
ig-2019 nif beyond_border maroakustyk ja_to_ja clubkiddy lechuuu nusemertxe lelitapetit walpurg
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (14)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
10.05.2011 7:29 tomek_van_doren
PS. dużo bym dał żeby poznać datę urodzenia pana od Filo ;>
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
25.04.2011 14:34 tomek_van_doren
poprosiłem o ujawnienie kartotek i poszli. Ponarzekali, pozrzędzili, a jak już pozytywa zobaczyli, że chcę się czegoś dowiedzieć to drep drep, idą se, nie przyjmują tego do wiadomości, to niemożliwe i w ogóle nie warto ujawniać kartotek, bo ta dzisiejsza gejówka taka zgniła moralnie i bez szacunku do starszych :P
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
20.04.2011 15:11 vito212121
Tomek ma jednak racje taka, ze mlode pokolenie nie ejst zainteresowane dzialaczami gay z czasow komuny. Nie tyle, nie mozna o nich sie niczego dowiedziec, bo mozna, owszem, ale to jest nudne dla mlodych ludzi. Spojrzcie na ilosc komentarzy. Tak to juz jest, liczy sie to co sie komus przydaje...a taki dzialacz z czasow komuny.........nawet jesli cos zrobil...to bylo minelo...ludzie nie chca zyc idealami...i tu ich rozumiem, maja dosc harwejow milkow i innych kisieli!!! chca byc ladni, bogaci i inteligentni i moc zyc otwarcie jako geje! i ten pragmatyczny punkt widzenia nalezy popierac. kazdy kto zainteresowany jest czyms wiecej, jak madrosc czy uczucia, bedzie i o to sie staral, a dzialacze homo z minionych lat........to naprawde nie ma juz zadnego znaczenia i w sumie dawniej tez nie mieli oni zadnego znaczenia. dobrze chcieli i tyle. swiat sie zmienil!! dzis homo to juz nie subkultura ludzi po 40 dymajacych sie w kiblach, ale dumni, piekni, mlodzi inteligentni ludzie, nie uwazajacy sie w niczym za gorszych od hetero i zadajacy rownych z heterolami praw, zatem powiew przeszlosci nijak nie jest z tym koherentny.
cytuj zgłoś 1 0
walpurg
17.04.2011 11:09 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
tomek_van_doren, a cóż za problem? Gdybyś czas poświęcony na pisanie swoich 6 postów poświecił na poszukanie informacji o bohaterze wywiadu i napisał o nim hasło do Wikipedii, to już w internecie coś by na jego temat było.

Internetu nie tworzy jakiś tajny ośrodek zatrudniający ludzi na etatach. Internet tworzymy my - ty, ja, inni. Jeśli czegoś w sieci brakuje, to to stwórz!

A "Filo"/"Facet" to były fajne gazety - miały lepszy papier od "Inaczej" i publikowały o wiele odważniejsze akty. Miały za to mniej publicystyki i "dydaktyki". Ale w latach 90. był to jeden z obowiązkowych tytułów. Wtedy kupowało się "Inaczej", "Filo"/"Faceta" i "Nowego Mena". Potem doszedł "Adam". Te 3-4 pisma miesięcznie wychowały całe pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
15.04.2011 12:34 tomek_van_doren
Znaczy są np. na polskim necie informacje o takich działaczach jak Waldemar Zboralski, jeden z założycieli WRH, ale mi chodzi o jeszcze wcześniejszych i starszych (hmmm albo po prostu jeszcze wcześniejszych), tak jak ten Kisiel.
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
15.04.2011 12:32 tomek_van_doren
gejowaty:
jest mi wstyd za dzisiejszych mlodych gejow , dla nich jak ktos ma powyzej 40 tki to powinien juz nie zyc


Mam nadzieję, że nie odebrałeś tak mojej wypowiedzi. Po prostu jakoś tak żadnego infa o nim, no dobra to jest pierwsze. Taki ''amerykaniec'' Harry Hay to też stare pokolenie, żył bodajrze od 1912 do 2002, jeden z najwcześniejszych aktywistów gejowskich'' w Stanach Zjednoczonych, ale o nim to na necie można już trochę wyczytać, a o starych polskich taka pustka, aż odniosłem wrażenie jakby to byli konserwatywni geje, typu nie obnosić się, że niby jest jakiś aktywizm, no ale ''mimo wszystko nie obnośmy się z tym za bardzo'' hehe.

Tak w sumie to może ten artykuł coś zmieni i będzie można wyczytać o starych polskich aktywistach coraz więcej i więcej. No ta. Ujawniaj pan swoje teczki i nie marudź. Z pozdrowieniami Tomek van Doren :*** hehe
cytuj zgłoś 2 1
buszujacy89
15.04.2011 12:18 buszujacy89 (36) Warszawa
Ja namawiam Ciebie, Jacek, opublikuj to... nie warto żeby się coś takiego zmarnowało
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.04.2011 21:19 tomek_van_doren
PS. Ile ten Kisiel ma lat o co pytałem w ocenzurowanym poście?
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
14.04.2011 20:07 gejowaty
jest mi wstyd za dzisiejszych mlodych gejow , dla nich jak ktos ma powyzej 40 tki to powinien juz nie zyc , Ryszard dzialal i to ostro wtedy gdy dzisiejsi mlodzi geje robili w pieluchy , ja sam mam ogromne archiwum gejowskie z mojej łodzkiej dzialalnosci, niektorzy namawiaja mnie aby wszystko poskanowac i wrzucic do netu ale juz wiem , ze to nikogo nie obchodzi, archiwum pozostanie w moim biurku , Ryszard to jest nasza tozsamosc i historia nalezy mu sie medal za zaslugi pozdrawiam Jacek Solista
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
13.04.2011 14:24 tomek_van_doren
No i znowu mnie ocenzurowano ;((
cytuj zgłoś 2 1
  • 1
  • 2
Wywiad ukazał się w najnowszym numerze magazynu „Replika”
Autor
Wywiad ukazał się w najnowszym numerze magazynu „Replika”
dostępnym w klubach LGBT-friendly i w prenumeracie.
Roczna prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” wraz z prezentem prosto do domu.
Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Fundacja Replika, numer konta: 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

Redakcja portalu queer.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
www.replika.org.pl
TAGIWięcej
filo historia prl replika ryszard kisiel wywiad
Powiązane
Obraz Środa, 31.07.2013 Spowiedź Obraz Wtorek, 11.01.2011 Wywiady Repliki: Andrzej Selerowicz Obraz Poniedziałek, 08.02.2010 Samcołożnicy i homoeroci Obraz Poniedziałek, 08.08.2022 O Grodzkiej i Biedroniu będziemy czytać w podręcznikach do historii: Prezydent Aleksander Kwaśniewski na okładce Repliki Obraz Piątek, 03.06.2022 Greta Burzyńska, Helena Urbańska, Marcjanna Lelek - Wyoutowane aktorki na okładce najnowszej Repliki
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności