Niedzielną paradę równości w Belgradzie – drugą w historii tego kraju - zaatakowały radykalne bojówki. Portal gazeta.pl informował, że ponad 100 osób aresztowano, było wielu rannych. Kilkugodzinne zamieszki przeniosły się nawet z centrum do innych dzielnic miasta. Skandowano „Śmierć homoseksualistom”. W użyciu były cegły, kamienie, koktajle Mołotowa, wybijano szyby w sklepach, podpalano samochody. Słychać też było nacjonalistyczne pieśni i… strzały. - To naprawdę smutny dzień dla Serbii - powiedział minister obrony Dragan Sutanovac. Prezydent Serbii Boris Tadic potępił "wandalizm" i obiecał, że ekstremiści zostaną aresztowani i ukarani.W najbliższych dniach Inna Strona opublikuje relację z tegorocznej belgradzkiej parady naszego serbskiego przyjaciela – Petara Mitrića. Tymczasem zamieszczamy tekst Petara o belgradzkich paradach opublikowany w zeszłym roku w „Replice”.Pierwsza próba zorganizowania parady gej/les w Belgradzie miała miejsce w 2001 r. – niedługo po odsunięciu Milosevica od władzy, gdy Serbów, w tym również tych o nieheteroseksualnej orientacji, ogarnęła euforia budowania demokratycznego społeczeństwa. Działacze LGBT z zapałem zabrali się za otwieranie nowego rozdziału swego państwa, ale
demonstrację z czerwca 2001 r. świat zapamiętał jako „krwawą paradę”. Jej uczestnicy zostali brutalnie pobici, podobnie zresztą jak bierni i nieporadni policjanci, którzy mieli strzec bezpieczeństwa. Nikt nie został aresztowany ani osądzony.
20 września 2009 r. miało dojść do drugiej parady w Belgradzie. Postanowiono, że będzie ona jak najmniej „gejowska”. Nadano jej neutralną nazwę „Pochód Dumy”, a
kampania promocyjna kładła nacisk na podobieństwa (a nie różnice) między osobami homo i hetero. Organizatorzy podkreślali, że nie zamierzają „prowokować” kolorowymi strojami i obcisłymi spodniami, nie są „odszczepieńcami” ani „buntownikami”. Przeciwnie – chcą przestrzegać heteroseksualnych reguł, głosować na heteroseksualnych polityków, chodzić heteroseksualnymi ulicami… W zamian chcieliby jedynie nie być bici bez powodu.
Tak kompromisowa postawa nie podobała się wielu frakcjom ruchu LGBT. Jedni (ci bardziej lewicowi czy anarchistyczni) argumentowali, że Serbia nie jest jeszcze gotowa na „takie” wydarzenie. Inni - wśród nich nieliczne osoby, które miały okazję uczestniczyć w paradzie berlińskiej, wiedeńskiej albo kopenhaskiej – narzekali na zbytnio heteroseksualny charakter belgradzkiej parady, na której zabraknie „piór, cekinów i gołych tyłeczków”. W rezultacie kilka dumnych organizacji gejowskich opuściło Zarząd Organizacji Parady, kilka innych zostało z niego wydalonych. Tak więc
organizacja pochodu została w rękach paru organizacji lesbijskich. Jeszcze raz Serbia pokazała, że kobiety są odważniejsze i bardziej wytrwałe niż mężczyźni – mięczaki.
Jednak to nie wewnątrzśrodowiskowe awantury zabiły paradę. Mimo sporów, wszystkie organizacje potwierdziły swój udział w niej. Mordercami parady są: niedorozwinięte serbskie państwo, zacofana serbska mentalność oraz niezmierzone pokłady serbskiej frustracji i paranoi.
Aby uniknąć rozlewu krwi czyli powtórki z 2001 r., organizatorzy ściśle współpracowali z policją. Na początku wszystko szło dobrze. Minister Spraw Wewnętrznych, Ivica Dačić obiecał, że ok. 4 tysięcy policjantów będzie ochraniać paradę. Po czym rozpoczęła się antyparadowa kampania.
Ultranacjonaliści i klerykofaszyści (dodam, że jedna z ich organizacji współpracuje z Narodowym Odrodzeniem Polski)
przy wsparciu chuliganów „udekorowali” miasto napisami typu: „Czekamy na was!” , „Stop gejowskiej paradzie w Serbii!”, „Zabić pedała” itp. Oddano im głos w niemal każdej serbskiej gazecie i stacji telewizyjnej. Wiele partii wzięło stronę ekstremistów, uzasadniając to tym, że młodzi, „niewinni” Serbowie mają prawo do swoich poglądów… Inne partie wybrały tzw. „neutralność”, czyli po prostu milczenie.
Na niecałe 24 godziny przed pochodem jego organizatorzy otrzymali pismo z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, że
parada musi zostać odwołana, ponieważ siły porządkowe nie będą w stanie uchronić uczestników przed zapowiadanym rozlewem krwi. Jednocześnie zaproponowano zmianę miejsca demonstracji – na łąkę u zbiegu rzek Sawy i Dunaju, tzw. Ušće, czyli dawną pikietę – co uznać należy za szczyt cynizmu, arogancji i hipokryzji. Cały ten sabotaż został dokonany przez tych, którzy niedawno protestowali przeciwko reżimowi Milosevica i walczyli o Serbię, w której przestrzegane będą prawa obywatelskie.
Proeuropejska i prodemokratyczna część opinii publicznej była zszokowana takim obrotem sprawy. Natomiast klerykofaszyści i chuligani kipieli z wściekłości, że pozbawiono ich szansy na „zabijanie pedałów”. Dopuścili się więc kilku ataków na nie dość serbsko lub nie dość heteroseksualnie wyglądających ludzi. Obywatel francuski zmarł, Australijczyk został ciężko pobity.
Krótko mówiąc: „Jedyni geje we wsi", trzymajcie się z dala od Serbii!

Materiał ukazał się w wydawanym przez KPH magazynie "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.
Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.
Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
Nie jest to neologizm, klerykofaszyzm jest terminem określającym mashup katolicyzmu z ideologią totalitarną; co prawda łysi z Serbii są prawosławni, ale przez analogię można to określenie zastosować.
Klerykofaszyzmem można nazwać zjawisko wpieprzania się "duchowieństwa" w życie ludzi, którzy tego wpieprzania się nie chcą, nakładania ograniczeń wypływających z ich własnej doktryny i prób egzekwowania tych zasad różnymi drogami. Środków mają sporo od wpływania na rządzących, poprzez pranie mózgu ciemnej masy moherów, aż do przymykania oka na działania mniej lub bardziej formalnych "bojówek". Polską odmianą klerykofaszyzmu jest katofaszyzm.
A słyszałeś o homofaszyźmie, o homonietolerancji ?
Samych nazw nie słyszałem, ale zjawisko występuje. No przynajmniej jeśli chodzi o nietolerancję. Homoseksualiści są/bywają tak samo nietolerancyjni jak reszta społeczeństwa tyle, że w MNIEJSZYM stopniu ukierunkowują swoją nietolerancje na gejów. Bo ten przegięty, a ten gruby, a to znowu kobieta. A ten homofaszyzm... dla niektórych to organizowanie parad i narzucanie się innym w heteroseksualnym świecie, ale też tzw. poprawność polityczna zakazująca krzywego spojrzenia na geja, czy opowiadania dowcipów o pedałach.
Nie jest to neologizm, klerykofaszyzm jest terminem określającym mashup katolicyzmu z ideologią totalitarną; co prawda łysi z Serbii są prawosławni, ale przez analogię można to określenie zastosować.
Klerykofaszyzmem można nazwać zjawisko wpieprzania się "duchowieństwa" w życie ludzi, którzy tego wpieprzania się nie chcą, nakładania ograniczeń wypływających z ich własnej doktryny i prób egzekwowania tych zasad różnymi drogami. Środków mają sporo od wpływania na rządzących, poprzez pranie mózgu ciemnej masy moherów, aż do przymykania oka na działania mniej lub bardziej formalnych "bojówek". Polską odmianą klerykofaszyzmu jest katofaszyzm.
A słyszałeś o homofaszyźmie, o homonietolerancji ?
Dobrze powiedziałaś,ale jak widać nie każdy wychodzi z tego założenia.Współczuje ludziom którzy tam mieszkają,ponieważ my narzekamy że nie dają nam prawa do zawierania związków partnerskich,a w Serbii nawet nie maja prawa pokazać się że są takimi samymi ludźmi jak wszyscy,ponieważ grozi to pobiciem lub czymś gorszym:( Chory Kraj Współczuje:(
Nie jest to neologizm, klerykofaszyzm jest terminem określającym mashup katolicyzmu z ideologią totalitarną; co prawda łysi z Serbii są prawosławni, ale przez analogię można to określenie zastosować.
Klerykofaszyzmem można nazwać zjawisko wpieprzania się "duchowieństwa" w życie ludzi, którzy tego wpieprzania się nie chcą, nakładania ograniczeń wypływających z ich własnej doktryny i prób egzekwowania tych zasad różnymi drogami. Środków mają sporo od wpływania na rządzących, poprzez pranie mózgu ciemnej masy moherów, aż do przymykania oka na działania mniej lub bardziej formalnych "bojówek". Polską odmianą klerykofaszyzmu jest katofaszyzm.
Nie jest to neologizm, klerykofaszyzm jest terminem określającym mashup katolicyzmu z ideologią totalitarną; co prawda łysi z Serbii są prawosławni, ale przez analogię można to określenie zastosować.