Co czwarty Polak zna jakiegoś geja lub lesbijkę, jedna trzecia uważa, że środowiska LGBT powinny mieć prawo do manifestacji publicznych, 45 proc. popiera pomysł związków partnerskich – tak wyglądają wyniki najnowszego badania CBOS o postawach Polaków wobec gejów i lesbijek.
24 proc. ankietowanych twierdzi, że
zna geja lub lesbijkę, co w porównaniu z badaniami z lat 2005 i 2008 jest znacznym postępem (wtedy odpowiednio 16 proc. i 15 proc.). Znajomość ta jest częstsza u ludzi młodszych (25-34 lat), wykształconych, zamieszkałych w większych miastach.

źródło: CBOS, "Postawy wobec gejów i lesbijek", 95/2010, str. 1
30 proc. uważa, że środowiska LGBT powinny mieć prawo do
manifestacji publicznych,
64 proc. jest temu przeciwna, podobnie ze stosunkiem ankietowanych do publicznego okazywania swojego sposobu życia przez pary jednopłciowe –
29 proc. za,
64 proc. przeciwko. Wynik ten i tak jest o parę punktów lepszy w odniesieniu do lat 2005 i 2008, kiedy poparcie Polaków dla publicznych manifestacji mniejszości oscylowało wokół 20 proc. Zapewne nie bez znaczenia pozostaje tu fakt zakazanej parady w Warszawie i w Poznaniu w 2005 roku oraz późniejszy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał stwierdził, że władze Warszawy naruszyły Europejską Konwencję Praw Człowieka zakazując Parady Równości, a tym samym skierował uwagę społeczeństwa nie tylko na problem wolności zgromadzeń, ale w ogóle na mniejszości seksualne w Polsce. Wyniki te zwłaszcza są interesujące w kontekście zbliżającej się wielkimi krokami Europride w stolicy.
PracaCBOS zapytał Polaków także o ich zdanie na temat możliwej
dyskryminacji zawodowej środowisk LGBT.
44 proc. ankietowanych uważa, że są zawody, których nie powinni wykonywać geje,
36 proc. wskazuje też na zawody, które powinny byc niedostępne dla lesbijek. Tu okazało się, że najbardziej uprzedzeni są mężczyźni. Osoby do 34 roku życia, mieszkający w dużych miastach, niepraktykujący religijnie i prywatni przedsiębiorcy – to grupy, które nie zgadzają się na dyskryminację zawodową gejów. Na jakie zawody najczęściej wskazywali badani? Widać, że w społeczeństwie ciągle żywe są stereotypy: nauczyciel, katecheta, pedagog, opiekun, wychowawca, lekarz, pielęgniarka, żołnierz, policjant, polityk, urzędnik – na tych stanowiskach ankietowani nie chcieliby widzieć geja albo lesbijki. Równocześnie
76 proc. nie miałoby nic przeciwko, żeby gej lub lesbijka pracowali w tej samej firmie, byli ich bezpośrednimi współpracownikami (70 proc.) lub przełożonymi (67 proc.). A jak z tolerancją w pracy? Ponad połowa badanych (
51 proc.) uważa, że osoba homoseksualna byłaby w ich pracy tak samo traktowana jak inni pracownicy, a 27 proc. uznało, że gorzej. Inaczej wyniki wyglądają w przypadku ogólnego wrażenia badanych o dyskryminacji w pracy mniejszości seksualnych –
45 proc. uważa, że traktowani są gorzej niż inni pracownicy, 28 proc., że tak samo jak inni pracownicy.
Związki, adopcja i seks45 proc. ankietowanych uważa, że
powinno istnieć prawo, które umożliwiłoby osobom tej samej płci zawieranie związków, dających możliwość wspólnego opodatkowania, dziedziczenia.
47 proc. jest przeciwko takim pomysłom. Co ciekawe – od 2005 roku nie zmieniła się liczba przeciwników związków partnerskich, natomiast przybywa zwolenników. Większy sprzeciw wzbudziły małżeństwa jednopłciowe i adopcja –
78 proc. badanych jest przeciwko małżeństwom par jednopłciowych, a
89 proc. przeciwko adopcji przez takie pary dzieci. W badaniu CBOS pojawiło się także pytanie o to czy... pary jednopłciowe powinny mieć prawo uprawiać seks –
42 proc. sprzeciwiło się takiemu pomysłowi, ale
37 proc. chętnie zabroniłoby współżycia gejom i lesbijkom.
Ankietowani Polacy raczej uważają homoseksualność za odstępstwo od normy –
86 proc., ale
63 proc. tych osób uważa, że należy ją tolerować (przy 23 proc. przeciwników).
8 proc. uznaje homoseksualność za coś normalnego.

źródło: CBOS, "Postawy wobec gejów i lesbijek", 95/2010, str. 14
W większości odpowiedzi pozytywnych wobec gejów i lesbijek miało znaczenie, że ankietowani znają takie osoby.
"Najnowsze badania CBOS wskazują na dalszą poprawę stosunku społeczeństwa do osób homoseksualnych. Taka stopniowa poprawa obserwowana była w od demokratycznego przełomu do roku 2005, kiedy to po objęciu rządów przez PiS i otwartej homofobii osób piastujących najwyższe urzędy w państwie nastąpił wzrost postaw homofobicznych. Po 2007 roku powrócił trend wzrastającej akceptacji dla widzialności środowisk LGBT i ich postulatów. To bardzo optymistycznie nastraja na przyszłość, niemniej jednak pamiętać należy, że zmiana ta musi być podtrzymywana m.in. poprzez działania edukacyjne" - podkreśla w komentarzu dla IS socjolog
Jacek Kochanowski, który zwraca także uwagę na rolę "widzialności" gejów i lesbijek w życiu codziennym:
" Osobisty kontakt pozwala przełamać wiele uprzedzeń i zobaczyć, że bez względu na styl życia, typ tworzonego związku i system wartości "inny" może być wspaniałym przyjacielem czy dobrym pracodawcą." "Natomiast nie ekscytowałbym się za bardzo tym, że większość deklaruje, że homoseksualizm nie jest "normą" w naszym społeczeństwie. W moim przekonaniu chodzi o normę w znaczeniu społecznym, a zatem o to, że homoseksualność większości Polek i Polaków wciąż wydaje się czymś dziwnym, niecodziennym, marginalnym. Wciąż zyjemy w społeczeństwie, gdzie zakłada się i oczekuje się tego, że wszyscy są heteroseksualni, a zatem w społeczeństwie hetero-normy, heteronormatywnym. Niemniej obserwowane trendy zmiany postaw nastrajają pozytywnie" – dodaje Kochanowski.
Pozytywnie do wyniku badań odnosi się także
Tomasz Szypuła z Kampanii Przeciw Homofobii:
"Generalnie pomału postawy i poglądy Polaków zmieniają się na lepsze. Np. 1/4
osób zna geja albo lesbijkę osobiście. Blisko połowa popiera związki partnerskie. To bardzo dobry punkt wyjścia do dyskusji o związkach partnerskich. Z drugiej strony martwi mnie 37 procent Polaków, którzy w ogóle chcą zakazania kontaktów homoseksualnych i 44 procent, które chciałoby nam ograniczyć dostęp do niektórych zawodów, w tym nauczyciela. To dużo. Badanie to pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku, choć wolniej niż byśmy chcieli. Dlatego uważam, że EuroPride jest dla nas dużą szansą na przyspieszenie zmian."Bardzo ciekawy głos odnośnie badania pojawił się w
katolickim serwisie informacyjnym: Cezary Gawryś, publicysta katolickiego miesięcznika "Więź", stwierdził że wzrost tolerancji wobec zjawiska homoseksualizmu to dobry znak:
"Niechęć do osób homoseksualnych, związana ściśle z lękiem, i dlatego słusznie zwana homofobią, opiera się w dużym stopniu na stereotypach i dlatego słabnie, gdy kogoś takiego poznamy osobiście. Ci, którzy znają jakiegoś geja lub lesbijkę, rzadziej niż nieznający takich osób deklarują, że nie zgodziliby się pracować z osobą homoseksualną. Negatywne stereotypy pryskają po zetknięciu się z konkretnym wartościowym człowiekiem, budzącym szacunek i empatię" - podkreślił publicysta, dodając przy tym:
""A skoro istnieją negatywne stereotypy na temat homoseksualizmu, działające na trzy czwarte społeczeństwa, potrzebne jest głośne przypominanie z ambon o stanowisku Kościoła, który w Katechizmie Kościoła Katolickiego nawołuje do 'szacunku, delikatności i współczucia' wobec takich osób."Opracowano na podstawie badania CBOS "Postawy wobec gejów i lesbijek". Badanie przeprowadzono w dniach 8-9 kwietnia 2010 roku na liczącej 1056 osób próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.(md)
nie, sondaże przedwyborcze z reguły są na grupie tego samego rzędu wielkości 1000-2000 osób.
Jak sondaże przedwyborcze mają się do rzeczywistości, to już nieraz widziałem, także tym bardziej nie ufam temu.
A już ten tekst z katolickiej stronki, a ściślej fragment z katechizmu o współczuciu rozwalił mnie dogłębnie! To taki lukrowany cyjanek na nasze bolączki...:D Takie teksty to może rzucać siostra Dorota z klanu :D
Pozdrawiam wszystkich właścicieli pastelowych domków ! :D
zastanawia mnie, czy w tym badaniu brały udział także osoby homoseksualne, bo mam wrażenie, że gdyby przeprowadzić je wyłącznie na heteroseksualistach wyniki byłyby jeszcze gorsze;/
http://katarzynaformela.blox.pl/2010/07/Zwiazki-na-T(...)TAK.html
nie, sondaże przedwyborcze z reguły są na grupie tego samego rzędu wielkości 1000-2000 osób.
to i tak moim zdaniem trochę za mało
http://katarzynaformela.blox.pl/2010/07/MIEDZYNARODOWA- KONFERENCJA-POLITYCZNA-LGBT-W.html