Zaczął się nowy rok i coraz częściej zadajemy sobie pytanie, co nam on przyniesie. Nam, którzy należymy do środowiska LGBT i chcemy mieć prawo w demokratycznym społeczeństwie do korzystania ze wszystkich przywilejów i jednoczesnej identyfikacji jako geje i lesbijki. Uważam, że w 2008 roku najważniejszym zadaniem będzie skonsolidowanie się środowiska LGBT wokół celu nadrzędnego: legalizacji związków partnerskich...
- Tomasz Raczek -
Zaczął się nowy rok i coraz częściej zadajemy sobie pytanie, co nam on przyniesie. Nam, którzy należymy do środowiska LGBT i chcemy mieć prawo w demokratycznym społeczeństwie do korzystania ze wszystkich przywilejów i jednoczesnej identyfikacji jako geje i lesbijki.
Uważam, że w 2008 roku najważniejszym zadaniem będzie skonsolidowanie się środowiska LGBT wokół celu nadrzędnego: legalizacji związków partnerskich. Bo mimo że nie wszyscy geje (szczególnie młodzi) są nimi zainteresowani, to jednak właśnie ten akt prawny może najskuteczniej zmienić sposób postrzegania homoseksualizmu w polskich głowach.
Czy w ogóle jest to możliwe? Mam wrażenie, że tak. I to szybko! Wszystko wskazuje na to, że nastroje społeczne po odsunięciu PIS-u od władzy są dużo bardziej postępowe niż wskazywałoby na to zachowawcze i unikowe postępowanie rządu PO w kwestii gejowskich związków partnerskich.
Sam tego doświadczam, wraz z moim partnerem Marcinem Szczygielskim. Jesienią 2007 roku wyoutowani w mediach na dużą skalę (prasa, internet, radio, programy tv) jako para gejów niejako ZAWARLIŚMY PUBLICZNIE NASZ ZWIĄZEK PARTNERSKI! Choć jeszcze nie jest to potwierdzone odpowiednim prawem, faktycznie tego dokonaliśmy. Ta informacja, to wrażenie zostało zapisane na twardych dyskach w umysłach Polaków. Coś takiego JEST możliwe! To już MA MIEJSCE! Związki partnerskie gejów wcześniej czy później będą w Polsce LEGALNE.
Święta, które właśnie minęły, dały kolejne dowody na to, za ów proces w naszym życiu już się rozpoczął. Mimo że jesteśmy ze sobą od 15 lat, dopiero w tym roku po raz pierwszy wszyscy i na każdym kroku zaczęli nas traktować jako parę. Dostawaliśmy życzenia zaadresowane na oba nasze nazwiska, nasze Mamy podczas Wigilii nie zachowywały się jakby miały do czynienia z sytuacją tymczasową, ale stałą - stosowały zresztą wobec nas cały zestaw "rodzinnych" chwytów, obliczonych na umacnianie związku dzieci: pytanie o wspólne wakacje, inwestycje, mieszkanie. Były też w zauważalny sposób DUMNE z synów. I z tego że są razem. Porównywały wydarzenia w naszym życiu do sytuacji ze wspomnień z życia z naszymi ojcami. Widziały w tym naturalną ciągłość i konsekwencję.
A zatem ten podwójny coming out wywołany napisaniem przez Marcina BERKA i wydaniem tej książki przez nasze wydawnictwo stał się zarazem okazją do przemycenia do zbiorowej wyobraźni Polaków myśli o potrzebie zalegalizowania partnerskich związków gejowskich. Moim zdaniem od tej chwili będzie już łatwiej. Przed nami długa droga, ale koło zamachowe zostało wprawione w ruch. Kręci się. Trzeba tylko uważać, żeby nie zatrzymało się z powodu partykularnych przepychanek. Wierzę jednak, że tak się nie stanie.
Warto poświęcić drobiazgi dla czegoś większego. Warto przymknąć oko na różnice w szczegółach, gdy walczy się o swoje oficjalne istnienie w społeczeństwie. To nieprawda, że teraz jest OK. Że przecież wszystko możemy, że nikt nas nie prześladuje, a kwestie spadkowe można wszak rozwiązać masowym pisaniem testamentów. To polityczna hipokryzja narzucana przez polityków usiłujących pozbyć się tej sprawy, odsunąć ją na bok jako mniej ważną.
Otóż naszą rolą w roku 2008 jest NIE POZWOLIĆ IM TEGO ZROBIĆ: sprawa zalegalizowania związków partnerskich gejów i lesbijek jest tak samo ważna jak kwestie płacowe w górnictwie i medycynie czy polska misja wojskowa w Iraku i Afganistanie. To są wyzwania, z którymi rząd Donalda Tuska będzie musiał się zmierzyć.
Nasza zaś rola polega na tym, by organizować się, konsolidować, działać otwarcie ale nie naiwnie i nie pozwalać wciągać się do rozgrywek prowadzonych na marginesach polskiej sceny politycznej przez pretendersów czyli ludzi usiłujących zdobyć pozycję poprzez zwracanie uwagi na siebie.
Tak często postępują politycy LiD-u. Byłoby źle, gdybyśmy dali się na to nabierać. Przypomina mi to bowiem sytuację kogoś kto oferuje nam przyjaźń i zapewnia, że gdybyśmy byli w kłopocie, to nawet chętnie pożyczy nam pieniądze. Gdy przychodzi ten moment i prosimy o pożyczkę, słyszymy w odpowiedzi - oczywiście, bardzo chętnie, ale akurat nie mam kasy. Mówimy wtedy - ok, może innym razem. Cieszymy się, gdy przychodzi wiadomość, że nasz znajomy wygrał nagrodę pieniężną na loterii. Dzwonimy wtedy ponownie do niego, z nadzieją. Niestety, nie ma dla nas czasu; jest bardzo zajęty. Zapewnia, że oddzwoni, gdy tylko sytuacja się uspokoi. Mija dużo czasu, Wreszcie dzwoni: no teraz możemy się spotkać! Po raz trzeci cieszymy się i znowu pytamy, czy tym razem zgodziłby się pożyczyć trochę kasy, bo potrzebujemy wsparcia. I wtedy słyszymy: ale pech, właśnie skończyły mi się wszystkie pieniądze, które wygrałem: źle zainwestowałem i przepadły. Ale innym razem na pewno, stary, możesz na mnie liczyć...
Tak właśnie wygląda współpraca gejów z działaczami LiD. Dajmy sobie spokój ze złudzeniami! To spośród gejów trzeba wykreować prawdziwego polityka. Silnego, młodego, odważnego. Takiego, który zacznie walkę o nasze prawa od własnego coming outu. I takiego, który spokojnym, nowoczesnym, europejskim działaniem sprawi, że zbiorą się wokół niego prawdziwi działacze-lobbyści i wreszcie wymuszą na sprawujących władzę (kimkolwiek by oni nie byli) zabranie się za legalizację związków partnerskich dla gejów i lesbijek.
Taka jest logika rozwoju europejskiej społeczności w XXI wieku. A Polska, czy to się komuś podoba czy nie, jest CZĘŚCIĄ EUROPY nie tylko pod względem geograficznym, ale także społecznym, gospodarczym i politycznym. Ważne jest jednak, abyśmy zapamiętali: to, czy związki partnerskie gejów i lesbijek zostaną w Polsce zalegalizowane zależy od nas i naszej postawy, nie od rządu Tuska!
Przyszło nam dziś zabrać głos w dyskusji nad legalizacją związków partnerskich tej samej płci. Pragnę wyrazić opinię w tej sprawie, swoje jak i partii o korzeniach socjaldemokratycznych, którą zaszczyt mam reprezentować.
Zacznę jednak o omówienia pokrótce zawartości projektu ustawy.
Projekt zakłada umożliwia zawarcie związku partnerskiego, dla osób tej samej płci, po przez złożenie odpowiedniego wniosku u kierownika Urzędzie Stanu Cywilnego. Takie uregulowanie pozwoli osobie, pozostającej do tej pory w niesformalizowanym związku zabezpieczyć swoje interesy, jak i partnera przed, mogącymi zaistnieć nieszczęśliwymi (wpadkami), nieuniknionymi (np. śmierć) wypadkami.
Partnerzy - przez wiele lat - pracują i w równym stopniu uczestniczą w budowaniu własnego dobrobytu, tworzą wspólnie gospodarstwo domowe itd. Dziś gdy któremuś z nich, lub którejś z nich przydarzy się wypadek, partner – zgodnie z prawem - nie ma prawa dowiedzieć się o stan zdrowia ukochanej osoby. Jedyna jego nadzieja to życzliwość lekarza, gorzej gdy trafi na homofoba.
Zaś gdy przychodzi nieunikniona śmierć druga strona, niejednokrotnie traci – wspólnie wypracowany – dorobek, w postaci mieszkania itp., Gdyż pierwszeństwo do podziału majątku zmarłego ma rodzina. Taka osoba zostaje więc po śmierć najbliższej osoby „na lodzie”, bez mieszkania, i innych przepadłych środkach, a niezbędnych do egzystencji (np. oszczędności). Projekt ustawy unormował by tą niewłaściwą dziś, i niesprawiedliwą sytuację – dyskryminującą setki tysięcy osób pozostających w nieformalnych homoseksualnych związkach - zapewniając możliwość zapobieżenia przepadkowi mienia wspólnie wypracowanego na rzecz rodziny zmarłego.
W sytuacji gdy wieloletni związek osób tej samej płci ulega rozpadowi, a jedna ze stron znalazła by się w sytuacji, która nie umożliwiała by samodzielne zaspokoić własnych potrzeb egzystencjalnych, zyskała by ona prawo do starania się o alimenty, od partnera z którym pozostawała w formalnym związku partnerskim.
Wyznajemy zasadę wolności jednostki w jak największym możliwym zakresie. Granicą wolności obywatela winna być nienaruszalność wolności innego obywatela. Związki partnerskie tej granicy nie naruszając, zyskują naszą aprobatę. Oczywistym więc jest fakt iż opowiadamy się za uchwaleniem projektu ustawy o związkach partnerskich osób tej samej płci, dążąc do zwiększenia sprawiedliwości i równości w społeczeństwie Polskim. "
czyja to może być wypowiedz ?
Pozdrawiam!
...natomiast ABSOLUTNE NIE jeżeli chodzi o adopcję dzieci - i nie muszę się tłumaczyć czemu (jeśli jakiś debil nie rozumie czemu NIE to się tylko utwierdzi w przekonaniu, że jest debilem i ma problem)