Mam na imię Tomek, mieszkam w Koninie. Chciałbym podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami na temat homoseksualizmu. Niektóre osoby fakt bycia gejem ukrywają przed wszystkimi znajomymi. Okłamują oni swoich rówieśników, mówiąc im że "lecą na dziewczyny". Co więcej - gdy ci "normalni" znajomi śmieją się z gejów, to ich (gejów) reakcja na to jest bierna. To bez sensu !!! Jak można słuchać złych słów o sobie samym i wcale nie zareagować??? Trzeba chyba walczyć o swoje prawa !!! Zgadzam się, że to iż jestem gejem jest moją sprawą prywatną i nie każdy musi o tym wiedzieć. Ale akurat ja nie potrafiłem już dłużej okłamywać wszystkich i udawać, że szukam sobie dziewczyny, że chce się ustatkować w życiu, itp... miałem tego po prostu dość. Nie mogłem także wysłuchiwać niekiedy złych rzeczy na temat gejów. Sądzę, że ci wszyscy "normalni" ludzie powinni wiedzieć że geje żyją pośród nich. Dlaczego? Dlatego, aby mieli o gejach lepsze zdanie, gdyż media niekiedy przeinaczają obraz homoseksualisty. Często można zaobserwować w telewizji wizerunek typowego geja, jako osoby kompletnie zniewieściałej (nawet jeśli ktoś jest zniewieściały - czy to jest szkodliwe !? nie sądzę !!).
Przedstawia on obraz mężczyzny któremu na myśli tylko seks (a mężczyźni hetero to niby o czym ciągle myślą ??!).
A tak poważnie - to co pokazuje telewizja jest obrazem zwykle bardzo niekorzystnym dla środowiska homoseksualnego. Pokazywane są parady, na których mężczyźni na pół nago chodzą po ulicach i niemalże publicznie uprawiają seks. Ohyda. Niestety obraz geja tworzony przez media właśnie taki jest. Zatem wcale się nie dziwię, że niektórzy uważają nas za świrów, za ciotki, za ludzi których trzeba tępić, niszczyć... !!!Sądzę jednak, że jest na to rada... można się ujawnić swoim najbliższym znajomym i przyjaciołom!!! Należy im pokazać, że gej wcale nie musi być takim człowiekiem jakiego pokazują w telewizji. Gej to często normalny mężczyzna, z tą jedyną różnicą, że nie zakocha się w kobiecie, tylko w innym mężczyźnie.
Na pewno każdy gej chciałby, aby związki homoseksualne były zalegalizowane. Chciałby być według prawa dla osoby którą bardzo kocha traktowany jak rodzina, móc się wspólnie ze swoim mężczyzną rozliczać z podatku, nosić wspólne nazwisko, czy nawet zawrzeć z nim "ślub". Ale gdy wszyscy geje będą się ukrywali to kto wpadnie na pomysł takiej ustawy dla gejów ??? No, kto ??? Każdy będzie myślał że gejów nie ma, a zatem nie ma potrzeby ani sensu ustanawiać jakichkolwiek praw dla kogoś kto nie istnieje !!!
Jak się możesz łatwo domyśleć, wielu moich znajomych wie że jestem gejem. A matka...?
Z moim facetem (pierwszym) jestem od połowy marca tego roku. Mniej więcej od tamtej pory zacząłem zdawać sobie sprawę, że oszukuje matkę. Dawniej, gdy byłem sam, zawsze dokładnie mówiłem jej gdzie wychodzę i z kim wychodzę. Wiedziała o mnie wszystko... no prawie wszystko; jednakże nie musiałem jej notorycznie okłamywać. Od czasu "posiadania faceta" okłamywałem ją coraz częściej. Nieraz przewijał się w domu temat mojej nowej koleżanki... a w rzeczywistości to jedna z najlepszych przyjaciółek jakie mam. Sam go narzucałem, żeby mieć przykrywkę. Gdy chciałem spotkać się z chłopakiem to zawsze byłem u.... koleżanki :) Z kim zawsze byłem na imprezie ??? Z koleżanką. To była już niemalże moja dziewczyna. Mama zapytała mnie kiedyś:
"Ona ci się podoba, prawda?"
"no hmmm tak sobie, jest po prostu świetną koleżanką"
"czyli dobrze ci się z nią rozmawia i to wszystko?"
Oczywiście to prawda, rozmawia mi się z nią lepiej niż dobrze !!! Jest po prostu osobą na której mogę zawsze polegać i za to jej dziękuję !!!
...z moim facetem spotykałem się niemalże codziennie, więc... okłamywałem matkę... niemalże codziennie. To OKŁAMYWANIE bardzo mnie męczyło. Przecież ja wcześniej nigdy nie kłamałem, bo nie musiałem. A czy teraz muszę oszukiwać moją Matkę ??? Co złego zrobiłem ??? Tak dalej być nie może !!! Dość tego !!! Mam tyle grzechów na sumieniu że nie chodzę już wcale do kościoła. Kościół też przecież kłamie, narzuca fałszywe ideologie. Według kościoła homoseksualizm jest uleczalny, traktowany jako choroba. To obłudne i nieprawdziwe... ale nie będę dalej rozwijał tego tematu, przynajmniej nie teraz.
...dzisiejszy dzień przeleciał mi jak we mgle... dosłownie. Ale dlatego, że dużo się w nim wydarzyło. Stało się coś, co bardzo zaważy na moim przyszłym życiu. Zacznę może od tego, że w Warszawie mam rodzinę. Kilka dni temu postanowiłem tam wpaść na wakacje. Pojechałem z matką, gdyż akurat wzięła w tym czasie urlop. Było fajnie. Spotykałem się tam z moją bardzo dobrą przyjaciółką, która zawsze jest dla mnie podporą w trudnych chwilach. No i co tu mówić, fajnie jest w Warszawie. Lubię duże miasta, a szczególnie ich anonimowość. Gdy siedziałem w kawiarence internetowej i byłem na gejczacie to niekiedy inni internauci siedzący w kawiarence mnie zidentyfikowali. Słyszałem, jak niekiedy szeptali pod nosem, że koło nich siedzi gej. Ale mi oczywiście to nie przeszkadzało... taki już jestem, że mam to wszystko gdzieś. Nie miałem wcale zamiaru się ukrywać przed nimi bo to bez sensu... jak się okazało jednak byli to ludzie tolerancyjni. Miałem szczęście.
Matce też się bardzo podobało w Warszawie. Spędziłem z nią dużo czasu. Ja miałem być w Stolicy do niedzieli, a matka wróciła do Konina (miejsca zamieszkania) już w czwartek. Była w dobrym nastroju, wręcz w wyśmienitym. Świeżo wypoczęta, po urlopie. To chyba najlepszy moment, żeby wyjść z ukrycia, czyż nie ???
Pomyślałem o tym już wcześniej i przed naszym wspólnym wyjazdem z Konina do Warszawy nieco się przygotowałem. Napisałem mamie liścik z wyjaśnieniami. Zakomunikowałem jej, że nie będę miał żony ani dzieci bo jestem gejem. Zapewniłem, że to nie jest wcale jej wina i żeby się nie martwiła, bo bardzo ją kocham i nie mam żadnych problemów związanych z faktem że jestem gejem.
Dzisiaj rano matka owy liścik zobaczyła. Może lepsza byłaby rozmowa w 4 oczy aniżeli taki list, jednak nie miałem na to odwagi..... O godzinie 7 rano zadzwoniła do mnie, do Warszawy. Mówiła do mnie zrozpaczona, cała we łzach:
"Wracaj natychmiast do konina najbliższym pociągiem"
Nigdy w życiu nie zapomnę tych słów, tego tonu głosu. Nie powiem żeby było to dla mnie i dla niej przyjemne.... ale cóż, "sam się o to prosiłem" - pomyślałem i rzekłem: "już jadę, mamo. O nic się nie martw"
Szybciutko się spakowałem i pędem do Konina, bo matka mnie potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek. Była to chyba najtrudniejsza podróż pociągiem jaką odbyłem. Nie dość że temperatura w pociągu strasznie wysoka, upał jak cholera, a jeszcze to co się działo w moich myślach przeszywało mnie na wylot. Wiedziałem, że muszę z matką porozmawiać i wszystko jej wytłumaczyć najlepiej jak tylko potrafię. Sam sobie wymyślałem ewentualne pytania jakie może mi zadać i szukałem na nie rozsądnych odpowiedzi.
18 lipca 2003. Zajechałem do Konina. Idę do domu. Już z daleka widzę matkę czekającą na mnie w oknie. Ma na głowie niebieską chustę - zawsze ją ubiera gdy potwornie boli ją głowa. Podchodzę do klatki, chcę zadzwonić domofonem, a tu drzwi otwierają się same. Idę po schodach na czwarte piętro. Może tak - staram się iść, bo nogi mi się uginają. Nie wiem co powiedzieć. Staram się nie płakać ale chyba marnie mi to wychodzi. Jestem już na górze, pukam do drzwi, otwieram je:
- "Cześć mamo !!! Wróciłem"
Matka podchodzi. Po jej oczach widać, że długo płakała. "Jak dobrze że jesteś" - słyszę od niej - "...musimy natychmiast porozmawiać". W tym momencie wybucha wielka rozpacz. Było to dla mnie bardzo smutne. Patrzyłem jak matka płacze, a nie mogłem nic zrobić. Mówiłem jej że wszystko będzie dobrze, że już się pogodziłem z faktem byciem gejem, ale ona nadal płakała. W ogóle mnie nie słuchała, była w ogromnym szoku:
- "Wszystko będzie jak dawniej mamo, zobaczysz. Nie martw się o mnie, ja sobie poradzę, cały czas sobie przecież radziłem"
Po pewnym czasie matka się trochę uspokoiła. Zaczęła się bardzo ważna dyskusja:
- "czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałeś ?"
- "nie byłem gotów, mamo, nie chciałem cię martwić, sam jeszcze nie potrafiłem się określić,
ale teraz doszedłem do wniosku że wiem kim jestem i nie mogę cię już dłużej tak oszukiwać... czy dobrze zrobiłem mówiąc ci to ???"
- "tak synku, dobrze..."
Potem usłyszałem:
- "czy masz partnera seksualnego ? Wiem doskonale, że geje mają wielu partnerów, zmieniają ich często gdyż szukają czegoś nowego, roznoszą różne choroby"
- "mamo, nie martw się o mnie, nic mi nie jest; a poza tym nie wierz w telewizję bo to wielkie kłamstwo; to że jestem gejem nie znaczy iż muszę ciągle zmieniać partnerów, w ogóle skąd ci takie coś przyszło do głowy ???
- "chcę ci pomóc, trzeba ci jakoś pomóc synku"
- "mamo !!! Nie ma wcale powodu żeby mi pomagać, gdyż ja siebie już zaakceptowałem; dawniej próbowałem z tym walczyć i wiem dobrze że to nie ma sensu, nie da się już nic zrobić; uważam zatem temat za zamknięty !!! Nie próbuj mnie nigdy leczyć !!! Ja przecież wcale nie chciałem być gejem, ale skoro nim jestem to nic na to nie poradzę"
Potem padły też pytania dotyczące moich znajomych:
- "co cię łączy z Robertem ???"(o Robercie pisałem w poprzednich opowiadaniach, to mój najlepszy kumpel, gej)
- "a niby co by nas miało łączyć ??? nie rozumiem..."
- "teraz gdy jakiś znajomy do ciebie przyjdzie to będę myślała że jest gejem"
- "ja wcale nie rozgraniczam znajomych na gejów i nie-gejów, znajomi to znajomi, proszę patrz na wszystkich jednakowo...!"
Potem zapewniałem matkę że nie jest wcale niczemu winna, ale ona nie chciała mi uwierzyć. Powiedziałem, że mam na ten temat sporą wiedzę gdyż od kilku lat dużo o tym czytałem, i właśnie dlatego powinna mi zaufać i uwierzyć w to co mówię !
Wieczorem chciałem koniecznie gdzieś wyjść, spotkać się z facetem i koleżanką, bo nie widziałem ich jakiś czas (byłem w Warszawie). Ponadto ja także musiałem jakoś odreagować całą sytuację. Matka nawet mnie nie spytała z kim wychodzę... pewnie nie chciała nawet wiedzieć. Powiedziała tylko, żebym nie wracał tak późno jak zawsze. Tak też zrobiłem. Wróciłem do domu dużo wcześniej niż zwykle pomimo że bardzo chciałem wrócić późno, albo nawet wcale nie wracać.... Włączyłem komputer i zacząłem pisać ten oto tekst.
Co aktualnie czuję???
Ogromną ulgę !!! Nie muszę już oszukiwać najbliższej mi osoby. Ani znajomych, ani matki !!! Bardzo mi jest jej żal, i wiem że teraz czeka mnie - a przede wszystkim ją - trudny okres. Będzie musiała mnie zaakceptować i pogodzić się, że jej syn jest gejem. Całe szczęście mam brata, który jest z dziewczyną już od kilku lat. Chociaż on umożliwi jej bycie babcią. Bo ja raczej nie wypełnię tej roli...
Czy żałuję mego kroku ???
Absolutnie NIE ŻAŁUJĘ !!! Matka powiedziała mi że mnie nadal tak samo kocha tylko muszę jej dać czasu. Wcale się jej nie dziwię. Ja odkrywałem swoje gejostwo dość długo i było mi bardzo ciężko; ona dowiedziała się o tym w ciągu kilku minut, tak nagle, niespodziewanie. Wieczorem rozmawialiśmy już dosyć normalnie, na różne tematy, wcale nie o gejach. Myślę zatem, że wszystko się ułoży i będzie jak dawniej a nawet lepiej. To tylko kwestia czasu.
Parę minut temu dostałem SMSa od Krissa (kolega internetowy z Lublina). To w dużej części dzięki niemu postanowiłem ujawnić się przed matką. On również ujawnił się swoim rodzicom. Opisuje to na stronie http://radosny.gay.w.interia.pl. Kriss poinformował swoją matkę o moim dzisiejszym wyczynie, a ona mi pogratulowała. Życzę wszystkim takich matek jaką ma Kriss. Gość ten wyszedł z ukrycia nie tylko przed matką, ale przed całą swoją rodziną, przed znajomymi, przyjaciółmi, i absolutnie tego NIE ŻAŁUJE !!! Jego życie znacznie się zmieniło, oczywiście na lepsze. Myślę że takich ludzi powinno być więcej. Wtedy życie gejów uległoby znacznej poprawie. Moglibyśmy chodzić za ręce na ulicach i nie wzbudzać tym żadnych emocji (no, chyba że te pozytywne). Jak się potoczy nasze życie - to zależy wyłącznie od nas samych. Nie zmarnujmy go !!!
Następnego dnia, 19 lipca 2003:
...dziś był drugi dzień od kiedy moja matka wie że jestem gejem.
Co się zmieniło ?
Oczywiście minęło za mało czasu by coś konkretnego zauważyć, ale... mogę chyba stwierdzić że momentami wydawało mi się, iż matka jest jeszcze bardziej opiekuńcza niż zwykle. Chciała mi pomóc w rzeczach i czynnościach, w których wcześniej mi nie pomagała. Była niekiedy wyjątkowo miła i sypała mi jakieś komplementy. Ona siebie wini za to że jestem gejem i chyba chce mi teraz to wynagrodzić. Ale właśnie nie o to chodzi !!! Nie powinna czuć się wcale winna. Muszę jej takie myślenie wyperswadować. Ale niby jak, skoro dziś była jeszcze bardziej opiekuńcza niż zwykle ??? A to źle !!! Nie wiem zbytnio co robić, ale coś się wymyśli. Zdziwiło mnie to, że dziś ani razu nie był poruszony temat mojego gejostwa. Nawet podczas dwóch godzin jazdy samochodem rozmawialiśmy o innych sprawach, ale nie o tej wczorajszej... zupełnie jakby matka zapomniała o wczorajszym dniu. Myślę, że musi minąć na prawdę sporo czasu zanim wszystko się ułoży i będzie widać pozytywne efekty mojego wyjścia z ukrycia. Ale oczywiście podtrzymuję moje zdanie, że nie żałuję tego kroku. Było warto. Już dosyć kłamania i ukrywania się przed matką. Czuję się teraz o wiele lepiej. Jestem przynajmniej uczciwy wobec niej. Życzę każdemu tego samego !!!
Konin, 26 sierpnia, 18:21
Od ujawnienia się mojej Matce minął już ponad miesiąc. Nadal jestem przy opcji takiej, że NIE ŻAŁUJĘ TEGO KROKU. W zasadzie dużo się nie zmieniło; no może tylko to, że teraz matka ma do mnie wielkie zaufanie i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Może jeszcze tylko to, że moje życie jest dużo lepsze; jest pojedyncze a nie podwójne. Nie ma w nim steku bzdur i kłamstw. Jestem sobą i nie muszę oszukiwać ani siebie ani najbliższego mi otoczenia. Czy to mało zmian ???
Gdy Twoja matka spyta Cię czemu jeszcze nie znalazłeś sobie dziewczyny to co jej odpowiesz ??? Proszę, bardzo mocno się zastanów. Ty sam najlepiej znasz swoich rodziców i to Ty a nikt inny, musisz podjąć tą ważną decyzję !!! Jeśli się do niej szykujesz, to zrób to dokładnie i skrupulatnie. Przemyśl wszystko kilka razy, nim podejmiesz ten krok.
Gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia... Pragnę Cię także zaprosić na moją stronę internetową: www.tolerance.of.pl. Tam zamieściłem dużo więcej moich rozważań. Życzę miłej lektury.
Tomek
Jezeli chodzi o kwestie psychiki, to ona ma bardzo duzy wplyw na rozwoj homoseksualizmu badz na jego tuszowanie. Poniewaz tak naprawde kazdy czlowiek jest biseksualny, ale ze wzgledu na psychike(wychowanie, poglady, idealy, kultura, religia), nie potrafi czasem tego przyznac, a nawet broni sie i potepia "odmiennosc". Dlaczego dochodzi do aktow gejowskich w wiezieniach? Ano dlatego, ze czlowiek musi zaspokoic swoje instynkty, a instynkt nie wybiera partnera, to my go wybieramy, ucisnieni przez srodowisko.
Radze zastanowic sie glebiej nad moja wypowiedzia(zwlaszcza jej druga czescia), gdyz jest to obszerny temat, a ja nie chce sie rozpisywac i przynudzac:)
To jest bardzo nieodpowiedzialne i lekkomyslne. Mowia ze "dzieko" jest dowodem miłosci dwojga ludzi.Prawda.
Lecz w tym wypadku tak nie jest.
Małe dziecko z poczatku bierze przykład z rodzicow.
Jak takie malutkie dziecko moze brac przykład z rodzicow gdy ma zamiast 'mamyy i taty' ma dwoch tatusiow. Pomysli sobie ze tak ma byc i tak powinno wygldac i jego zycie.
Otoz gdyby taki mały człowieczek został gejem z pokolenia na pokolenie przechodzilo by to i wtedy wiekszoscia były by zwiaski jednej płci,a przeciez nie o to chodzi, przeciez nikt tego nie chce!