Za kilka dni (23.09) będziemy obchodzić Dzień Biseksualności, a do końca tygodnia w USA trwa Tydzień Biseksualności: z tej okazji ujawniona aktorka Evan Rachel Wood postanowiła wykorzystać Twittera, by przypomnieć, że chociaż życie osób biseksualnych nie jest usłane różami - warto być sobą i znać swoją wartość.
"Jestem otwarta na mężczyzn i na kobiety. Od zawsze pociągają mnie ludzie androgyniczni. Chłopcy, dziewczęta... obojętnie. Jeśli jestem z kobietą, zachowuję się jak facet. Lubię dominować. Otwieram drzwi, kupuję obiad. Tak, jestem romantyczna" - powiedziała Evan Rachel Wood magazynowi "Esquire" kilka lat temu. Aktorka ma na swoim koncie wiele ról w nagradzanych filmach (m.in. "Zapaśnik", "Trzynastka", "Idy marcowe"), w których często grywała lesbijki. Polscy widzowie zapewne najlepiej kojarzą Wood z „Czystej krwi”, gdzie zagrała królową wampirów z Luizjany – lesbijkę Sophie-Ann.
Parę dni temu Wood zaczęła cytować na Twitterze fragmenty raportu Human Rights Campaign, z którego mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że osoby biseksualne są częściej nieakceptowane, przez co mają problemy ze zdrowiem. "Pamiętajcie, bycie biseksualnym nie oznacza "pół drogi" między hetero, a homo. To po prostu osobna tożsamość", "Mam wrażenie, że czasem ludzie nie chcą być nazywani biseksualistami, bo się tego wstydzą. To musi się skończyć", "Przez większość swojego życia walczyłam sama ze sobą, bo nie byłam wystarczająco ani hetero, ani homo. Myślałam, że już nigdy nie będę szczęśliwa", "Istniejemy, nie pozwólmy wmówić sobie, że jesteśmy gorsi" - to tylko niektóre z
wpisów Wood na Twitterze, które szybko podchwyciła prasa na całym świecie.Z okazji Dnia Biseksualności zachęcamy Was do pokazania się: jak wyglądają biseksualiści i biseksualistki w Polsce? Podsyłajcie zdjęcia z hasztagami #BiWeek i #BisexualAwareness na naszego
Twittera, Facebooka i
Instagrama! (red)
Uważam że bi przesadzają oskarżając homo o bifobie... Niech biseksy zadają się z biseksami i nie będzie problemu.
A czarni niech zadają się tylko z czarnymi. Nie będzie dochodziło do mieszania ras, to nie będzie problemu.
PS. Uważam, że męskie lesbijki powinny zadawać się tylko z męskimi. Łapy precz od kobiecych lesbijek ;)
Dobrze, że są te trzy kropeczki - w ten sposób przeczysz samej sobie dopiero w następnym zdaniu, a nie jeszcze w tym samym ;)
Rudowłosi też nie są dla wszystkich atrakcyjni. Ale to nie powód, aby mówić że rudzi nie mają duszy.
Co ma do tego atrakcyjnosc? To kwestia (upraszczam, ale wydaje mi sie ze niewiele) "poczucia bezpieczenstwa". Jesli X nie czuje sie komfortowo na mysl o mozliwosci zwiazku z osoba biseksualna to oczywiscie ma prawo takich zwiazkow nie chciec i unikac, ale ogolny "problem" (posiadanie bzdurnych stereotypow i zakladanie ze kazdy/a / wiekszosc bi do nich pasuje) jest w X, nie w osobach biseksualnych z ktorymi ma stycznosc.
No, czyli tak jak pisałem - nazywajmy wszystko jednym terminem i broń boże nie wprowadzajmy rozróżnień, choćby były banalnie proste do rozrysowania. I nieważne, że usiłując wszystko sprowadzić do skali, której niedokładność jest właśnie istotą moich uwag i propozycji, potwierdzasz bezmyślność własnych komentarzy (pytanie tylko czy naturalną, programową, czy czysto rozrywkową). Tak, jebnij nazwiskiem, dorzuć "dyletantyzm" i odtrąb triumf: właśnie zdołałeś zdyskredytować cudzy pomysł w dziedzinie z założenia teoretycznej, opierającej się na pojęciach płynnych i zawsze obarczonej pewnym ryzykiem pojawienia się wyjątków... drogą powołania się na wcześniejsze teorie z dziedziny z założenia teoretycznej, opierającej się na pojęciach płynnych i zawsze obarczonej pewnym ryzykiem pojawienia się wyjątków. Swoją drogą również w przeszłości (z)dyskredytowane. Geniusz.
Spuentowałbym tak samo, ale swoim nadęciem byłeś w stanie mi obrzydzić nawet tracenie ochoty.
To, co obrazowo opisuję procentami, to po prostu "stara, dobra" skala Kinseya. Różne formy biseksualizmu. Od małego zainteresowania własną płcią a dużego przeciwną, przez równe zainteresowanie po małe zainteresowanie płcią przeciwną a duże własną.
Nie ma znaczenia, czy jak Kinsey opiszesz to sobie punktami od 0-6, czy jak inni seksuolodzy po nim, poszerzysz skalę albo narysujesz wykres (jak M.Storm), czy to sobie opiszesz procentami. Istotne jest, że różnice między biseksualistami wynikają głównie z tego, gdzie się na tej skali znajdują.
ygritte87 jest na niej powiedzmy "trójką" i "jedynki" uważa za heteroseksualne/niedostatecznie biseksualne, podczas gdy one siebie uważają za bi, mimo że ich zainteresowanie kobietami jest mniejsze, niż jej. Tak by to pewnie wyglądało ujęte w model Kinseya.
Rozumiem, że Ci się nie spodobały procenty i może nawet słusznie, ale to jednak są takie podstawy tematu orientacji seksualnych, że choćbym je nawet zobrazował najdurniej na świecie, powinno być raczej jasne do czego się odnoszę. No chyba, że chcesz powiedzieć, że wszelkie te wypracowane modele są "pierdoleniem" i powinny być zastąpione przez Twój. Spoko.
Seksuologia, jak psychologia nie jest nauką ścisłą, tylko opartą na modelach. Może więc komuś Twój model się spodoba i przejdziesz do historii tej dziedziny. Życzę szczęścia, choć go nie wróżę.
Ale na teoretyczną dyskusję z ignorującym już wypracowane podstawy teoretyczne dyletantyzmem, straciłem ochotę.