Ten film nie ma jeszcze ocen i kategorii. Pracujemy nad tym.
Zdobywca nagród m.in. na Festiwalu Filmowym w Gdyni, wrocławskim festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty, czy festiwalu w Karlowych Warach, nazywany jest pierwszym w Polsce "gejowskim romansem".
Kuba (Mateusz Banasiuk) mieszka razem z matką (Katarzyna Herman) i swoją dziewczyną Sylwią (Marta Nieradkiewicz). Chłopak trenuje pływanie – jest świetnie zapowiadającym się sportowcem. Pozornie poukładane życie Kuby i jego bliskich komplikuje się, gdy na imprezie poznaje Michała (Bartosz Gelner). Ich wzajemna fascynacja nieoczekiwanie przeradza się w uczucie. Miłość Sylwii do Kuby zostaje wystawiona na ciężką próbę.
Jednakże, to nie scenariusz, tylko reżyseria, jest największą porażką tego filmu!!! I żeby, nie wdawać się w szczegółową analizę, przywołam jeden, za to, bardzo jaskrawy przykład - otóż, w połowie filmu, widzimy głównego bohatera, jak stoi na korytarzu jakiegoś eleganckiego budynku, a że słychać rozsuwające się automatyczne drzwi od windy, więc pewnie, jest to jakiś biurowiec - w pierwszym ujęciu, widzimy, jak główny bohater chowa się za jakimś filarem stojącym na tym korytarzu i nie chce, aby ktoś go zza tego filara widział, natomiast, w drugim ujęciu - ni z tego, ni z owego, widzimy drugiego bohatera filmu ale, o dziwo, stojącego na balkonie jakiegoś nowoczesnego budynku - chyba hotelu, a w trzeciej scenie, znów widzimy głównego bohatera, który nadal chowa się za tym samym filarem, zza którego nadal zerka i... i dopiero wtedy - po trzecim ujęciu, zaczyna dochodzi do nas, logiczne wytłumaczenie tej sceny - to nie jest żaden biurowiec, ani hotel, tylko nowoczesny blok mieszkalny, a główny bohater, nie chowa się za jakimś filarem tylko, za ścianą, w której jest okno, przez które dyskretnie podgląda tego drugiego chłopaka, stojącego na balkonie! A błąd polega na tym, że już po pierwszym ujęciu powinno być jasne jak słońce, że główny bohater jest w budynku mieszkalnym i zerka przez okno, a w drugim ujęciu, powinno być widoczne, że patrzy przez szybę, lub otwarte okno i na kogo patrzy. Dlatego, opisana powyżej sekwencja trzech fatalnych ujęć, które dopiero za trzecim, pozwalają się domyśli o co w całej sekwencji chodzi to, kardynalny błąd reżysera!!! Bo filmy fabularne, to nie są jakieś łamigłówki, które trzeba - scena, po scenie, rozszyfrowywać, co reżyser miał na myśli, tylko, zwarte, logiczne i jasno opowiedziane historie, które ma zrozumieć każdy, przeciętnie rozgarnięty widz!!! Dlatego, patrząc na opisany powyżej, żenujący błąd reżysera, aż trudno uwierzyć, że facet, który wyreżyserował ten film, kiedykolwiek chodził do szkoły filmowej!!!
Ale, żeby było śmieszniej - wytknięte powyżej scenarzyście i reżyserowi, to tylko część błędów popełnionych przy produkcji tego filmu i dla przykładu, należy jeszcze wytknąć dźwiękowcom, że ten film ma fatalną ścieżkę dźwiękową (!) i w kilku miejscach, w ogóle, nie wiadomo co, aktorzy do siebie mówią, ponieważ, jedyne co można usłyszeć to, jak seplenią!!!
Natomiast, jedyna, pozytywna strona tego filmu to, jak mówiłem na wstępie - wspaniała gra aktorów!!! Bardzo dobra i przekonywująca - szczególnie chłopaków (!) i dlatego, jestem pewien, że gdyby, z tą obsadą, ten sam film, został wyreżyserowany wg dobrego scenariusza, przez dobrego reżysera to, byłby prawdziwą perłą kinematografii!!! Niestety, wziął się za niego, podrzędny reżyser, który, na domiar, napisał słabiutki scenariusz i wyszła mu z tego produkcja, którą, pomimo świetnej gry aktorskiej, za kilka lat, wszyscy zapomnimy. Dlatego, zważywszy wszystkie minusy i jedyny plus w postaci gry aktorskiej, jedyny powód, aby obejrzeć ten film, który mogę z czystym sumieniem podać to, fakt, że "Płynące wieżowce" są uważane za pierwszy polski "romans gejowski" i dlatego "wypada" go, zobaczyć.
Nie masz czego żałować, bo film jest beznadziejny ! ;D .