Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 11.01.2010 00:00

Witold Conti

Podziel się Tweetnij Skomentuj (19)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (19)

Gejowski amant i " żona" Szymanowskiego

Kiedy czytałem na Innej Stronie tekst o hollywoodzkich gwiazdorach, których homoseksualizm czostał dokładnie zbadany i opisany, zastanawiałem się, czy znamy perypetie polskich aktorów, którzy ze względu na karierę musieli ukrywać swoją orientację seksualną. W latach 30. XX wieku przynajmniej jeden popularny aktor miał na swoim koncie homoseksualne romanse.

Kiedy czytałem na Innej Stronie tekst Mariusza Kurca o hollywoodzkich gwiazdorach, których homoseksualizm czy biseksualizm został dokładnie zbadany i opisany, zastanawiałem się, czy znamy perypetie polskich aktorów, którzy ze względu na karierę musieli ukrywać swoją orientację seksualną. Niestety, w tym temacie ciągle mamy raczej do czynienia z domysłami niż udokumentowanymi biografiami, bo po prostu nikt jeszcze nie spojrzał na polskie kino i teatr pod kątem homoseksualistów, którzy współtworzyli je w każdej epoce. Na swojego kronikarza lub kronikarkę czeka nie tylko twórczość epoki PRL-u, ale także film przedwojenny. W latach 30. XX wieku przynajmniej jeden popularny aktor miał na swoim koncie homoseksualne romanse.

Życiorys Witolda Contiego nie jest dokładnie znany, ale kilka podstawowych faktów podawano już w filmowej prasie międzywojnia. Naprawdę nazywał się Witold Konrad Kozikowski, urodził się w 1908 roku w Berlinie, gdzie przebywali wówczas jego rodzice. Do Polski wrócili w 1920 roku, a po skończeniu szkoły rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Wkrótce wyjechał do Paryża, gdzie miał kontynuować naukę prawa, ale wylądował w Konserwatorium Muzycznym w klasie skrzypiec i wokalistyki. Tam poznał pierwszego z mężczyzn, który odegrał ważną rolę w jego życiu - Leopolda Brodzińskiego. Brodziński, starszy od Contiego o 14 lat, miał już wyrobioną pewną pozycję, udzielał się jako reżyser, aktor, dziennikarz, dyrektor teatrów, autor sztuk teatralnych, ale przede wszystkim sekretarz pierwszej Polki, która podbiła Hollywood - Poli Negri. Współpracował z nią w okresie największej popularności gwiazdy, a w okolicach 1928 roku wrócił do Polski. Bardzo możliwe, że Conti przyjechał razem z nim.

Chłopiec o jasnej twarzy, przepojonej dziwną słodyczą

Nie wiadomo czy Brodziński i Conti stanowili parę, choć ta relacja bardzo przypomina późniejsze związki aktora. Wszystko wskazuje na to, że właśnie dzięki znajomościom Brodzińskiego Conti zadebiutował w filmie, do tego od razu w głównej roli. Zagrał "Janka Muzykanta" (1930) w dość swobodnej adaptacji noweli Sienkiewicza, gdzie tytułowy bohater nie ginie, ale robi karierę jako skrzypek i zdobywa serce pięknej Ewy. Film był jedną z pierwszych polskich produkcji dźwiękowych i odniósł duży sukces u publiczności. Podobał się także Conti, a jego zdolności wokalne i uroda sprawiły, że szybko awansował na świetnie zapowiadającego się amanta. Dziennikarz filmowy Leon Brun nazwał go "chłopcem o jasnej twarzy, przepojonej dziwną słodyczą, z oczami, które zdają się pomijać sprawy ziemskie".

Drogi Brodzińskiego i Contiego rozeszły się, ale nie na zawsze. Kiedy aktor miał już ugruntowaną pozycję w filmie i teatrze eks-promotor wywołał skandal, o czym pisał w swoich wspomnieniach Ludwik Sempoliński: "Brodziński wytoczył proces amantowi filmowemu Witoldowi Conti o niedotrzymywanie umowy i wypłacenie mu sumy konwencjonalnej w wysokości 5 tys. dolarów oraz nałożył areszt na jego gażę w Teatrze Letnim. Twierdził bowiem, że Conti był jego wynalazkiem i za lansowanie go miał otrzymać 25% jego zarobków. Z pierwszego engagement, tj. filmu 'Janko muzykant', Conti wypłacił Brodzińskiemu 1/4 gaży. Nie otrzymawszy jednak przez rok żadnej propozycji, uważał umowę za wygasłą i pracując w następnych latach w filmach i teatrach już żadnych pieniędzy Brodzińskiemu nie wypłacał. Po ośmiu latach Brodziński się odezwał żądając części gaży". Sprawa skończyła się polubownie, choć jak zaznacza Sempoliński: "skandalik odbił się głośnym echem".

Każdemu wolno kochać

Filmy, w których wystąpił Conti cieszyły się popularnością, choć żaden nie został uznany za dzieło szczególnie wybitne. Grał u cenionych reżyserów (Ordyński, Szaro, Gardan, Waszyński, Krawicz), u boku największych ówczesnych gwiazd: Adolfa Dymszy, Jadwigi Smosarskiej, Eugeniusza Bodo, Mieczysławy Ćwiklińskiej, Franciszka Brodniewicza. Bardzo szybko uznano, że znakomicie prezentuje się w mundurze i zaczęto oferować mu przede wszystkim role wojskowych. Równie chętnie wykorzystywano jego zdolności taneczno-wokalne, w niewielkiej roli gwiazdora rewiowego w "Każdemu wolno kochać" (1933) wraz z Janiną Brochwiczówną wyśpiewał tytułowy przebój, który zresztą znakomicie mógłby się nadawać na hymn gejowsko-lesbijski.

To właśnie Contiego nazywał Szymanowski swoją "żoną"

Jako popularny aktor Conti był często bohaterem rubryk towarzyskich, ale o jego romansach gazety nie rozpisywały się. Z pewnością wielu przeżyłoby szok dowiadując się, że w 1931 roku aktor związał się z jednym z najwybitniejszych polskich kompozytorów - Karolem Szymanowskim. To właśnie Contiego nazywał Szymanowski swoją "żoną" i o nim pisał w liście do przyjaciółki wyjaśniającym, dlaczego nie mogą się spotkać: "Mam terminowe prace i różne inne względy (o których już ustnie), które mię zmuszają do powrotu (w każdym razie nie żona, która i tak już wyjechała, bo to wschodząca gwiazdka filmowa, która musiała pojechać na parę miesięcy na zdjęcia)" (26 VI 1931). Nie najlepiej w swoim dzienniku oceniła Contiego i nowy związek kompozytora Anna Iwaszkiewicz: "Chłopak jest ładny, ale głupi, a co jeszcze, wygląda, jakby nie zdawał sobie wcale sprawy, kim jest właściwie Karol i jaki zaszczyt go spotyka (jeśli już w ogóle jego rola może być zaszczytna), że Karol tak się nim zajął. Jest rzeczywiście bardzo zakochany, ale to niegroźne, bo zbyt często mu się to zdarza" (28 XII 1931).


Uważaj, żebyś nie poplamił sobie bluzeczki

Przewidywania Anny Iwaszkiewicz sprawdziły się, bo choć Szymanowski do końca życia zachował w swoim gabinecie oprawione zdjęcie Contiego, ich związek się rozpadł, a w życiu aktora pojawił się kolejny mężczyzna - Stanisław Szebego, producent filmowy. Pisarz Tadeusz Wittlin tak opisywał po latach spotkanie, w czasie którego zaproponowano mu napisanie scenariusza: "przyszedłem punktualnie, filmowcy są już w komplecie: dwaj finansiści, panowie w średnim wieku o wyglądzie poważnych przedsiębiorców, producent Stanisław Szebego, łysy jak kolano, lecz miły i zawsze serdecznie uśmiechnięty, oraz aktor filmowy Witold Conti, piękny, młody blondyn ze srebrnym skrzydłem przedwcześnie siwych włosów nad czołem. Początek wiosny, ciepło. Waszyński proponuje, żebyśmy zdjęli marynarki, a jego gospodyni wnosi paterę z owocami. Conti sięga po pomarańczę i zaczyna obierać ją nożykiem.
- Witusiu, kochanie - mówi do niego Szebego. - Uważaj, żebyś nie poplamił sobie bluzeczki... - I troskliwie zasłaniu mu serwetką błękitną, jedwabną koszulę".

Wspomnienia Tadeusza Wittlina świadczą, że panowie nie ukrywali swojego związku, przynajmniej przed znajomymi. Szebego bez wątpienia miał wpływ na karierę filmową partnera, wyprodukował trzy z pięciu produkcji w których Conti zagrał w latach 1933-37. "Ułan księcia Józefa" (1937) był ostatnim filmem, w którym pojawił się aktor. Nie wiadomo jak zakończył się jego związek z Szebego, ale w 1938 roku tygodnik "Kino" informował o ślubie Contiego: "Witold Conti na ślubnym kobiercu! Panna młoda to, znana w kołach towarzyskich stolicy jako 'mała Suzy' - recte Zofia Halina Marqueliesówna, córka jednego z najzamożniejszych warszawiaków - dyrektora generalnego zakładów amunicyjnych 'Pocisk'".

Gdy wybuchła wojna, Conti razem z żoną i synkiem wyjechał do Wilna, a później Francji. Przez cały czas występował w teatrach. Zginął w 1944 roku w czasie bombardowania Nicei w wieku 36 lat. Równie dramatycznie potoczyły się losy mężczyzn, z którymi był związany. Szymanowski zmarł na gruźlicę jeszcze w 1937 roku, Brodziński zginął w Oświęcimiu w 1942 roku. Nieznana jest data śmierci Stanisława Szebego, prawdopodobnie zabito go w czasie likwidacji getta.


Korzystałem z książek Ludwika Sempolińskiego "Wielcy artyści małych scen" i Tadeusza Wittlina "Ostatnia cyganeria" oraz tekstu Małgorzaty Henrykowskiej z "Filmu" (nr 7/1998).

Witold Conti z Janiną Brochwiczówną w piosence "Każdemu wolno kochać"

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (76)
homic grot anais_nin margottt seahorse fridericus_rex blacktea jjarmush arsboni wtwa
Nie podoba mi się (2)
prawda iwona4
Komentarze (19)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
prawda
14.03.2011 0:08 prawda (34)
Od zawsze dojrzali promotorzy wykorzystywali młode osoby. A osoby te pozwalały się wykorzystywać z sobie wiadomych pobudek i motywów - dla pieniędzy, dla sławy, dla kariery, z próżności, z ciekawości. Orientacja seksualna nie ma tu nic do rzeczy. Doszukiwanie się na siłę gejostwa czy nachalne wmawianie orientacji seksualnej nie zbuduje w społeczeństwie tolerancji dla kochających inaczej. Autor artykułu na podstawie trzech plotkarskich materiałów, bez sprawdzenia faktów [nawet nie potrafił prawidłowo podać jak nazywała się żona Contiego], bez wsparcia się biografiami rzekomych partnerów Contiego, wydał wyrok. Reasumując, autor minął się z prawdą, a sam artykuł to przejaw marzenia, by Conti "był z naszych". I jeszcze jedno - należałoby się zastanowić, czy w tamtych czasach zamożny obywatel należący do elity wydałby córkę za mąż za kogoś o kim plotkuje się na temat jego związków z mężczyznami ?
cytuj zgłoś 0 0
black_tea
05.09.2010 0:23 lily_vadisi (43) T.
A ja myślę, że gdyby nie druga wojna światowa, to nasz kraj wyglądałby zupełnie inaczej. Mam na myśli to, że lata dwudzieste to był jakiś przełom w mentalności, spontaniczność i otwartość się tam zaczęły. Choćby znani ludzie, jak wyżej - ilu ich było! A filmy, książki - może nie wprost do końca mówiły o "naszej" tematyce, ale zaczynały (Iwaszkiewicz!). Gdyby to się dalej rozwinęło, nikt by dziś nie siedział w ukryciu.
cytuj zgłoś 0 0
vaughanwilliams
12.08.2010 11:59 vaughanwilliams (51) Kraków
BTW - niedawno się dowiedziałem, że Boris Kochno był partnerem Cola Portera... To była postać :D - miał szczęście znać się (też w "głębszym" znaczeniu) z wielkimi artystami...
Tak - to są historie wielce zajmujące, godne śledzenia
cytuj zgłoś 0 0
andis
11.08.2010 23:15 andis (54) Warszawa
artykul bardzo ciekawy,warto byloby poszukac dalszych losow bohaterow i ich rodzin,m.i.co z rodzina Conti,gdzie jest pochowany ten utalentowany Witold,,to samo z Szebego..Brodzinskim..oni byli tworcami polskiego "hollywoodu".Zycie gayowskie tego okresu bylo bogate i ciekawe,malo o nim wiemy,warto byloby pobudzic opinie publiczna aby przysylali pamiatki.zdjecia i jakiekolwiek wiadomosci o przedwojennej bochemie ....kontynuowac......Andrzej
cytuj zgłoś 0 0
vaughanwilliams
14.01.2010 12:28 vaughanwilliams (51) Kraków
A mnie zainteresował wątek Szymanowskiego, o którym środowisko doskonale wie, że był z naszej branży, ale niewiele - poza fragmentami jego powieści "Efebos" - jest znane. A jest znane dzięki Borysowi Kochno, który - mając 16 lat - był z Szymanowskim, co zresztą wzbudziło oburzenie żony Iwaszkiewicza (hahaha). Kochno potem wyjechał do Paryża i tam był "sekretarzem" Diagilewa, stąd coś w ogóle wiadomo.
Szymanowski nie krył swojego homoseksualizmu, super!!, miał mnóstwo chłopaków, na co wydawał majątek, fajnie jest wiedzieć, że w międzyczasie tworzenia czasem kapitalnych utworów, potrafił się zabawić z rozmachem :D
Niestety, obecnie nasi prześwietni muzykologowie, z polskiego katolickiego kraju, ograniczają do minimum info na temat tej strony osobowości kompozytora. Dlatego obecność Contiego w życiu Szymanowskiego to dla mnie nowość, choć teoretycznie znam i jego życie i muzykę.

a poza tym - znakomity artykuł, jak ciekawie wprowadza w "nasze" klimaty sprzed 80 lat :D

pozdrowenia, m
cytuj zgłoś 0 1
cent-urion
12.01.2010 19:07 cent-urion (58)
Swietny artykuł i co za dociekliwosc kiedy pewnie materiałow nie ma za duzo. Zawsze interesowala mnie sytuacja gejow w XX leciu miedzy wojennym, tak blisko Berlina i Republiki Waimarskiej.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
12.01.2010 10:19 gregory37
Dodatkowo polecam Eugeniusza Bodo w świetnej roli polskiej Drag Queen - strój doskonały, wykonany z wielkim znawstwem))) Przedwojenna Polska znana była z różnych ciekawych zjawisk))) Przykład Tonio Sobański - właśnie ukazała się świetna książka o nim i jego czasach. http://www.youtube.com/watch?v=FSKvi5sB1Po
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
11.01.2010 23:22 say
Najlepszy artykuł wszechczasów Innej Strony.
cytuj zgłoś 4 1
clubkiddy
11.01.2010 23:15 lajfstajl (36) Wrocław
Świetny artykuł !
cytuj zgłoś 0 0
tazi
11.01.2010 21:34 tazi (43) chorzów
w naszym świecie kulturalnym wie się na ten temat bardzo wiele i nigdy nie stanowiło to jakiejś wybitnej tajemnicy, kto jest kim i kto jest z kim. Niektóre wybitne osobowości związane z tym światem jak chociażby Bogusław Kaczyński w mediach publicznych nie raz sugerują wiele rzeczy:)
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
aktor filmy karol szymanowski kino witold conti
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 07.07.2014 Filmowe lato: co warto zobaczyć? Obraz Piątek, 28.02.2014 Chałupy welcome to Obraz Niedziela, 22.12.2013 Ian McKellen: szczęśliwy jako otwarty gej Obraz Czwartek, 01.03.2012 George Clooney nie zaprzecza, że jest gejem Obraz Wtorek, 31.08.2010 Czy Lucyna to facet?
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności