Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego. Zapraszamy także na fanpage cyklu na Facebooku.
PJ HARVEYSą artyści i artystki, którzy nie muszą biegać do mediów, by zapewniać o swoim poparciu dla kwestii LGBT, ale i tak są uwielbiani przez naszą społeczność. Znam mnóstwo lesbijek z mojego pokolenia, które zawsze były wielkimi fankami PJ Harvey i podkreślają wpływ jej muzyki na to, jakimi są ludźmi. Dlatego dla mnie Polly Jean w pewnym sensie będzie zawsze "branżową" artystką. I dlatego z niecierpliwością oczekiwałam na jej nowy album. Z nadziejami, ale jak zwykle to jest z osobistymi ikonami - z obawami także.
Jest takie bardzo stare już zdjęcie, na którym pojawia się PJ, Bjork i Tori Amos. Wszystkie trzy zawsze były moimi muzycznymi boginiami. O ile jednak Tori absolutnie nie jestem w stanie już słuchać (mówię o najnowszej muzyce), PJ i Bjork wbrew modom idą nadal swoimi, nie zawsze komercyjnymi, drogami. Podczas odsłuchu pierwszych udostępnionych utworów z "The Hope Six Demolition Project" nie mogłam przestać myśleć o tym zdjęciu. Piękne, prawda?

"The Hope Six Demolition Project" jest dziewiątym albumem PJ, powstałym pięć lat po bardzo dobrze przyjętym "Let England Shake". Chociaż brzmieniowo te albumy są dla mnie trochę podobne, o tyle w warstwie tekstowej mamy podróż do przeszłości (na poprzedniej płycie) i rozliczenie z teraźniejszością (na obecnej). Ale od początku.
Harvey odrobiła reporterskie zadanie domowe: wraz z fotografem, Seamusem Murphy'm, artystka odwiedziła Afganistan, Kosovo i... Waszyngton. Owocem tej wspólnej podróży jest nie tylko nowa płyta, ale też ilustrowany zdjęciami tomik poezji "The Hollow of the Hand". Wróćmy do Waszyngtonu: tytuł płyty nawiązuje do miejskiego programu pomocy (Hope VI) mieszkańcom i mieszkankom slumsów (głównie zamieszkanych przez czarnoskórą społeczność). Burzy się wszystko i buduje od nowa, jeszcze bardziej wykluczając lokalnych mieszkańców, których nie stać na nowe mieszkania. Album otwiera utwór "The Community of Hope", który już zdążył narobić jej wielu wrogów, z burmistrzem miasta na czele, który stwierdził, że nie będzie komentował utworów tej pani, by nie przysparzać jej popularności.
Na płycie jest dużo o naszym świecie, który z jednej strony przynosi zniszczenie i wojny, z drugiej - pogłębienie nierówności społecznych w rozwiniętych krajach. PJ pokazuje też jednak, że wcale nas tak dużo nie różni od, jak sami lubimy mówić, "trzeciego świata". Bieda, nędza, obojętność.
Ale przecież i tak w końcu "postawią tu supermarket..."
Wybieracie się na koncert 29. czerwca?
(red)
#ŚRODOWY PRZEGLĄD MUZYCZNY na QUEER.PLPlaylista
Środowy Przegląd Muzyczny 2016