Ujawniona austriacka europosłanka, członkini partii Zielonych i Intergrupy ds. LGBT w Parlamencie Europejskim oraz wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, Ulrike Lunacek, ofiarowała papieżowi Franciszkowi... tęczowy szal. Papież odwiedził Strasburg we wtorek.
Papież odwiedził Parlament Europejski na zaproszenie przewodniczącego PE,
Martina Schulza. W 40-minutowym wystąpieniu (po włosku) Franciszek skrytykował Europę za odchodzenie od chrześcijańskich korzeni, nazwał ją "wymizerowaną" i "bezpłodną babcią" i zaapelował, by wspólnie przeciwstawić się współczesnym problemom. "Drodzy eurodeputowani, nadeszła pora, aby wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wartości niezbywalnych" - mówił papież. Przemówienie nagrodzono długą owacją na stojąco.
Nie wszystkim jednak przemówienie się podobało. Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, Ulrike Lunacek, zwróciła uwagę, że
w Międzynarodowy Dzień Przeciw Przemocy Wobec Kobiet (który wypadł w tym roku właśnie we wtorek) papież ani słowa nie poświęcił kobietom. Wcześniej Lunacek podarowała papieżowi Franciszkowi tęczowy szal - jako symbol gejów, lesbijek, ludzi biseksualnych i transpłciowych, ale też pokoju i poprosiła papieża o spełnienie jego obietnic.
"Jeżeli ktoś jest gejem lub lesbijką i poszukuje Boga, kim ja jestem, żeby ich oceniać?" -
mówił papież Franciszek w zeszłym roku, a cytat ten już chyba przeszedł do historii. Papież dodał też, że geje i lesbijki powinni być w pełni akceptowani w społeczeństwach. "Katechizm wszystko wyjaśnia. Mówi, że nie powinni być marginalizowani, ale zintegrowani ze społeczeństwem" - podkreślał papież, ale potępiał "homoseksualne lobby". W ostatnim roku nie brakowało też enigmatycznych wypowiedzi papieża dotyczących ludzi LGBT i ich miejsca w Kościele, także pod kątem sformalizowanych związków. W zeszłym tygodniu jednak Franciszek spotkał się z liderami religijnymi, podczas spotkania wyraźnie podkreślił, że
komplementarność kobiety i mężczyzny to źródło małżeństwa i rodziny. Papież dodał też, że "dzieci mają prawo dorastać w rodzinie z ojcem i matką, którzy są w stanie stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju dziecka".
(md)
To akurat, że kościół musi zacząć myśleć o dialogu, jest spowodowane jedynie tym faktem, że istnieje w kręgu kultury zachodniej, która wymusza na nim bardziej etyczne postawy. Tak samo zresztą było i jest w przypadku praw kobiet. To nie żadna zasługa kościoła, że został zmuszony choć w niewielkim stopniu ulec przemianom kulturowym. Zdaje się jednak, że zapominasz, kto jest w dużym stopniu odpowiedzialny za rozpowszechnienie homofobii, nawet w kulturach, w których nie była ona silna, lub w ogóle jej nie było - właśnie twój ukochany kościół razem z innymi chrześcijańskimi wyznaniami. Co do innych religii, również się mylisz, w wielu z nich (z poza kręgu religii abrahamowych) sytuacja nie była zła, zanim nie zetknęły się z chrześcijańską kulturą. Spośród samych chrześcijańskich wyznań, katolicyzm również nie przoduje w otwarciu się, a wręcz przeciwnie.
@skyress-v
Jeśli podmiot jest heteroseksualny, jego subiektywność jest heteroseksualna, jeśli podmiot jest homoseksualny, jego perspektywa jest homoseksualna - to proste stwierdzenie faktu. Różnica jest tak samo jak z różnicą między perspektywą kobiety a mężczyzny. Wyzwolenie kobiet umożliwia rozwój patrzenia z kobiecej perspektywy, zamiast dominującej patriarchalnej. Podobnie szansą na wyzwolenie z heteronormatywnej perspektywy jest rozwój i ekspresja naszej homoseksualnej, która niestety jest w nas silnie stłumiona przez zinternalizowaną homofobię i heteroseksizm. I nikt tu nie mówi o tworzeniu getta, tylko zwykłego ludzkiego prawa to rozwijania i wyrażania swojej własnej subiektywności.
Jest to często przemoc i opresja psychiczna, której kościół w dalszym ciągu jest winien. I przypominam ci, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego homoseksualizm jest uznany za stan pomieszania i daleko w nim do uznania go za zjawisko choćby neutralne, więc przestań propagować bardziej lub mniej świadome kłamstwa, albo chociaż następnym razem sprawdź coś dokładniej.
Tak tak, najlepiej jest widzieć tylko to co najgorsze. Inne wierzenia nie zrobiły absolutnie nic w stosunku do homoseksualizmu. Nawet nie są otwarte na dialog. Nie wspomnę o sytuacji kobiet, która też została tutaj poruszona. Zastanałiam się ile miałeś w życiu wspólnego z chrześcijanami (nie dewotami). Nigdy nie czułam się niechciana i wyobcowana w ich towarzystwie. Przymilać? Po co? Dlaczego mam być tutaj homoseksualna a tam homofobem? Poza tym co to za szufladkowanie. Wierzący, hetero = homofob, homo= heterofob.
Czyżbyś nie miał swojej subiektywnej perspektywy, która, jeśli jesteś gejem, jest homoseksualna? Oczywiście, że spojrzenie z niej może być trochę przerażające, bo wtedy widać, jak bardzo jesteśmy wszyscy zatruci przez wychowanie w heteroseksualnych, heteronormatywnych, a najczęściej otwarcie homofobicznych rodzinach i kulturze. A Gejowska (i Lesbijska) myśl i kultura jest wystarczająca bogata, bo istniejemy (wbrew temu co zwolennicy postmodernizmu, strukturalizmu i inni próbują wmówić) od dawna, wystarczy tylko poszukać i umieć patrzeć z otwartością. Poza tym z tego, co napisałeś, przebija twoja zinternalizowana homofobia, co jest bardzo przykre. Może naprawdę czas przestać się utożsamiać z opresyjną kulturą, w której wszyscy wzrastamy (coś, co niektórzy nazywają alienowaniem się), skonfrontować się z naszą własną homofobią i starać się wyrosnąć z tego. Jeśli oczywiście chcemy, żeby coś się zmieniło, bo że asymilacjonizm jest właściwie tylko przykrywką dla ukrytej homofobii, widać po części wpisów.
To jest aż przerażające.
Moja subiektywna perspektywa jest moja, homoseksualna, heteroseksualna, co to zmienia, jest po prostu moja, no chyba, że w Twoim dziwnym przypadku ta perspektywa tak bardzo zależy od orientacji..
Gejowska i lesbijska myśl i kultura.. Do cholery człowieku, czemu Ty tworzysz własne getto? Skoro ta myśl i kultura jest bogata to jest bogata jako kultura ludzi a nie osób homo czy hetero.. Takie podziały są śmieszne.
A no i oczywiście, skoro oceniasz artystę patrząc na orientację to pozdrawiam Cię serdecznie, dla mnie liczy się bardziej to co ktoś zrobi, albo powie..
Chcemy coś zmienić i dlatego mam kierować się czymś co ocieka heterofobią i niechęcią do wszystkiego co hetero? Nie, to nie zmieni kompletnie nic.
W ostatnim zdaniu twojego wpisu tkwi główny punkt niezgody między nami. Rozumiem twoją chęć akceptacji jak najbardziej, ale w takiej postawie jak twoja, staje się ona karykaturalna. Jest to zachowanie, jakby Żyd robił wszystko, aby przymilić się i być zaakceptowanym przez nazistów. Co do reszty twojego wpisu, to niestety ale mija się on z prawdą zarówno historyczną jak i dotyczącą czasów nam współczesnych. Gnębienie nie musi się łączyć z fizycznymi aktami przemocy (choć nadal często się łączy) czy nawoływaniem do niej (choć nadal często się łączy). Jest to często przemoc i opresja psychiczna, której kościół w dalszym ciągu jest winien. I przypominam ci, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego homoseksualizm jest uznany za stan pomieszania i daleko w nim do uznania go za zjawisko choćby neutralne, więc przestań propagować bardziej lub mniej świadome kłamstwa, albo chociaż następnym razem sprawdź coś dokładniej.
Jest przerażające, jak bardzo społeczność LGBT tkwi w identyfikacji ze swoimi oprawcami i jak bardzo jest w stanie zrobić wszystko, żeby ich usprawiedliwić i obronić.
No trudno. Tkwię z oprawcami. Jestem wierząca, chodze do kościoła, nawet z dziewczyną za rękę. Rozmawiałam na temat homoseksualizmu z wieloma osobami kościła i nigdy nie nazwałabym ich homofobami. Ba! Jeździłam na rekolekcje gdzie kazdy wiedział o mojej orientacji i nikt ani słowa nie powiedział na ten temat. Nawet nie wiesz ile osób transseksualnych spotkałam w słóżbie liturgicznej (owszem nie w Polsce). .. Ile osób tkwi z oprawcami... a ile osób powiedziało o swoim homoseksulizmi rodzinie? Czemu nie? Bo boi się ich homofobicznej reakcji. To nie jest tkwienie z przeciwnikami? Kościół nas nie gnębi. Toleruje i zabrania gnębić wierzącym, ale podkreśla, że nie jest to wyznacznik rodziny. Nikogo nie bronię. Przeczytaj moją wypowiedź poniżej. Patrzę realnie na całą instytucje i widzę że jest w niej wiele rzeczy nie takich jak byc powinny, ale nie mam zamiaru robić z siebie heterofobki. Wielu homo przechodzi ze skrajności w skrajność. Sami narzekają ze nie są tolerowani, a gnębią hetero. Ile razy spotkałam sie z obrazkami "Homo lepsze". To ma niby ludzi zachęcić by przychylnie na nas patrzyli?
Czyżbyś nie miał swojej subiektywnej perspektywy, która, jeśli jesteś gejem, jest homoseksualna? Oczywiście, że spojrzenie z niej może być trochę przerażające, bo wtedy widać, jak bardzo jesteśmy wszyscy zatruci przez wychowanie w heteroseksualnych, heteronormatywnych, a najczęściej otwarcie homofobicznych rodzinach i kulturze. A Gejowska (i Lesbijska) myśl i kultura jest wystarczająca bogata, bo istniejemy (wbrew temu co zwolennicy postmodernizmu, strukturalizmu i inni próbują wmówić) od dawna, wystarczy tylko poszukać i umieć patrzeć z otwartością. Poza tym z tego, co napisałeś, przebija twoja zinternalizowana homofobia, co jest bardzo przykre. Może naprawdę czas przestać się utożsamiać z opresyjną kulturą, w której wszyscy wzrastamy (coś, co niektórzy nazywają alienowaniem się), skonfrontować się z naszą własną homofobią i starać się wyrosnąć z tego. Jeśli oczywiście chcemy, żeby coś się zmieniło, bo że asymilacjonizm jest właściwie tylko przykrywką dla ukrytej homofobii, widać po części wpisów.
Obstawiam że to do mnie..
To, że jakikolwiek los jest mu obojętny to tylko gdybanie, a jeśli ktoś to zakłada z góry to jest conajmniej zabawny.
Co do reszty.. Czepiacie się tekstu o tym, że homoseksualizm jest czymś nowym, nawet jeśli to ciut zły dobór słów to sens jest zachowany idealnie.. Nikt nigdy w historii nie próbował nawiązać dialogu na linii kościół - lgbt, bo zwyczajnie nie było na to szans..
@bromios ! ♥
HOMOSEKSUALNA PERSPEKTYWA?
Naprawdę. Mamy już swoją specjalną perspektywę? Jak tak bardzo chcesz się alienować, droga wolna, jest tutaj pełno osób które myślą podobnie, obstawiam, że jakaś bezludna wysepka czeka aż stworzycie tam wszystko czego nazwa zaczyna się na homo-. ;)
Twierdzisz tak bardzo, że homoseksualizm jest czymś nowym. Idąc za twoją logiką, równie nowym zjawiskiem jest heteroseksualizm, a jednak ten nie był prześladowany a kościół potrafił sobie z nim poradzić.
Jest przerażające, jak bardzo społeczność LGBT tkwi w identyfikacji ze swoimi oprawcami i jak bardzo jest w stanie zrobić wszystko, żeby ich usprawiedliwić i obronić. Większość dalej jest przesiąknięta tym samym heteroseksizmem i homofobią, w których miała nieszczęście się wychować i nawet nie chce żyć z naprawdę swojej homoseksualnej perspektywy, a jedyna postawa, jaką się propaguje to asymilacjonizm, który jest w rzeczywistości jeszcze większym niebezpieczeństwem niż jawna homofobia.