"Każdy człowiek ma prawo być sobą i ma prawo do wolności – dopóki nie krzywdzi innych" – mówiła w Krakowie Anna Grodzka. W niedzielę wieczorem w krakowskim Bunkrze Sztuki odbyło się spotkanie autorskie z posłanką Twojego Ruchu. Pod koniec zeszłego roku ukazała się bestsellerowa książka Anny Grodzkiej – "Mam na imię Ania".
"Mam na imię Ania" to historia Anny Grodzkiej, wieloletniej szefowej Fundacji Trans-Fuzja i pierwszej polskiej posłanki, która nie ukrywa swojej transpłciowej przeszłości.
Podczas krakowskiego spotkania posłanka mówiła o motywacjach napisania książki, podkreślając, że "Mam na imię Ania" jest tylko i wyłącznie
fragmentem jej biografii – dotyczącym transseksualności. "Książka ma przypomnieć, że ludzie transpłciowi są wśród nas, czasem to nasi bliscy, znajomi, przyjaciele" – mówiła Grodzka, dodając że o literce T trzeba mówić, podkreślać jak ważna dla ludzi transpłciowych jest harmonia między "ja" i otoczeniem. Posłanka porównywała transpłciowość do powietrza: oddychamy nim, ale się nad tym nie zastanawiamy – ludziom transpłciowym tego powietrza czasem brakuje. Najważniejsza wartość w książce? "Powiedziałabym, że tą
wartością jest INACZEJ. Inne spojrzenie na świat, ale "Mam na imię Ania" nie jest instruktażem, bardziej kopalnią wiedzy, z której inni ludzie mogą skorzystać" – mówiła posłanka.
Grodzka nie ukrywała, że zaskoczyła ją recepcja książki. "Dostałam dziesiątki listów. Od ludzi transpłciowych, ale też od ich blisków, często rodziców: przede wszystkim wyrazy uznania". Posłanka przyznała też, że w planach kolejna książka - tym razem polityczna.
Książka "Mam na imię Ania" ukazała się nakładem
wydawnictwa W.A.B.(md)
Szkoda, że większość ludzi nie potrafi tego zrozumieć i wtrąca się w czyjeś życie.