Dwa miesiące temu na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego gościł dr Paul Cameron, amerykański psycholog, który od lat twierdzi, że osoby homoseksualne są wielkim zagrożeniem dla siebie i otoczenia. Okazją do nawiedzenia stołecznego uniwersytetu była konferencja "Gender jako kategoria polityczna". Wkrótce po tym spotkaniu SPR skierowało protest do rektora UKSW, domagając się wyjaśnień obecności P. Camerona na uczelni, która (w myśl statutu) "kieruje się wiernością prawdzie" oraz "przyczynia się do ochrony ludzkiej godności" - czego o amerykańskim psychologu nie da się powiedzieć. Dziś trafiła do nas odpowiedź uczelni - czytamy na stronach SPR.
Uczelnia wyjaśnia, że w debacie miały pojawić się różne głosy, ale lista panelistów została zmieniona przez organizatorów spotkania "bez wiedzy władz UKSW". Rzecznik dodaje, że zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające.
http://www.spr.org.pl/2012/12/19/cameron-zn%C3%B3w-na-uksw-spr-protestuje-rzecznik-wyja%C5%9Bnia/
Czy ksiądz wynająłby nawę w kościele grupie udzielającej informacji o aborcji i zachęcającej młode kobiety do poddania się zabiegowi? Cameron nie został zaproszony, ale pomimo tego uczelnia, kolebka wiedzy, powinna zwracać uwagę na to, komu udostępnia swoje pomieszczenia. Wiem, że czasopisma i gazety nie biorą odpowiedzialność za treści reklam, ale też powinny je tak dobierać, by nie były sprzeczne ani z własnymi ideami, ani aktualnym stanem wiedzy, jak to miało swego czasu reklamy terapii reparatywnej na łamach... "Charakterów".