Apelacja częściowo uwzględniona
Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał w czwartek wyrok w sprawie z powództwa Paula Camerona przeciwko Stowarzyszeniu "Pracownia Różnorodności" o naruszenie dóbr osobistych. SPR nie musi przepraszać za "pseudonaukowca", sąd częściowo uwzględnił jednak apelację pozwanych, dotyczącą dodatkowych przeprosin dla Camerona.
Sprawa trwała dwa lata.
W kwietniu 2015 roku ruszył proces przeciwko SPR o naruszenie dóbr osobistych. Cameron oskarżył toruńską organizację o "pomówienia" i podważanie kompetencji naukowych - przez co, jego zdaniem odwołano część polskich wykładów.
Za SPR murem stanęły inne polskie organizacje LGBTQ (napisały tzw. opinie przyjaciela sądu). W lipcu Sąd Okręgowy oddalił żądanie zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 30 tysięcy złotych (które miało zostać przekazane na rzecz Fundacji Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi),
zobowiązał jednak organizację do przeproszenia powoda. SPR złożyło apelację.Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku poznaliśmy w czwartek. Uznał on, że
Paul Cameron jest osobą publiczną i w związku z tym przysługuje mu mniejsza ochrona. Więc określenia takie jak "pseudonaukowiec" i "pseudonauka" nie naruszyły dóbr osobistych Camerona, podobnie jak określenie "homofobiczny kłamca". "W ustnych motywach wyroku sąd trzykrotnie stwierdził, że poglądy głoszone przez P. Camerona nt. osób homoseksualnych są "odosobnione" i że głosząc je publicznie P. Cameron musi się liczyć z krytyką" - informuje na swej stronie SPR. Tym samym Sąd Apelacyjny uznał inaczej niż sąd niższej instancji, który stał na stanowisku, że Cameron nie jest osobą publiczną.
SPR podkreśla jednak, że "Sąd uznał jednocześnie, że część wypowiedzi dot. powoda przekroczyło granicę wypowiedzi w dyskursie publicznym (chodzi m.in. o nazwanie P. Camerona hochsztaplerem) i powodowi należą się za to przeprosiny (mają być zamieszczone w archiwalnych publikacjach na stronie SPR i w listach do rektorów uczelni, których SPR informowało nt. P. Camerona)".
"Pracownia Różnorodności" dziękuje za wsparcie, przede wszystkim innym organizacjom LGBT, które włączyły się do procesu.
Przypomnijmy, że Paul Cameron został usunięty z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego już w 1983 roku. Wiele innych organizacji naukowych odcina się od jego teorii i skrajnie homofobicznych poglądów. Cameron twierdzi m.in., że homoseksualiści mają tendencje do zażywania narkotyków, molestowania dzieci i złego wpływu na nie – dlatego powinno się ich od dzieci odseparować. Uważa także, że geje i lesbijki są w społeczeństwie nieprzydatni i kosztowni - i powinno się ich "zdelegalizować". Cameron proponuje jednak "leczenie z homoseksualizmu", dlatego na spotkania zapraszani są też ludzie LGBT.
Jesienią zeszłego roku Paul Cameron odwiedził z wykładami kilka polskich miast. W Krakowie, przed hotelem, gdzie spotkanie się odbyło, miejsce miał protest.
(red/spr)
Wiele osób tak myśli, ale koszt homofobii, jej skala i szkodliwość jest zbyt wielka, by ją traktować od tak.