27 września br. (czwartek) w godz. 10:30-13:00, w auli Collegium Civitas w Warszawie (PKiN, piętro XII, pl. Defilad 1) odbędzie się kolejna konferencja poświęcona problemowi języka wrogości i mowy nienawiści w Sieci, organizowana przez Fundację Wiedza Lokalna, Tygodnik Powszechny oraz Centrum Badań nad Nowymi Mediami Collegium Civitas.
Panel stanowi kontynuację debaty rozpoczętej przez apel Tygodnika Powszechnego, a także jest częścią drugiej odsłony Raportu mniejszości – projektu Fundacji Wiedza Lokalna, poświęconego monitorowaniu i zwalczaniu mowy nienawiści oraz języka wrogości wobec mniejszości narodowych, etnicznych czy religijnych w polskim Internecie. Podczas spotkania twórcy projektu przedstawią wyniki badań, a także, wraz z zaproszonymi gośćmi, zastanowią się nad sposobami przeciwdziałania zjawisku wirtualnego „hejtingu”. Czy należy podejmować inicjatywy ustawodawcze, „(…) które definitywnie położą kres poczuciu całkowitej bezkarności czy wręcz faktycznego przyzwolenia ze strony instytucji państwa na to, by w polskim internecie posługiwano się językiem nienawiści rasowej i wyznaniowej, językiem oszczerstw i pomówień”, czy lepiej skupić się na działaniach edukacyjnych? Zakazywać i karać? Czy raczej uświadamiać i zachęcać do zmiany języka?
W spotkaniu udział wezmą:
Prof. Ewa Łętowska – prawniczka, pierwszy polski Rzecznik Praw Obywatelskich
Prof. Edmund Wnuk-Lipiński – socjolog
Michał Okoński – z-ca redaktora naczelnego Tygodnika Powszechnego
dr Marek Troszyński – socjolog, koordynator projektu Raport mniejszości, Fundacja Wiedza Lokalna
Dyskusję poprowadzi dziennikarz i publicysta „Trójki” Polskiego Radia – Damian Kwiek.
Wstęp wolny!
Moja wypowiedź zatem powinna brzmieć tak:
Nigdy jakoś nie umieściłem w żadnym miejscu w sieci wiadomości w stylu "skinów do gazu" czy "PiSowców powinno się zajebywać jak psów" (a zarówno skinów, jak i PiSowców bardzo nie lubię). Jednak wiele podobnych wypowiedzi na temat gejów czytałem.
To nie jest obrona wolności słowa. Jeżeli sami robicie tak samo wobec grup nielubianych przez Was to... jesteście równie żałośni jak Ci wszyscy, którzy nawołują do nienawiści, podżegają do popełnienia przestępstwa czy po prostu bluźnią na innych pod przykrywką anonimowości. Faktycznie anonimowość zezwierzęca, pozbawia wielu barier. Ale po to jesteśmy ludźmi, by umieć się opanować. Kulturalnym jest się również wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Wolność słowa pozostaje. Można napisać, jak i ja, że nie przepada się za konkretną grupą społeczną. Można podać argumenty za tym, nawet najbardziej absurdalne, kosmiczne, jak "homoseksualizm to rzecz nabyta, geje i lesbijki chcą zmienić orientację naszym dzieciom poprzez nahalną promocję". To nie jest karane i to jest wolność słowa. Jeżeli dodamy do tej wypowiedzi przekleństwa (których wypowiedzenie na ulicy jest karane, a w Internecie niestety już nie), często skierowane w stronę konkretnej osoby (a co z publicznym znieważeniem? Znowu - na ulicy karane, w necie nie), czy nawet groźby (karalne pozbawieniem wolności do lat 2, znowu na ulicy, niekoniecznie w Internecie), to nie jest już rozmowa. I to powinno się zmienić. Nie ważne czy jakiś zakompleksiony użytkownik da w ten sposób upust swojej nienawiści, "wyżyje się", jak to pisał neguto.
To nie jest obrona wolności słowa. Jeżeli sami robicie tak samo wobec grup nielubianych przez Was to... jesteście równie żałośni jak Ci wszyscy, którzy nawołują do nienawiści, podżegają do popełnienia przestępstwa czy po prostu bluźnią na innych pod przykrywką anonimowości. Faktycznie anonimowość zezwierzęca, pozbawia wielu barier. Ale po to jesteśmy ludźmi, by umieć się opanować. Kulturalnym jest się również wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Wolność słowa pozostaje. Można napisać, jak i ja, że nie przepada się za konkretną grupą społeczną. Można podać argumenty za tym, nawet najbardziej absurdalne, kosmiczne, jak "homoseksualizm to rzecz nabyta, geje i lesbijki chcą zmienić orientację naszym dzieciom poprzez nahalną promocję". To nie jest karane i to jest wolność słowa. Jeżeli dodamy do tej wypowiedzi przekleństwa (których wypowiedzenie na ulicy jest karane, a w Internecie niestety już nie), często skierowane w stronę konkretnej osoby (a co z publicznym znieważeniem? Znowu - na ulicy karane, w necie nie), czy nawet groźby (karalne pozbawieniem wolności do lat 2, znowu na ulicy, niekoniecznie w Internecie), to nie jest już rozmowa. I to powinno się zmienić. Nie ważne czy jakiś zakompleksiony użytkownik da w ten sposób upust swojej nienawiści, "wyżyje się", jak to pisał neguto.
Oczywiście, że powinno to być karane, bez względu na to, czy jest to forma "wyżycia". Takie wyżycie jest nieodpowiednie i nie chodzi tu już o wolność słowa. Jest to albo nawoływanie do przestępstwa, albo zwykła mowa nienawiści. Lepiej by nie używano takich formułek wobec wszystkich, nawet najbardziej nielubianych grup (również przez nas).
Ja absolutnie nie myślę o jakichkolwiek ograniczeniach wolności wypowiadania się w Internecie (czy gdziekolwiek w ogóle)
Zresztą nie mylmy WOLNOŚCI z GŁUPOTĄ (czytaj prymitywnymi wypowiedzianymi zwanymi też 'językiem nienawiści'
Prawo do wypowiedzi MA KAŻDY, prawo do własnego zdania MA KAŻDY
Prawa do naruszania cudzej wolności NIE MA NIKT
Tu nie chodzi o to, że ktoś kogoś nazwie chamem, że ktoś mówi, że ktoś jest głupi. Mamy prawo do własnej opinii, Mamy prawo w sposób inteligentny wyrażać nasze myśli (przez inteligent rozumiem jakkolwiek logicznie uargumentowany)
..ale jak się do wolności słowa mają wypowiedzi w stylu "wszystkich murzynów/gejów/lesby/nauczycieli/.../ pozabijałbym/wyrżnął całe rodziny/ zesrał się na ryj / i wiele innych (nawet nie chce przytaczać)
I nie chodzi tylko o karanie, bo sprawa jest dosyć płynna - gdzie kończy się wolność słowa, a gdzie zaczyna się język nienawiści.
Chodzi GŁOWNIE jak edukację o uświadamianie, o zapobieganie, o uświadamiani społeczeństwu, że WOLNOŚĆ nie jest przyzwoleniem na ROBIENIE I MÓWIENIE WSZYSTKIEGO.
Niestety to jest trochę utopijna wizja bo ludzie inteligentni rozumieją pojęcie wolności, idioci niestety nigdy nie będą zastanwiać się nad tym co mówią, a ich edukowanie wydaje się prawie niemożliwe.
Tylko zupełnie nie wyobrażam sobie jak to można sensownie wprowadzić żeby nie odbiło się to na zwykłych ludziach. Wiadomo że nikt z nas nie jest aniołem i każdy ma jakieś sympatie i antypatie. Gdy możemy wypowiadać się anonimowo, nie musimy się obawiać żadnych konsekwencji. Dlatego możemy się "wyżyć" i powiedzieć to co naprawdę czujemy o wiele ostrzej niż powiedzielibyśmy to w realu.
Takich osób nie powinno się karać. ( można by ich nazwać ofiarami systemu)
Karać można tych którzy umieszczają takie wpisy z pełną premedytacją celu jakim jest zranienie, poniżenie czy wyśnienie pewnej grupy społecznej. Ale jak odróżnić jednych od drugich? Nie wiem, ale w skrócie można powiedzieć:
Zwykłych - edukować . prowokatorów - karać.
Mogą sie nie ujawniac, ale swoje będą myślec- mysle ze tego nigdy do konca sie nie wypleni. zawsze beda takie osoby, jak chocby Breivik, niby w jednym z najlepiej rozwinietych, najbardziej tolerancyjnych i ucywilizowanych, dosc spokojnym kraju.