Jakiś czas temu nasza redakcja poprosiła, abyście opowiedzieli i opowiedziały o swoich pierwszych miłościach. Odpowiedzi były tak ciekawe, że postanowiliśmy je opublikować. Czy jest wśród nich kolejny scenariusz na film?
Przedstawiamy najlepsze naszym zdaniem odpowiedzi w konkursie inspirowanym filmem "Ostatni komers". Nagrody już lecą do wygranych, a wy możecie przeczytać, jakie historie pierwszej miłości spotkały nasze czytelniczki i czytelników.
Happy End
Historia Julii i Natalii
Moją pierwszą miłość poznałam na Tinderze w wieku 17 lat. Co śmieszne w momencie "sparowania" byłyśmy wtedy w tym samym miejscu, o czym dowiedziałyśmy się dopiero później w wymienionych wiadomościach- normalnie miałyśmy do siebie około 1200 km. Od pierwszych chwil wiedziałyśmy, że będzie z tego coś więcej. Kilka miesięcy później spotkałyśmy się na żywo i to uczucie zapamiętam do dziś. W tym dniu czułam, że nie muszę już szukać i wszystko, czego oczekuje od partnerki ma właśnie ona.
Ciepło i zaufanie, które miałyśmy w relacji, było dla mnie nie do opisania. Dostawałam od niej ogrom wsparcia, namiętności i pewności, że jesteśmy razem we wszystkim.
Spotkanie odbyło się bez wiedzy rodziców z tego względu, że byli bardzo nietolerancyjni. Jak na złość spotkała nas moja mama, a że nie byłam pełnoletnia, nasze spotkanie szybko się skończyło. Ten czas, gdy rodzice dowiedzieli się o mojej orientacji, był dla mnie najtrudniejszy w życiu. Spotkałam się z dużą dawką braku akceptacji z ich strony i jak się domyślacie, zakończyłyśmy nasz związek przez zakaz spotkań i wiele innych przykrości. Kosztowało mnie to wiele wylanych łez, nieprzespanych nocy, czułam, jak moje serce przysłowiowo rozpadło się na milion kawałków. Chciałyśmy dla siebie dobrze. Ja musiałam skończyć szkoLe, zdać maturę i nie chciałam zatrzymywać mojej obecnej miłości, pozwolić jej żyć z dala od problemów. Nie było to prostą decyzją, ale uznałyśmy ją za najlepszą. Mimo że nasza relacja trwała dość krótko była bardzo intensywna i odwzajemniona. Ostatecznie każda z nas poszła w swoją stronę, okazjonalnie pisałyśmy do siebie, czy wszystko w porządku.
Minęło kilka lat, każda z nas była już w innej relacji jednak ja nie potrafiłam o niej zapomnieć. Po tym czasie zupełnie przypadkiem spotkałyśmy się na dworcu w Warszawie, wszystko wróciło, a czas stanął w miejscu. Nie potrafiłyśmy się ze sobą rozstać. Spotkanie skończyło się dwudniowym pobytem w Warszawie i wyjaśnieniem wszystkich niedopowiedzeń. Wróciłyśmy do siebie, a cała relacja sprzed lat wróciła, ta sama więź i uczucie tylko bardziej dojrzałe.
Dwa lata później zamieszkałyśmy razem i zaręczyłyśmy się. Jeżeli chodzi o relacje z rodzicami: zaproponowałam terapię rodzinną, na którą się zgodzili. Bardzo pomogła w rozwiązaniu konfliktów. Rodzice przy bliższym poznaniu bardzo polubili Natalię i jest bardzo mile widziana w ich domu. A my po upływie czasu nadal kochamy się tak samo mocno i wspieramy na każdym kroku. Okazało się, że moja pierwsza miłość będzie moją ostatnią. :)
Historia w pełni na faktach, pozdrawiamy.?
Studniówka na SORze
Historia lessthannothing
Nasza historia w zasadzie ma nawet coś wspólnego z filmem, gdyż poznałyśmy się nie tyle na komersie, ile na mojej studniówce. Tego dnia byłam mega przejęta, ponieważ byłam odpowiedzialna za organizację całego wydarzenia i chciałam, aby wszystko wyszło, jeśli nie perfekcyjnie, to przynajmniej, aby nie było wielkich wpadek. Początek był obiecujący, podziękowanie gościom, polonez, jednak w pewnej chwili zauważyłam, będąc na parkiecie, że jedna para opuszcza go w dość nietypowy sposób, mianowicie dziewczyna na jednej nodze skacze w stronę stołu, a chłopak próbuje ją przytrzymać, jednak jest na to zbyt pijany i sam ledwo się trzyma i to na dwóch. Czując się odpowiedzialna za całe wydarzenie, od razu ruszyłam w jej stronę. Siedziała już na najbliższym parkietu krześle i masowała nogę, która jednak z każdą chwilą robiła się coraz bardziej opuchnięta. Zapytałam, czy mogę jakoś pomóc, a wtedy ona odwróciła wzrok z kostki i spojrzała na mnie, a ja wiedziałam, że to mój koniec. Miała piękne niebieskie oczy, w których od razu utonęłam. Powiedziała, że chyba skręciła kostkę i powinna chyba jechać do domu. Jej partner był jednak pod wpływem alkoholu i nie mógł jej odwieźć, więc od razu zaoferowałam swoją pomoc. Na początku oponowała, ale widząc mój upór poddała się. Kiedy pomagałam jej wejść do mojego samochodu, zauważyłam jednak, że jej noga wygląda coraz gorzej. Zdecydowałam więc, że pojedziemy na pogotowie, by tam ocenili jej stan. Zamiast tańczyć i bawić się do samego rana, skończyłam siedząc na SOR z nieznaną dziewczyną do 3 w nocy, czekając, aż zrobią jej prześwietlenie i inne badania. W międzyczasie jednak zaczęłyśmy rozmawiać i jakoś tak wyszło, że bardzo się polubiłyśmy, a po jakimś czasie pokochałyśmy, choć mi się wydaje, że ja pokochałam ją tej nocy, która miała być moją, a okazała się być naszą. Choć dziś już nie jesteśmy razem, bardzo dobrze wspominam ten czas i cieszę się, że moją pierwszą miłością, była właśnie ona.
Kubeł zimnej wody
Historia Bartosza
Pierwsze młodzieńcze zakochanie? Niech pomyślę...
Poznałem go na obozie młodzieżowym, od razu mi zaimponował swoją elokwencją i wszechstronną wiedzą. Był swego rodzaju uroczy ze swoim nieprzystosowaniem społecznym i tym jak często wpadał w zabawne/żenujące sytuacje, bo nie rozumiał zachowań międzyludzkich i rówieśników. Jednak moje serce skradł tak naprawdę jednego wieczoru, kiedy to siedząc w niewielkim gronie znajomych, temat zszedł na osoby homo. Nagle wystrzelił on z tekstem, że nie przeszkadzałoby mu jakby, ktoś nas nakrył całujących się albo trzymających się za ręce... (Podał mnie i jego dla przykładu) Dla mnie będącego wtedy w głębokiej szafie taka otwartość i całkowite nieprzejmowanie się opinią innych były jak cios w twarz. Tym bardziej że pochodziły od chłopaka, który deklarował się jako hetero. Dla mnie żyjącego wtedy tylko pod dyktando tego co myślą inni i bojącego się strasznie konsekwencji bycia sobą wyrażanie takich opinii było jak kubeł zimnej wody. Pokazał mi jak być dumnym z siebie, oraz że zawsze znajdą się ludzie, którzy nas zaakceptują nawet jeśli trzeba ich dłużej poszukać... Tej samej nocy całowaliśmy się i czułem wtedy miłość oraz podziw do niego jakiego nie czułem nigdy wcześniej ani później do nikogo innego. I chociaż dla niego nasze zbliżenie się było tylko "eksperymentem" to nauczył mnie otwartości i dumy z bycia sobą... Kochałem go jeszcze długo, z czasem przechodząc coraz bardziej w relację przyjacielską niż romantyczną, jako że jednak odnalazł siebie jako osoba hetero. Jednakże nigdy nie zapomnę tego uczucia gdy pierwszy raz usłyszałem od innego chłopaka, że chciałby mnie pocałować i choćby cały świat był przeciwko, on by na to nie zważał... Pokochałem go za te słowa na zawsze...
Te dwie z dziewczynami i ta chłopaka