Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Tematy Marsze Równości 2026 "Pillion" w kinach Wyrok TSUE Związki partnerskie Kino LGBT
Czwartek, 04.11.2021 12:35

Izrael: Hakerzy udostępnili bazę danych użytkowników aplikacji LGBT

Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)

Hakerzy ujawnili całą internetową bazę danych izraelskiej aplikacji randkowej LGBT+ Atraf. Wyciekły bardzo poufne informacje, w tym seksualność i status HIV tysięcy użytkowników.

Grupa hakerska Black Shadow ukradła plik zawierający informacje o około milionie wpisów z pełnymi szczegółami użytkowników. Opublikowali bazę danych we wtorek po tym, jak ich żądanie okupu w wysokości 1 miliona dolarów nie zostało spełnione w ciągu 48 godzin.


Wyciek wywołał panikę wśród użytkowników aplikacji, głównie mężczyzn, którzy obawiają się, że mogą zostać szantażowani informacjami. Anonimowy mężczyzna powiedział: "To okropne włamywać się do mojej osobistej przestrzeni. Ukrywam swoją orientację seksualną… jestem naprawdę bezradny".

Niektórzy użytkownicy obawiają się, że wyciek może zagrażać ich życiu. The Aguda – Stowarzyszenie na rzecz Równości LGBTQ w Izraelu, zauważyło, że liczba połączeń na ich infolinię podwoiła się. "Wybrali właściwy cel, aby wywołać panikę" - powiedziała członkini zarządu Hilda Peer.

ZOBACZ TEŻ Bułgaria: Centrum społeczności LGBT zdewastowane przez grupę związaną z kandydatem na prezydenta


Izraelskie Stowarzyszenie Internetowe i The Aguda wydały wspólne oświadczenie, w którym zalecały wszystkim użytkownikom Atraf zmianę nazwy użytkownika i hasła oraz kontaktowanie się z policją w przypadku żądania okupu lub szantażu.

Naturalną ludzką tendencją może być uleganie żądaniom napastników, ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nie ma gwarancji, że osobiste treści zostaną usunięte. Co więcej, jest to otwarcie, które może prowadzić do dodatkowych żądań okupu

- czytamy w oświadczeniu.

Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL


Urząd Ochrony Prywatności ogłosił, że bada witrynę Atraf pod kątem wadliwych zabezpieczeń cybernetycznych, które mogły doprowadzić do włamania. Yoram Hacohen, szef Izraelskiego Stowarzyszenia Internetowego, powiedział: "To jeden z najpoważniejszych ataków na prywatność, jakie Izrael kiedykolwiek widział. Obywatele Izraela doświadczają cyberterroryzmu".

(jg)

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (12)
ns91 gabriel_angelfox marek-michalczak wiolka-srolka legolas crashoverride alex-misfit roseice taeri-choi blackwolfie
Komentarze (15)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
aemstuz94
08.11.2021 17:39 aemstuz94 (32) Łódź
Czy szanowny pan socjalista mógłby wreszcie zająć się problemami mas, a nie uwypuklać sytuacje jednostek, które akurat konstruktywnie przepracowały traumę, zafundowaną im przez „umiłowany kraj”?

Masz to nawet w zacytowanych tekstach:
RK: Poza przesłuchaniem nic, ale słyszałem różne historie. Niektórzy opowiadali,
że milicjanci pojawiali się w ich domoch i informowali rodziców, że „mają w
domu zboka”. Albo informowali zakłady pracy i uczelnie. Trzeba jednak
pamiętać, że wśród milicjantów również byli geje, którzy zatrzymywali swoich
kolegów – musieli wykonywać rozkazy i to był dla nich pewnie niemały
dylemat.


W wyniku tej masowej akcji
przeprowadzonej w latach 1985-1987 przez Milicję Obywatelską polegającej na
zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku zarejestrowano ok.
11 tyś. akt osobowych.


Niestety, jako wyrachowany, cyniczny wyzyskiwacz o centrowych poglądach pozostanę nieczuły na problemy społeczności wtórnych analfabetów i (po raz kolejny…) wytknę Ci braki w czytaniu ze zrozumieniem.
cytuj zgłoś 1 0
19Nieuchwytna91
05.11.2021 23:48 19Nieuchwytna91 (34) Bielsko Biała/Holandia
Czy ten zawieszający się portal co linki kontaktowe przekierowuje tak że wyskakuje informacja ze nie ma tego odnośnika strony skontaktoje się ze mną lub zwróci mi środki przelane na abonament przyjaciel queer???
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
05.11.2021 20:57 czarekz
I rozsądny tekst Andrzeja Ciążeli z Trybuny 13.08.2021 (jest to polemika z tekstem Jaworskiego, gdyby ktoś chciał całość to: https://trybuna.info/bez-kategorii/pzpr-i-banany/ ja cytuję tylko fragment dotyczący:

'wrogości PPZR wobec LGBT
jako elementu konstytuującego „zamknięte” myślenie tej formacji. Jedynym
konkretnym przejawem tego rodzaju postawy jest osławiona operacja Hiacynt z
lat 85 -87 chociaż w PRLu nikt jej nie nagłaśniał i ja osobiście
dowiedziałem się o niej już w latach dziewięćdziesiątych. Autor niestety nie
poprzestaje na tym „dowodzie” ale posuwa się do żenujących insynuacji
jakoby: „Stosunek władz PRL wobec kontaktów homoseksualnych był negatywny,
co wiązało się ze stalinowskim podejściem do tego zjawiska, PRL-owscy i
radzieccy naukowcy – kryminolodzy, psychiatrzy i prawnicy, w większości
uważali homoseksualizm za patologię społeczną, uzasadniając ten pogląd
argumentami podobnymi do argumentów odwołujących się do praw naturalnych.”
Byłbym panu Jaworskiemu szczerze zobowiązany za ujawnienie „stalinizmu”
polskich naukowców ponieważ żyjąc w PRL-u i z racji chociażby wieku
studiując ówczesne wydawnictwa dotyczące seksuologii nie spotkałem się z
takim stanowiskiem jako istotnym. Polska literatura seksuologiczna
prezentowała homoseksualizm jako oczywistą odrębność, nad, której naturą
specjalnie nie deliberowano. Również nie przypominam sobie jakichś
deklaracji przywódców PZPR na tematy homoseksualizmu, ani też jakichś debat
dotyczących walki z tą „patologią”.

Chociaż, jak sądzę, dla pana politologa Jaworskiego nie jest to argument ale
w niepodległej Polsce od czasów eliminacji ustawodawstwa państw zaborczych w
1932 homoseksualizm nie był traktowany jako przestępstwo, ścigany i
penalizowany i nawet „najczarniejszy” stalinizm w latach pięćdziesiątych
tego nie zmienił. Co więcej w roku 1948 ujednolicona została zasada 15 lat
jako granicy swobodnej decyzji podejmowania życia seksualnego a w 1969 roku
zniknął z systemu prawnego przepis dotyczący karania homoseksualnej
prostytucji.

Homoseksualizm w polityce PRLu był sprowadzony do kwestii czysto prywatnych
i nie był wykorzystywany jako argument w walce politycznej. Czy było to dużo
czy mało nie zamierzam rozstrzygać ale z pewnością nie miało to nic
wspólnego z tym co zaczęło się w latach dziewięćdziesiątych i zaowocowało
pisowską wojną z LGBT.

W PRL wrogość wobec homoseksualizmu i jego prześladowanie były utożsamiane z
przysłowiowym „chamstwem i drobnomieszczaństwem” – wartościami kultywowanymi
przez nieoceniony w tym zakresie Polski Kościół Katolicki. Nawet akcja
„Hiacynt” jak sądzę stała się efektem objęcia stanowiska szefa MSW przez
bezideowego degenerata jaki był Czesław Kiszczak i stanowi fragment działań
uwieńczonych pozostawieniem tzw. „teczki” Lecha Wałęsy jako zabezpieczenia
na „czarną godzinę” własnej małżonce.

Równie rzeczowa i inteligentna jest argumentacja na rzecz opozycji
Pezetpeerowsko peerlowsko – pisowska „pruderyjność” i „lewicowy luz”.
Podobnie jak w przypadku LGBT nieocenionym źródłem informacji dla pana
Jaworskiego są doświadczenia towarzyszy radzieckich: „W 1986 r. podczas
telemostu Leningrad-Boston przedstawicielka Komitetu Kobiet Radzieckich
oświadczyła: ,,Seksa u nas niet, i my kategoriczeski protiw jemu!”. Władze
PRL chętnie podpisały by się pod tą cnotliwą deklaracją.”

Prawdę mówiąc o ile pod tą deklaracją być może władze PRL by się podpisały
to z drobnym zastrzeżeniem, że o ile w PRLu nie było seksu to było coś co nazywano erotyką i to często dość śmiałą. Nie wiem czy w ZSRR zaproszono by czołowego
reżysera zachodniego kina erotycznego Waldemara Borowczyka do nakręcenia
tamtejszej wersji „Dziejów grzechu” udostępniając ten film w powszechnym
rozpowszechnianiu. Scenę orgii z filmu „Ziemia obiecana” już po zakończeniu
PRLu ocenzurował sam reżyser już w „wolnej Polsce”. Jednym z najbardziej
popularnych powiedzonek owego pruderyjnego i zakłamanego PRLu było osławione
pytanie dotyczące premier filmowych – „momenty były?”. Szanujący się reżyser
PRL-owskiego filmu uważał wręcz za obowiązek wklejenie w film scen
erotycznych. Dużą popularnością cieszyły się wystawy aktu artystycznego
„Wenus” organizowanego w Krakowie. Czasopisma młodzieżowe miały specjalne
rubryki dotyczące poradnictwa seksualnego. Razem z cała szkołą w pierwszej
połowie lat siedemdziesiątych „zaliczyłem” film „Helga” z niemiecką
dosłownością tłumaczący skąd się biorą dzieci. Przykłady otwartego stosunku
do erotyki i seksualności z czasów PRLu można by mnożyć w nieskończoność.
Zamiast tego należałoby jednak zadać panu Jaworskiemu proste pytanie z
jakiej choinki się urwał?'

Co mogę dodać: bardzo trafny tekst, pokazujący rzeczywistość, zamiast fantazmatów i IPNowskich klisz powielanych przez osoby urodzone w XXI wieku.

Przyszłość będzie wspaniała, ale by była - trzeba znać rzeczywistą przeszłość.
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
05.11.2021 20:52 czarekz
2. A tak 'akcja Hiacynt' wygląda w XXI wieku, w Polsce (prowokacja typu gejabomber i inne takie, zapewne i przyszłe):

'Nowa inwigilacja środowiska LGBT?
- Janusz Boguszewicz – https://queer.pl/artykul/186625/hiacynt-na-bis

Hiacynty? W ich cebulkach nawet zimą drzemie ponoć wiosna. Ładne kwiatki.
Ich nazwa gejom w Polsce przypomina jednak mroczne czasy PRL, gdzie
prowadzono pod tym kryptonimem działania wymierzone w niezorganizowane
jeszcze środowisko homoseksualistów polskich. W wyniku tej masowej akcji
przeprowadzonej w latach 1985-1987 przez Milicję Obywatelską polegającej na
zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku zarejestrowano ok.
11 tyś. akt osobowych. Ponoć w przepastnych archiwach Instytutu Pamięci
Narodowej jeszcze one istnieją. Nietknięte! Ciekawe na co czekają...

"Akcja "Hiacynt", na którą często powołują się osoby piszące na temat życia
homoseksualistów w PRL jest słabo zbadana i nieznana nawet samym gejom i
lesbijkom. Przyczyna tkwi przede wszystkim w braku badań historycznych na
temat mniejszości seksualnych.

(...)

Tymczasem w krainie zwanej przez niektórych czwartą pomroczną nasze służby
porządkowe rozpoczynają na czyjeś polecenie niezwykle podobne działania
(tzw. czynności służbowe).
Dnia 22. maja 2007 do drzwi mojego mieszkania zastukali przedstawiciele
porządku i prawa. Wypytali o zatrudnienie, numer telefonu sprawdzili pod
moją nieobecność, czy posiadam sprzęt komputerowy, po czym nie zostawiwszy
żadnej (sic!) informacji po co, na co i w jakim celu to wszystko - wyszli.
Następnego dnia zostałem telefonicznie wyzwany na komisariat, w celu
złożenia zeznań, przy czym pan policjant przez telefon także nie chciał mnie
poinformować w jakim celu ma się odbyć to przesłuchanie! Jako
zdyscyplinowany obywatel udaję się jednak pod wskazany adres, a tam uprzejmy
pan aspirant rozpoczyna w miłej acz dziwnej dla mnie formie wypytywać mnie
na różne jak się potem okazało "gejo-tematy". A to, czy pisuję, publikuję,
zajmuję się redagowaniem tekstów dla jakichkolwiek redakcji, czasopism oraz
portali internetowych. Dla jakich i jak długo trwa ta współpraca. Czy
świadek (byłem więc świadkiem - czego i w jakiej sprawie nadal nie wiem!)
zna topografię miasta stołecznego Warszawy? Jak często w stolicy bywał? Czy
zna pana Jacka Adlera? Czy kiedykolwiek z nim współpracował i w jakiej
formie?

Po chwili młody i przystojny pan Aspirant wyciąga dwa artykuły wydrukowane z
Internetu z pytaniem, czy są one mojego autorstwa. Fakt - przyznaję - przed
kilku laty je popełniłem. Były aż tak złe, że policja się teraz nimi
zainteresowała? Dwa i pół roku po ich publikacji? Teraz, w tym kontekście
padają pytania: o inspirację i retorykę przytoczonej części tekstu (pastisz
kazania Martina Lutera Kinga, wygłoszonego na schodach przed pomnikiem
Abrahama Lincolna w Waszyngtonie, w trakcie marszu na Waszyngton, dnia 28
sierpnia 1963)! O to z kim został przeprowadzony wywiad (ze skinem- postać
fikcyjna-tekst powstał z kompilacji wielu zebranych wypowiedzi ludzi
powiązanych ze środowiskiem)! Nadal nie wiem o co chodzi, ale czekam na
rozwój wypadków. W końcu padają kolejne pytania: czy byłem jesienią 2005 w
Warszawie! Czy znam osoby przynależące do mniejszości seksualnych? Jeśli
tak, to gdzie one zamieszkują. Nie widziałem już potrzeby udzielania
odpowiedzi na dalsze pytania.

Padają jednak pytania następne: czy znam i jak rozumiem określenia: gay-
power, power-gay, silny pedał? Czy wiem coś (sic!) o paraliżu miasta
Warszawy w 2005 roku, o podłożonych atrapach ładunków wybuchowych; czy wiem
coś na ten temat: kto organizował, zlecał i inspirował te zajścia!? W końcu:
czy zgodzę się na pobranie materiału biologicznego, do badań porównawczych:
odcisków palców, śliny ze śluzówek (cytuję z pamięci!) bądź też krwi?

(...)
Zwracam się do Szanownych Panów Ministrów z zapytaniem:

- czy i jak dalece sięgają powiązania owych organizacji ze środowiskami
pedofilskimi i zorganizowanym światem mafii narkotykowej;
- jakie są legalne i nielegalne źródła finansowania owych organizacji;
- jak daleko sięga penetracja tych organizacji w polskich szkołach.

Wyjaśnienie wyżej wymienionych wątpliwości pozwoli odpowiedzieć na pytanie:
jakie są rzeczywiste motywy brutalnych ataków na rząd polski oraz Ministra
Edukacji i tak bezprzykładnego kwestionowania konieczności zmian w polskiej
szkole.

wydaje się to niestety bardzo prawdopodobne. Nie padło wprawdzie pytanie o
moja (w tym wypadku oczywistą) orientację, o moje preferowane techniki
seksualne, o partnera bądź partnerów. I mimo iż przesłuchujący mnie pan
młodszy aspirant był naprawdę bardzo miły i z nieukrywanym zakłopotaniem
wyjaśniał, ze wykonuje wyłącznie polecenia przełożonych i żadnych dalszych i
konkretnych informacji udzielić mi nie może chciałbym:
- wiedzieć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi
- kto za tym stoi i przez kogo może być inspirowany
- dokąd to w tej bądź innej formie dalej prowadzić może.

Wiem, z różnych źródeł, że mój przypadek nie jest odosobniony. Podobne
działania i czynności dokonywane są także w innych miastach Polski.
Przedmiotem ich są geje, bo wiadomo, że taki może da się łatwo zastraszyć,
powie wszystko co trzeba i będzie milczał. Ja jednak milczeć nie zamierzam.
I dopóki nie zostanę podejrzany lub oskarżony o bycie gej-bomberem lub
członkiem mitycznej organizacji "gay-power" zamierzam o tym głośno mówić.
Tak dalej być nie może. Policja wykonuje oczywiście swoje ustawowe obowiązki
i zachowuje się wprawdzie przyzwoicie, ale obawiam się, że w ramach tego
"śledztwa" ktoś tu komuś usiłuje dorobić gombrowiczowską gębę. Nadaj wierzę
jednak, że żyjemy w państwie prawa. Oby jak najdłużej!


Kontrowersyjne zdaniem władzy teksty to: http://www.innastrona.pl/wywiady_skin.phtml
oraz http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&(...)&sid=288

Gdyby ktoś spotkał się z podobnym wezwaniem i przesłuchaniem w sprawie
"niewiadomojakiej" i przeciw "niewiadomokomu" proszę o kontakt jbog_(at)_gej.net
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
05.11.2021 20:52 czarekz
Jeszcze parę uzupełnień i pełniejszych cytowań, w temacie, który wywołał trol aemstuz94

1. W wywiadzie dla Repliki w 2011 (cyt. za https://queer.pl/artykul/186981/ryszard-kisiel-filo-g(...)historia ) Ryszard Kisiel tak odpowiadał

Zacząłeś działalność kilka lat później od ulotki na temat bezpiecznego
seksu.

RK: W 1985 roku wydałem broszurkę dotyczącą profilaktyki HIV/AIDS Rozesłałem ją
pocztą w grudniu. Był to ruch przemyślany. SB kontrolowała korespondencję,
ale w szczycie świątecznym miała utrudnione zadanie, więc poszło gładko. Po
tej akcji zobaczyłem, że nic mi nie grozi, zacząłem rozsyłać inne materiały.
Trochę wcześniej, przed rokiem 1985, nawiązałem kontakt z HosiWien i
Andrzejem Selerowiczem. On przysłał mi np. powieści z wątkami gejowskimi,
które tłumaczył pod pseudonimem Marek Jaworski i materiały informacyjne na
temat ruchu LGBT na świecie. Kopiowałem to i wysyłałem znajomym. Ale
bezpośrednim powodem mojego zaangażowania się była akcja Milicji
Obywatelskiej pod kryptonimem „Hiacynt”.

Zostałeś zatrzymany podczas tej akcji?

RK: Milicjanci przyszli do mnie rano. Byłem trochę niewyspany po nocy spędzonej
z kochankiem i zawieziono mnie na komisariat. Może gdybym był bardziej
przytomny, tak by się nie stało. Wiedziałem, że mam prawo odmówić złożenia
zeznania, oddania odcisków palców czy zrobienia sobie zdjęcia. Zostałem
przesłuchany, założono mi akta i wypuszczono. Tego samego dnia uprzedziłem
znajomych, że zaczęła się nagonka na gejów. Następnego dnia zostałem
zaproszony do dwóch przyjaciół gejów. Były też u nich prorektorki z Akademii
Medycznej w Gdańsku. Opowiadałem, co mnie spotkało i instruowałem, jak mają
się zachować w razie kontaktu z Milicją, która… pojawiła się za chwilę.
Jeden z nich odmówił i nie wyszedł z milicjantem, drugi skapitulował.
Myśleliśmy, że panie, z racji funkcji, jaką pełniły, zaprotestują czy
zainterweniują w jakikolwiek sposób. Tak się jednak nie stało –
społeczeństwo było wówczas bardzo zastraszone.

Jakie były konsekwencje zatrzymania?

RK: Poza przesłuchaniem nic, ale słyszałem różne historie. Niektórzy opowiadali,
że milicjanci pojawiali się w ich domoch i informowali rodziców, że „mają w
domu zboka”. Albo informowali zakłady pracy i uczelnie. Trzeba jednak
pamiętać, że wśród milicjantów również byli geje, którzy zatrzymywali swoich
kolegów – musieli wykonywać rozkazy i to był dla nich pewnie niemały
dylemat.

I w tych okolicznościach prowadziłeś działalność wydawniczą.

RK: Akcja "Hiacynt" spowodowała, że zaczęliśmy się organizować. Może, gdyby jej
nie było – kto wie, jak potoczyłaby się historia. Ta akcja mnie
zbulwersowała, podburzyła, byłem wściekły, że nie potrafiłem się
przeciwstawić Milicji. Jeszcze tego samego dnia dzwoniłem do chłopaków i
mówiłem, żebyśmy coś zrobili. Nawiązałem kontakt z człowiekiem, który
działał w opozycji - przygotował porady prawne dotyczące tego, jak zachować
się podczas zatrzymania. Skopiowałem wszystko w Iwecie i rozdawałem
chłopakom.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
05.11.2021 10:34 zdziwiony
UwU (ona/jej):
Marcel Woronow:



Prawda jest taka, że wszystko jest kwestią kompromisu. Nie rozumiem powodu podawania takich rzeczy jak to, czy ma się HIV, bo można z takim tematem poczekać do odpowiedniego momentu jeśli kogoś się znajdzie, niż dać go żeby wylądował w bazie danych, gdzie łatwo można znaleźć odpowiednie osoby do nękania.


To jakas paranoja! A kiedy jest ten odpowiedni moment? Kiedy ktos sie w nas zauroczy czy moze wtedy kiedy zacznie zdejmowac odziez? Informowanie o tym na poczatku pozwala uniknąć malo komfortowej sutuacji to jest takiej ze nagle osoba o negatywnym statusie sie blokuje ,wycofuje i dodatkowo jest zla i wsciekla ze informuje sie o tym tak pozno. Do szantazu dojsc zas moze zawsze
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
04.11.2021 21:31 czarekz
W tym kontekście mogę też zacytować znów Tomasika, tym razem za Inną Stroną (sic!), sprzed 12 lat:

'W 2004 r. pisałem na łamach Innej Strony: "Akcja Hiacynt (...) jest słabo zbadana i nieznana nawet samym gejom i lesbijkom. Przyczyna tkwi przede wszystkim w braku badań historycznych na temat mniejszości seksualnych". Minęło pięć lat i nic się w tym względzie nie zmieniło, wciąż nie wiemy jakie były prawdziwe powody przeprowadzenia tej operacji, do kiedy trwała, ile osób objęła, a nawet gdzie znajdują się zgromadzone wówczas dokumenty nazywane "różowe akta". Milczą także sami uczestnicy tamtych wydarzeń. (...)
Niestety, nic nie zapowiada, aby postulat systematycznego zbadania życia mniejszości seksualnych w Polsce poprzednich epok został szybko zrealizowany, a tymczasem paląca staje się potrzeba opisania początków ruchu LGBT, który ma już 20 lat. W międzyczasie dorosło całe pokolenie urodzone na przełomie lat 80. i 90., które o wydarzeniach tamtych lat nie ma żadnego pojęcia, ale nie ma także możliwości zdobycia tych informacji. Historia gejów i lesbijek w powszechnej świadomości zaczyna się w okolicach roku 2003, a więc wraz z "Niech nas zobaczą", okresem zakazanych Parad i Marszów Równości, kiedy homoseksualizm na dobre stał się kwestią polityczną. To co było wcześniej pozostaje właściwie "białą plamą". ' (dalej Tomasik pisze o okresie po 1989).

No właśnie: 12 lat później nic się nie zmieniło, i poza - przykładowo - dwiema stronniczkami w 'Queer studies. Podręcznik kursu' (KPH 2010), opartymi na relacji jednej (!) osoby - nic się nie zmieniło, i nie mamy systematycznego i naukowego opisu zjawiska o nazwie 'akcja Hiacynt'. Nic, żadnych systematycznie zebranych wspomnień (Z obu stron), opisu socjologicznego, kwerendy w IPN etc. Tylko wątpliwej jakości powieści i - teraz - film, mający propagować, a nie wyjaśniać.
cytuj zgłoś 2 1
Ikona
04.11.2021 21:20 czarekz
aemstuz94:
Wybaczcie mój czarny humor, ale to najlepszy dowcip, jaki czarekz opowiedział od czasu lamentu nad nędznym losem swojej umęczonej Ojczyzny.

czarekz:
A tak przy okazji: akcja Hiacynt przyczyniła się do ośmielenia bardzo wielu ludzi i integracji środowisk. Prasę dziś ma jednak mroczną, tak mroczną jak scenografia netfliksowego gniota.


Przypomniałeś mi, że miałem zapytać, czy już począłeś starania o rozpoczęcie walki o niepodległość PRL z rąk okupanta xD


To, co napisałem jest wiedzą oczywistą dla wszystkich, pamiętających tamten (w sumie nadal nieodległy) czas. Ale skoro trol wywołał mnie swoją durnotą do odpowiedzi, to zacytuję fragment z Tomasika:

'
Co się z nimi stało i dlaczego w ogóle były tworzone? Do dziś nie wiadomo.
Pewne jednak jest, że "Hiacynt" w rezultacie przyniósł odwrotny skutek od
zamierzonego. Homoseksualiści zaczęli się jednoczyć i budować wspólny front.
"Akcja ta sprawiła, że zaczęliśmy się organizować. Może gdyby jej nie było -
kto wie, jak potoczyłaby się historia. To wydarzenie mnie zbulwersowało,
podburzyło, byłem wściekły na samego siebie, że nie potrafiłem przeciwstawić
się milicji. Jeszcze tego samego dnia dzwoniłem do chłopaków i mówiłem,
żebyśmy coś zrobili", wspomina w książce Ryszard Kisiel, jeden z aktywistów.'
cytuj zgłoś 1 1
aemstuz94
04.11.2021 18:42 aemstuz94 (32) Łódź
Wybaczcie mój czarny humor, ale to najlepszy dowcip, jaki czarekz opowiedział od czasu lamentu nad nędznym losem swojej umęczonej Ojczyzny.

czarekz:
A tak przy okazji: akcja Hiacynt przyczyniła się do ośmielenia bardzo wielu ludzi i integracji środowisk. Prasę dziś ma jednak mroczną, tak mroczną jak scenografia netfliksowego gniota.


Przypomniałeś mi, że miałem zapytać, czy już począłeś starania o rozpoczęcie walki o niepodległość PRL z rąk okupanta xD
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
04.11.2021 18:33 czarekz
Między 'nie ma sensu ukrywać w XXI wieku", a kradzieżą danych i używaniem ich do bóg-wie-czego jest jednak subtelna różnica.

Taka mniej więcej jak między totalną inwigilacją a la Singapur, a stanem wojennym w Polsce.

A tak przy okazji: akcja Hiacynt przyczyniła się do ośmielenia bardzo wielu ludzi i integracji środowisk. Prasę dziś ma jednak mroczną, tak mroczną jak scenografia netfliksowego gniota.
cytuj zgłoś 0 2
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
aplikacja atak internet izrael
Powiązane
Obraz Piątek, 31.07.2015 Sześć osób ranionych nożem podczas parady w Jerozolimie Obraz Piątek, 28.02.2014 Queer.pl w kieszeni! Obraz Wtorek, 15.01.2013 Anonymous znowu atakują Obraz Czwartek, 14.06.2012 Gej z karabinem is not ok? Obraz Wtorek, 17.09.2024 Znany niemiecki działacz LGBT zaatakowany przez propalestyńskich aktywistów podczas wykładu o antysemityzmie
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności