Szkocja będzie pierwszym krajem, jaki wprowadzi do programu nauczania treści o osobach LGBTQ+. Dzieci dowiedzą się jaki wpływ na kulturę miały i mają osoby nieheteronormatywne oraz jaką rolę ruch LGBTQ+ odegrał w historii.
Piątek, 06.07.2001 Amnesty International: Geje&les prześladowani Piątek, 28.01.2000 Kościół kontra homoseksualizm
Środa, 11.06.2025 Czy Karol Nawrocki poparłby ustawę o związkach partnerskich? Jest deklaracja
Piątek, 30.09.2022 Jarosław Kaczyński ukarany za transfobiczne wypowiedzi: Komisja Etyki Poselskiej wymierzyła możliwe najwyższą karę
Poniedziałek, 21.02.2022 Spis powszechny w Szkocji: osoby transpłciowe nie muszą udowadniać swojej płci
Ja też mam złe skojarzenia z czasów kiedy ministrem edukacji był Giertych, chociaż u nas było to po prostu ubranie w jednym kolorze, bądź jakiś konkretnych jolorsch.
W Szkocji jest to natomiast jednolity mundurek, który spełnia swoje zadanie, a więc sprawia że przynajmniej wizualnie nie ma różnicy pomiędzy osobami biednymi i zamożnymi. Nikt tutaj na to nie narzeka ;)
Kolor skóry i rysy twarzy dalej widać. Dla mnie to kompletny bezsens i pozbawianie ludzi możliwości wyrażania siebie.
Chodziło mi o status społeczny i tradycje wyniesione z domu. Nikt nie może zmusić dziecka do noszenia tradycyjnego stroju do szkoły czy dziecko z rodziny purytańskiej nie zazdrości dzieciakom z liberalnych domów.
Co do rysow twarzy... Ja zawsze uważam co i kiedy mówię po polsku bo nigdy nie wiesz kto zrozumie. Mamy w pracy murzynkę która mówi płynnie po polsku (mąż Polak), Radek trochę mówi po polsku bo któreś z rodziców z pochodzenia mówi no i że dziewczynę ma Polkę to trochę go teraz używa. Z rysów twarzy ciężko go podejrzewać o polskie pochodzenie. Tutaj ludzie są potężnie przemieszani. Jasne że jakiś rasizm jest ale to nie jest skala jak w Polsce. Czasem się zastanawiam czy właśnie mundurki nie są przyczyną tego że Brytyjczycy nie przejmują się aż tak swoim ubraniem. Kiedy trzeba się ubrać to trzeba. Mniej kobiet boi się wyjść do sklepu obok bez makijażu itp.
Ja jakoś nie mam problemu wyjść bez malowania się nawet mieszkając w polszy, ale trochę umieram w środku kiedy widzę wystrojoną i wymalowaną dziewczynę w biedrze po 21tej. Jeśli zakładasz że ktoś mieszka z rodzicami, to oni mogą narzucać ubiór, ale jeśli mieszka np. w akademiku, to mają efektywnie zerową kontrolę nad tym.
Jestem zwolenniczką dawania ludziom autonomii i wolności, narzucanie strojów nie wymaże kompletnie uprzedzeń co do ras i grup ludzi, tym bardziej kiedy dane pokolenie skończy szkołę i mundurki znikną z ich żyć.
Artykuł nie dotyczy studentów. Tak jak i większość mundurków. Szkoły z internatem to również zabytek historii. Mówimy więc o ludziach nieletnich więc raczej w większości mieszkającej z rodzicami. Dzieciaki nie mają jak zazdrościć innym że ktoś majątkowe ciuchy a one nie. Nie muszą się wstydzić że wyglądają inaczej.
Fajnie że jesteś w mniejszości Polek które nie malują się codziennie jednak statystyka wygląda jak wygląda. Najczęstszą odpowiedzą w ankietach kiedy Polki się malują jest prawie codziennie. U Brytyjek 1-2 razy w tygodniu. To jest ta zasadnicza różnica w próbie przypodobania się otoczeniu.
Kolor skóry i rysy twarzy dalej widać. Dla mnie to kompletny bezsens i pozbawianie ludzi możliwości wyrażania siebie.
Chodziło mi o status społeczny i tradycje wyniesione z domu. Nikt nie może zmusić dziecka do noszenia tradycyjnego stroju do szkoły czy dziecko z rodziny purytańskiej nie zazdrości dzieciakom z liberalnych domów.
Co do rysow twarzy... Ja zawsze uważam co i kiedy mówię po polsku bo nigdy nie wiesz kto zrozumie. Mamy w pracy murzynkę która mówi płynnie po polsku (mąż Polak), Radek trochę mówi po polsku bo któreś z rodziców z pochodzenia mówi no i że dziewczynę ma Polkę to trochę go teraz używa. Z rysów twarzy ciężko go podejrzewać o polskie pochodzenie. Tutaj ludzie są potężnie przemieszani. Jasne że jakiś rasizm jest ale to nie jest skala jak w Polsce. Czasem się zastanawiam czy właśnie mundurki nie są przyczyną tego że Brytyjczycy nie przejmują się aż tak swoim ubraniem. Kiedy trzeba się ubrać to trzeba. Mniej kobiet boi się wyjść do sklepu obok bez makijażu itp.
Ja jakoś nie mam problemu wyjść bez malowania się nawet mieszkając w polszy, ale trochę umieram w środku kiedy widzę wystrojoną i wymalowaną dziewczynę w biedrze po 21tej. Jeśli zakładasz że ktoś mieszka z rodzicami, to oni mogą narzucać ubiór, ale jeśli mieszka np. w akademiku, to mają efektywnie zerową kontrolę nad tym.
Jestem zwolenniczką dawania ludziom autonomii i wolności, narzucanie strojów nie wymaże kompletnie uprzedzeń co do ras i grup ludzi, tym bardziej kiedy dane pokolenie skończy szkołę i mundurki znikną z ich żyć.
Kolor skóry i rysy twarzy dalej widać. Dla mnie to kompletny bezsens i pozbawianie ludzi możliwości wyrażania siebie.
Chodziło mi o status społeczny i tradycje wyniesione z domu. Nikt nie może zmusić dziecka do noszenia tradycyjnego stroju do szkoły czy dziecko z rodziny purytańskiej nie zazdrości dzieciakom z liberalnych domów.
Co do rysow twarzy... Ja zawsze uważam co i kiedy mówię po polsku bo nigdy nie wiesz kto zrozumie. Mamy w pracy murzynkę która mówi płynnie po polsku (mąż Polak), Radek trochę mówi po polsku bo któreś z rodziców z pochodzenia mówi no i że dziewczynę ma Polkę to trochę go teraz używa. Z rysów twarzy ciężko go podejrzewać o polskie pochodzenie. Tutaj ludzie są potężnie przemieszani. Jasne że jakiś rasizm jest ale to nie jest skala jak w Polsce. Czasem się zastanawiam czy właśnie mundurki nie są przyczyną tego że Brytyjczycy nie przejmują się aż tak swoim ubraniem. Kiedy trzeba się ubrać to trzeba. Mniej kobiet boi się wyjść do sklepu obok bez makijażu itp.
Kolor skóry i rysy twarzy dalej widać. Dla mnie to kompletny bezsens i pozbawianie ludzi możliwości wyrażania siebie.
Też kopnął mnie zaszczyt noszenia "mundurka" w polskiej szkole. Była to kamizelka z kiepskiego materiału i zalecenie ciemnych spodni. Naturalnie nikt nie chciał nosić tej brzydkiej szmaty.
Czy mundurki to dobry czy zły pomysł to kwestia sporna. Jeśli masz złe skojarzenia to zapytaj siebie czy byłyby równie złe gdyby to był mundurek Grifindoru czy Ravenclaw. Mundurki sprawiają, że nie widać kto skąd pochodzi więc w multikulturowym społeczeństwie UK jest to świetne rozwiązanie.