8 grudnia do Sądu Najwyższego, za sprawą apelacji wniesionej przez Kampanię Przeciw Homofobii, powróciła głośna sprawa drukarza z Łodzi, który w 2015 roku odmówił wydruku roll up’u Fundacji LGBT Business Forum.
Powołując się na ograniczenia proceduralne orzekający w sprawie sędziowie – Waldemar Płóciennik, Jerzy Grubba i Barbara Skoczkowska – nie uwzględnili apelacji KPH, pozostawiając ją bez rozpoznania w części dotyczącej wznowienia postępowania w sprawie drukarza z Łodzi oraz utrzymali w mocy wyrok w części, która uchylała wyroki skazujące i umorzyła postępowanie. SN uznał, że przepisy postępowania karnego nie pozwalają zaskarżyć orzeczenia wznowieniowego, a więc nie mógł on badać okoliczności, które były podstawą wznowienia.
Sąd Najwyższy stwierdził jednak jednoznacznie, że:
Nie istnieje środek prawny, który pozwalałby Sądowi Najwyższemu kontrolować prawidłowość orzeczeń wydawanych przez Trybunał Konstytucyjny, bez względu na to jakimi wadami są dotknięte. […] Art. 138 KW [w części dotyczącej nieuzasadnionej odmowy świadczenia usług] zniknął z obowiązującego stanu prawnego. Dziś już nikogo skazać na podstawie tego przepis nie można.
W orzeczeniu stanowiącym odpowiedź na apelację KPH sędziowie SN zwrócili uwagę na budzące poważne zastrzeżenie zaangażowanie w sprawę Ministra Sprawiedliwości i zarazem Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Odczytująca orzeczenie sędzia Barbara Skoczkowska stwierdziła, że bezpośrednią inspiracją do złożenia do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją art. 138 Kodeksu wykroczeń była właśnie sprawa drukarza.
Zdaniem SN, Prokurator Generalny miał pewność, jakie orzeczenie wyda TK, co było "pokusą nie do odrzucenia". Co więcej, SN stwierdził dzisiaj, że TK, orzekając z inicjatywy Ziobry o niekonstytucyjności art. 138 Kodeksu Wykroczeń, pozbawił ochrony najsłabszych członków społeczeństwa, pozostawiając ich bez ochrony państwa.
Jak wskazano podczas wystąpienia, ta luka jak dotąd nie została wypełniona. Sędzia Waldemar Płóciennik, przewodniczący składu sędziowskiego podkreślał: "Sami państwo oceńcie, czy dobre i słuszne było ponadnormatywne zaangażowanie prokuratora generalnego w tej jednej drobnej sprawie, które doprowadziło do sytuacji, w której dziś jesteśmy. Konsekwencją jest fakt, że nie mamy żadnych legislacji w tej mierze".
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
"Sąd Najwyższy podzielił dziś pogląd, że żaden sąd powszechny nie może kontrolować prawidłowości wydania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, bez względu na wady, jakimi byłby dotknięty. Nie zgadzam się z takim orzeczeniem, ale je szanuję, zwłaszcza, że SN jednoznacznie podkreślał, jak istotne jest dla niego kierowanie się prawem. Sąd nie ukrywał przy tym swojej jednoznacznie negatywnej oceny działań Prokuratora Generalnego/Ministra Sprawiedliwości w kontekście instrumentalnego wykorzystywania upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego.
W niezwykle poruszającym uzasadnieniu przypomniano o jednej z najważniejszych paremii prawniczych – prawo jest sztuką tego, co dobre i słuszne. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy na skutek politycznych działań i kryzysu praworządności, nie jest ani dobre ani słuszne" – komentuje adw. Karolina Gierdal z KPH.
(red)
Wtorek, 08.12.2020 Sprawa drukarza z Łodzi wraca do Sądu Najwyższego. Dzisiaj rozpatrzenie apelacji KPH od wyroku Sądu Apelacyjnego
Poniedziałek, 30.12.2019 Sąd Apelacyjny w Łodzi uchylił orzeczenie skazujące drukarza z Łodzi
Środa, 13.10.2021 Sąd Najwyższy nie ma żadnych uwag do projektu Kai Godek "Stop LGBT"
Czwartek, 01.07.2021 Zbigniew Ziobro chce obalić historyczny, polski wyrok o ochronie praw osób transpłciowych
Poniedziałek, 14.09.2020 Skarga kasacyjna ws. unieważnienia "strefy wolnej od LGBT". Wiceminister: To odpowiedź na prośby mieszkańców gminy
Drukarz kierował się WYŁĄCZNIE swoimi osobistymi uprzedzeniami wobec osób LGBT.
Poza tym ten drukarz nie był właścicielem a jedynie pracownikiem firmy.
Drukarz kierował się wolnością sumienia, zagwarantowaną w Konstytucji.
Wydaje mi się, że drukarz po prostu nie chciał mieszać się w bardzo zaogniony spór społeczno-polityczny. Każdy kto prowadzi mały biznesik, bilansuje zyski oraz straty ze swoich decyzji. Podejrzewam, że tak samo nie wydrukowałby materiałów skrajnie prawicowych, jak i skrajnie lewicowych. Wiązanie tego z dyskryminacją to duże spłycenie tematu.
To błędne przekonanie.
Meil jaki został przez drukarza przesłany do zleceniodawcy nie pozostawiał żadnych wątpliwości.
Drukarz kierował się WYŁĄCZNIE swoimi osobistymi uprzedzeniami wobec osób LGBT.
Poza tym ten drukarz nie był właścicielem a jedynie pracownikiem firmy.
Akurat prawo zabrania sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym - i wynika to z obiektywnych, moralne szlachetnych przesłanek. Nie wiem, jaką analogię widzisz z dyskryminowaniem osób LGBT, co notabene jest niekonstytucyjne...?
Wydaje mi się, że drukarz po prostu nie chciał mieszać się w bardzo zaogniony spór społeczno-polityczny. Każdy kto prowadzi mały biznesik, bilansuje zyski oraz straty ze swoich decyzji. Podejrzewam, że tak samo nie wydrukowałby materiałów skrajnie prawicowych, jak i skrajnie lewicowych. Wiązanie tego z dyskryminacją to duże spłycenie tematu.
Akurat prawo zabrania sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym - i wynika to z obiektywnych, moralne szlachetnych przesłanek. Nie wiem, jaką analogię widzisz z dyskryminowaniem osób LGBT, co notabene jest niekonstytucyjne...?
Możliwe
Teoretycznie tak. Ale nie masz gwarancji, że jak tak zrobisz to ktoś pójdzie do sądu i wtedy wprowadzą nowy przepis.
No tak :D w końcu to PiS (prawo i sprawiedliwość - jakie to ironiczne). No ale tak czy inaczej prawo nie działa wstecz, więc nie mogliby mnie legalnie za to skazać. Z drugiej strony nie sądzę aby dla PiSu prawo miało jakiekolwiek znaczenie.
Jeszcze nie działa wstecz. Ale z PiSem wszystko możliwe.
Teoretycznie tak. Ale nie masz gwarancji, że jak tak zrobisz to ktoś pójdzie do sądu i wtedy wprowadzą nowy przepis.
No tak :D w końcu to PiS (prawo i sprawiedliwość - jakie to ironiczne). No ale tak czy inaczej prawo nie działa wstecz, więc nie mogliby mnie legalnie za to skazać. Z drugiej strony nie sądzę aby dla PiSu prawo miało jakiekolwiek znaczenie.
Jakaś apelacja do TSUE lub Trybunału w Strasburgu?
Teoretycznie tak. Ale nie masz gwarancji, że jak tak zrobisz to ktoś pójdzie do sądu i wtedy wprowadzą nowy przepis.